Profil Księga gości Dodaj wpis do księgi Dodaj do ulubionych Podlinkuj Podlinkowani Linki Archiwum Etc
PART 22 => TERIBLIS ES LOCUS ISTE.... >> poniedziałek, 30 stycznia 2006 21:44:21
komentarze [16]

WIEM WIEM JESTEM JUŻ NUDNA Z TYM PRZYPOMINANIEM O KONKURSIE ALE GŁUPIO MI TAK GŁOSOWAĆ CAŁY CZAS NA SAMĄ SIEBIE - tokio-fun.mylog.pl nr 38. TAK POZATYM DZIEKUJĘ ZA KOMENTY :**** A NO I ZAPRASZAM WAS NA www.mercc.fotka.pl - obakajcie jak wygląda Merc i posmiejcie się - no cóz nikt nie jest idealny :D

************************************************************

W głowie miała natłok tysiąca mysli. Nie wiedziała czy wogule ma ochote się obracać. Przechyliła jednak głowie w lewo aby spojrzeć i wtedy droge przebiegł jej czarny kot z białą plamką na lewym uchu. Odetchnęła z ulgą i czując że jej kolana się uginają oparła się o ścianę, szybko chwyciła pierwszą lepszą butelkę z winem i wybiegła z podziemi zostawiając latarkę tam gdzie ją znalazła. Kiedy była już przed drzwiami pokoju gdzie wszyscy urzędowali zawachała się na chwilę. Przyłożyła lewą ręke do czoła i jednocześnie oparła się nią o ścine. Stojąc tak zastanawiała się co się z nią dzieje. Co to wogule było?? Niedopuszczała do siebie myśli że ona mogła by się w ogóle bać, każdy ale nie ona. Kiedy już się otrząsnęła z lekkiego szoku poprawiła ubranie i weszła do pokoju. Została powitana gromkimi brawami. Wszyscy oczywiście sprawnie opróżnili butelkę z winem. Całą noc przegadali. Jednak w końcu postanowili iśc chociaż na moment się przespać. Ill chciał rzeby Merc spała z nim ale ona pomimo że tez tego chciała bała się że zrobi jakies głupstwo. Poszła do siebie. Iga spała z Tomem więc była sama w pokoju. Na początku łaziła bez celu. Jednak bojąc się popaść w jakis obłęd położyła się i zamknęła oczy. Po chwili wszystkie straszne obrazy powróciły do jej głowy, krzyki i ból który czuła na własnym ciele był nie do zniesienia. Chciała otworzyć oczy albo chociaż krzyknąć jednak na marne. Dziewczyna w jej głowie to była ewidentnie Matylda która cały czas się z kimś szarpała. Na końcu widziała już tylko martwe zmasakrowane ciało lezącej dziewczyny. Która po chwili otwierała oczy i podnosząc się cicho szeptała „ pomóż mi”
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa – w tym momencie Merc zerwałą się z łóżka z ogromnym krzykiem
- co się stało?????? – wleciała przerażona Iga a zaraz za nią zaspany Tom i zmartwiony Bill który natychmiast usiadł obok niej na łózku. Była strasznie blada i spocona. Miała ogromne oczy. Nic nie mówiła tylko ciężko oddychała. Wszyscy się na nią tylko gapili nie mając pojęcia o co chodzi. Na dworze uderzył kolejny piorun. Nawet nie zauważyła że od jakiś 20 minut była burza. Kiedy do pokoju wleciała cała reszta tzn Alex zapiekanka Ania i Gustav i Georg Alex zapytałą się w pospiechu o co chodzi
- bo ja.... – zaczęła nieśmiało i bardzo cicho patrząc się slepeo w jeden punk na błękitnej poscieli. Jednak w tym momencie przez otwarte drzwi których ktoś przez nieuwage i pośpiech nie zamknął wparowały piekna i pięniejsza
- pewnie nasze słoneczko przestraszyło się burzy - ironią zasmiała się Ala.
Merc spojrzała na nie pogardliwie. Zeskoczyła z łóżka i zignorowała pytanie Billa co robi. Wzięła do ręki kartke i pisak z bórka i cos na niej napisała. Potem chwyciła jakąś naklejkę podeszłą do drzwi i przyczepiła ową kartkę na której dużymi literami było napisane: „BARBIE WSTĘP WZBRONIONY”
Wypierdalać – dadała pewnie po chwili
Kiedy wyszły usiadła powrotem na łózku i zaczęła wszystkich uspokajać że to tylko głupi sen chociaż dobrze wiedziała że nie spała. Bill chciał z nią zostać jednak ona powiedziała że to nie jest konieczne. W końcu Iga stwierdziła że najlepiej będzie jak ona z nia zostanie. Reszta nocy minęła dosyć spokojnie. Burza się tak szybko jak zaczęła tak szybko się skończyła. Rano wszyscy spotkali się przy sniadaniu
- jak się czujesz?? – Bill złapał ją jeszcze na korytarzu
- dobrze! – uśmiechnęła się – mówiłam wam to nic takiego, głupi koszmar i tyle.
Przy sniadaniu wszyscy milczeli. Tylko cówki Pani Eweliny poruszyły temat krzyków w nocy a młodzesz z ostała upomniana o dobre maniery. Ala i Viola cały czas hohotały. Merc ze sniadania wracała sama. Na korytarzu przed swoim pokojem spotkała Alex.
- gdzie idziesz?? – od razu spytała
- a tak bez celu – uśmiechnęła się Alex
- wejdziesz?? – uchyliła drzwi od swojego pokoju
- jeśli nie będę przeszkadzać
- no co ty!! Iga jest z Tomem a Billa wysłałam do pokoju rzeby napisał jakąś piosenkę bo się ostatnio rozleniwił – sadłu na łózku a w sumie to się na nie rzuciły – a ty czemu sama??
- a bo wiesz Ania z Gustawem, a Georg uczy Zapiekankę grać na gitarze a potem ona w rekompensacie nauczy go pływać – tutaj się szeroko uśmiechnęła
- to on pływac nie umie????- zdziwiła się Merc i mimo woli zaczęły się śmiać
Długo ze sobą rozmawiały. Merc dowiedziała się jak ALex poznała chłopaków. Okazało się się ze była ona kuzynka Boba i któregoś dnia zapytała się go czy niezapona jej z chłopakami bo ich bardzo lubiła. Bob nie umiał odmawiać a w szczególności ładnym dziewczyną więc od razu się zgodził. To było przed jakimś występem w telewizji. Chłopacy byli strasznie mili i zabawni. Bill i Toma się cały czas wygłupiali więc Georg postanowił ich rozdzielić kiedy zaczęli się bić. I wtedy niechcący rozmazał Billowi makijaż. Ten się strasznie wkurzył bo ta babka co go malowała gdzies sobie poszła a do występu było mało czasu. Wtedy Alex zaproponowała swoja pomoc. Poradziła sobie świetnie. Wtedy tez zdradziła chłopakom że jest w szkole dla przyszłych kosmetyczek. I takim sposobem zaproponowali jej pomoc w trasie koncertowej. Merc opowiedziała jej troche o kuzynie o ogólnie całej tej ekipe bo znała ich bardzo dobrze. Wtedy do Alex zadzwoniła komórka. Kiedy odebrała Merc zaczęła rozglądac się po pokoju i szukac czegoś po wszystkich kątach. W koncu dała rozmawiającej przez telefon Alex znak że na chwile wychodzi i zaraz będzie. Wygladało to smiesznie bo strasznie machała przy tym rekoma. Celem jej wyjścia było odnalezienie komórki która najparwdopodoebniej zostawiła u chłopaka w pokoju. Kiedy weszła Bill leżał na łózku odwróconu tyłem do drzwi i coś bazgrał w zeszycie w grube linie. Merc była tak cicho że jej niezauwazył. Zobaczyła że jej ztyrana nokia7260 leży na ziemi obok komody przy lustrze. I pech chciał że własnie w tym lustrze Bill zauważył jej odbicie. Natychmiast rzuciła się w jej strone
- mnie tu nie ma – już miałą Wujec jednak ja złapał
- a ja cie widze – dał jej buziak którego odwzajemniła
- ja już spadam przyszłam tylko po telefon
- zostań, w pokoju obok są tylko Iga i Tom i SA zajęci a reszta gdzies wybyła więc...
- ej więc co?? – zrobiłą niby groźną minę – co ci te hormony ostatnio tak skaczą??
- kiedy ja tak mam!! Co mam z tym zrobić?? – zrobił błagalnaminę
- napisz o tym piosenkę – cmoknęła go w poliko i szybko wyszła.
Kiedy przyszła do siebie Alex własnie skończyła rozmawiać przez telefon. Merc wyjaśniła jej że była u Billa po kome bo ciagle ja gdzieś zostawia.
- to dzwonił Alan prawda?? – dopytywała się z uśmieszkiem
- skąd wiesz?? – zdziwiła się
- oj było widac tą radośc – uśmiech nr 34 – i co mówił??
- że tęskni za mną
Alex opowiedział Merc jak poznała Alana. Szła zaczytana w smsa od koleżanki i wpadając na niego oblała go kawą którą niosła. On się nie gniewał ale jej było głupio. Chciała mu to wynagrodzić więc on w ramach rekompensaty zaprosił ją na pizze(!) i tak się zaczęło. Dziewczyny dobrze się rozumiały.lubiły się smiać. Kiedy dołączyłą do nich Ania bo Gustav postanowił się posmiać z uczącego się pływać Georga nastąpiła już mieszanka wybuchowa. Zaczęły być się poduszkami. W pewnym momencie Merc wzięła ogromny zamach i walnęła Anie poduszka tak że po całym pokoju zaczęło latać pierze. Wtedy do pokoju weszła Iga i Bill
- ej siostra znowu zaczynasz?? Ty to tak od małego miałaś
- jak ??? – dopytaywałą się reszta
- ciagle coś wywijała – ciągnęła – kiedyś jak yłysmy małe mam za to że pobiłyśmy się z bracmi zamknęła na w gabinecie ojca. Strasznie nam się tam nudziło.więc Merc wymyśliła że pogramy w piłkę tylko że niemiałyśmy piłki i wtedy ona wzięła globus ojca i zaczęła nim podrzucać i niechcący strociła z komody bezcenna wazę..- wszyscy wybuchnęłi smiechem i nawet Merc wspominając to była popłakana ze smiechu
- tak tylko wtedy to nie było takie...- tutaj przerwał jej ogromny grzmot błyskawicy – śmieszne – dokończyła cicho i powoli.
Nagle za oknem momentalnie zrobiło się szaro a za chwile aż ciemno. Rozpetała się szalona burza. Wszyscy patrzeli się w okno za którym było piekło. wtedy pani Ewelina zawołała wszystkich na dół. Powiedziała żeby zostać spokojnym bo nic im nie grozi i zaprosiła wszystkich na obiad. Przy posiłku oczywiście panowała cisza. Cały czas było słychac pioruny. Kiedy skończyli jeść Merc uparła się że pójdzie z Roxaną pomóc jej w kuchni. Kiedy zostały tam samem zapadłą cisz. Po chwili Merc się odezwała
- powiedz mi jak się wabi wasz kot??
- jaki kot?? Tutaj nie ma zwierząt!! – odpowiedziała uśmiechając się delikatnie Merc
- no ale jak ja widziałam...
- musiało ci się przewidzieć! Pani Ewelina ma uczulenie na sierśc....too był kolejny powód dla którego nieznosiła Matyldy
- powód?? – zdziwiła się
- Matylda miała slicznego czarnego kotka z białą plamką na uczu – włśnie dlatego nazywała go mleczko – w tym momencie weszła do kuchni Margaret a Romana wyszła do spiżarni
- dzień dobry – uśmiechnęła się Merc
- witaj kochanie – odpowiedziała ciepło okraglutka kuchareczka
W tym momencie znowu było słychac głuchy grzmot. Merc wyszła z kuchni i poszła w strone pokoju. Podłodze jednak zauwarzyła że pani Ewelina prowadziła zażyłą rozmowe z ogrodnikiem Tomaszem. W penym momencie nawet się kłócili
- ja ci mówię cos się stanie dzisja rocznica – przestrzegał staruszke
- przestń!! Zabraniam ci o tym mówić! Tlko my i kamerdyner znamy prawde i niech tak zostanie
- ja ci mówię będzie tragedia – wyszedł oburzony a Pani Ewelina zmeczona upadłą na duzy skórzany fotel
Merc zaskoczona i zamyslona poszłą do pokoju. Po drodze widziała stojace na korytarzu Ale i Vilę. Spotkała tam też Anie która szła do Gustawa.
- ej a ty co taka zdziwniona?? – zaczepiła Merc
- a nie nic – zaczęła się rozglądać
- co znowu zgubiłaś?? – zaśmiała się
- no bransoletka musiała mi się wczoraj odpiąć w tym pomieszczeniu na wino zaraz wracam
- dobra tylko uważaj na siebie
Merc pobiegła do piwnicy. Kiedy była już w środku zawachała się przed wejściem tam ale przez uchylone drzwi ze srebrna bransoletka się błyszczy, nachyliła się i szybko wyprotowała z zamiarem kierowania się ku wyjściu. Wtedy weszła prosto na Tomasz
- co ty tutaj robisz?? C- zapytał sucho
- nie nic ja tylko po to przyszłam – wskazała na bransoletkę i szybko wyszła .
Miała odrazy udac się do pokoju ale coś pchnęło ją w kierunku jedynego korytarza w którym jeszcze nigdy nie była. Na końcu zauważyła drzwi których klamka była pokryta kurzem – czyli dawno nikt tam nie był. Otwarła je bez problemu. Nie mogła uwierzyć w to co widzi. To był pokój Matyldy. Był w koloże brzoskwini. Taki spokojny wręcz pedantyczny. Wszysko byo stare zakurzone pokryte pajęczynami. Na łózku leżał stary brazowy pamiętnik. Kiedy zacznę się rozgladać widziała pełno ciekawych rzeczy i obrazów na ścianach. Czuła się tam strasznie dzwnie. W rogu pokoju stał bujany fotel który Se lekko...poruszał. a zasłonka przy oknie ruszyła się jak od powiewu wiatru za sprawa którego zleciał kurz z pamiętnika. Merc własni emiała go podnies gdy znowu poczuła że ktoś za nią stoi, wydawało się że w skrawku lustra które widziałą odbijał się Rabek długiej jasnopomarańczowej sukni. Jednak bała się obrucić albo spojrzeć dalej. Wtedy zadzwonił jej telefon. To był Bill odebrałą i powiedział muz e już do nich idzie. Odłczyła telefon nie dając mu nic odpowiedzieć schowała go do kieszeni przycieranych ciemnych jeansów chwyciła pamiętnik i wybiegła z pokoju. Kiedy była już obok pokoju chłopaków postanowiła najpierw zajżeć do siebie by odłożyć pamiętnik bo wiedziała ze nikogo tam nie będzie. Myliła się. W pokoju czekał na nia Bill. Stanęła jak wyryta zakszalała żeby nie usłyszał dźwięku spadającego na ziemie pamiętnika który celowo upuściła żeby następnie kopnięciem umieścić pod łózkiem.
- gdzie byłaś??
- a tak...- na chwile się zawachałą – szukałam bransoletki – przypomniała sobie o srebnym cacku którez trzymała w prawej dłoni od razu mu je pokazała – zapniesz mi?? – słodko ię usmichnęła i podeszła blisko do Billa który stał przy oknie. Chciała zapomnieć o tym wszystkim uznając to tylko za swoja fantazje. Ale to niedawało jej spokoju. Kiedy Bill zapioł jej bransoletkę obruciła się w strone okna. Na czarnym niebie pojawiła się jasna błyskawica a Merc znowu zobaczyłą twarz Matyldy
- co się dzije?? – zmartwił się Bill
- a to cos się ma dziać??
- no ostatnio tak dziwnie się zachowujesz
- no bo... – zaczeła przeciągać – pamiętasz ten napis na bramie przed domem??
- ten po łacinie?? – zapytał
- tak – przytaknęła po czym po cichu go powiedziała spoglądając w dal – teribli es locus iste....
- i co z nim?? On jeśli dobrze pamiętam znaczył „ jakże cudowne to miejsce”
- no właśnie nie do końca.... to dosłownie oznacza – „ jakimże lekiem napawa to miejsce”
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa - w tym momencie uderzł grzmot a z dołu domu usłyszeli przeraźliwy krzyk
- pewnie któraś z córek tej Eweliny się burzy przestraszyła – pocieszył wyraźnie zmartwioną Merc
Merc chwyciła go za rekę i bez slowa zbiegli na dół. Wszyscy już tam byli. A John podawał własnie omdlałej i siedzącej w fotelu Amandzie filiżankę herbaty. Zebrani dookoła ludzie stali w zbitej grubce. Kiedy Merc przedarła się przez tłum doznała szoku. Na ziemi lezał Tomasz z poderżnietym gardłem a na ziemi była duż plama krwi
- teriblis es locus iste...- zdążyła wyszeptać i osunęła się na ziemie....



komentarze [16]

PART 21=> HISTORIA MATYLDY >> poniedziałek, 30 stycznia 2006 06:38:57
komentarze [13]

KOFFANUTCY OBIECUJE ŻE JUŻ NIEDŁUGO BEDE PISAŁA SZYBCIEJ TYLKO WSZYSKO OGARNE! PAMIĘTAJCIE JEDNAK ŻE KIEDY WIDZE DURZO KOMENTARZY TO PISZE MI SIĘ ŁATWIEJ!!:))) PRZYPOMINAM ŻE KONKURS W KTÓRYM BIORE UDZIAŁ TRWA DO 2 LUTEGO A DO 2 ETAPU PRZECHODZI TYLKO 10 BLOGÓ!! -http://www.tokio-fun.mylog.pl/ NR 38

*******************************************************

Odwróciła całe ciało za wzrokiem i stanęła jak wyryta. Oczy miała strasznie durze i prawie otwarła usta. Stała teraz naprzeciwko olbrzymiego obrazu który wisiał na ścianie. Nagle do pokoju wszedł John.
- szukałem panienki – usmiechnłą się delikatnie – zapraszamy do pokoju który jest już gotowy
- dziekkkk... – zajaknęła się – powiedz mi kto to jest??
- to jest panienka Matylda, ma tym obrazie 17 lat
- aha...powiedz mi jeszcze tylko....- zawachała się cały czas slepo wpatrując się w olbrzymi obraz – przecież ona jest, to znaczy wyglada tak jak ja ! jesteśmy identyczne ! – powiedziała o wiele głośniej
- tak ale to już nie moja działka, wszystkiego dowie się pani wieczorem...
- ale... – nie dal jej dokończyć
- to prawda przypuszczam że to tylko dziwny zbieg okoliczności – znowu uśmiechnął się i delikatnie puścił oczko. Był facetem po 40 ale mimo to był bardzo przystojy. Był wysoki i dobrze zbudowany. Miał nienaganne maniery i był bardzo grzeczny i miły.
Kiedy wszyscy znaleźli się w pokojach byli bardzo szczęśliwi. Oczywiście Bill był z Tomem. Georg z Gustawem, Alex z Zapiekanka i z Anią, (oprócz Ani dziewczyny były troche smutne bo Allana i Zacka niestety nie było z nimi), Merc z Igą no i Ala z Violą na szarym końcu długiego korytarza. Wszyscy rzucili się na swoje łózka i wydali z sibie okrzyki radości tak że w całym hotelu zrobiło się strasznie głośno. Po chwili był tam już totalny rozpierdziel. Chłopacy gonili się z dziewczynami po korytarzach i wymyślali coraz to głupsze zabawy. Byli szczęśliwi bo po raz pierwszy nie myśleli o koncercie. Kiedy tak biegali to Bill goniła kurat Merc która chciała mu uciec i kiedy zakręcał noga jej się wykrzywiła i w tym momencie Bill ją złapał, było już jednak za późno i obydwoje wyladowali na ziemi. Wyglądali strasznie smiesznie. Jak takie drewniane polłamane laleczki. A ich pozycja zabijała. Nieszczęście chciało że upadek wydarzył się obok pokoju Ali i Violi. Własnie wtedy piekna i piękniejsza wychodziły ze swojego różowiutkiego pokoiku. Spojżąły tylko na lezących z politowaniem. Ala puściła Billowi oczko a Merc zabójcze spojżenie. Kiedy poszły zaczeli się niemiłosiernie smiać i za chwile Merc leżała na Billu. Spojrzeli sobie głęboko w oczy. Wtedy nadleciały siejące się Alex i Zapiekanka i niechcący im przerwały
- sory – powiedział speszona Alex
- nic się nie stało, zresztą dobrze że nam przerwałyście bo wiecie nie wolno – nam powiedział spokojnie tym razem Merc
- no w sumie to macie lipe, ale my też jesteśmy bez naszych – zrobiła słodka minkę Zapiekanka
- no takie życie – pozbierał się Bill – ale to tylko 3 dni i w sui,ie tylko dwie noce – z mina olbrzymiego bólu z tego powodu spojrzał na Merc która próbowała doprowadzić się do porządku.
-no no wiesz bez rzadnych podtekstów – powiedziała to w taki sposób że Alex wybuchnęła śmiechem. Pośmiali się jeszcze chwile i wszyscy rozeszli się do pokoi bo za chwile miała być kolacja. Kiedy Merc weszła w końcu do sojego i Igi raju gdzie panował jak zwykle niemiłosierny burdel siostry nie było w pokoju.
- pewnie sexi się z Tomem – uśmiechnęła się pod nosem i wzięła do ręki cuchy które lezały na łózku i rzuciła je na krzesło na którym w sumie było już wszysko. Chciała się połozyć na ogromnym wyrze ale wtedy poczuła że coś gilga ją delikatnie po szyi. Łaskotki przerodziły się w pocałunki z których każdy był dla niej kropelka ciepłego deszczy, i spływał po całym jej ciele powodując dreszcze. Były takie przemyślane takie głębokie i pełne uczyc. Czyła te usta i znała je. Byłu miękkie i jedwabiste. Kiedy si odwróciła za nią stał oczywiście Bill- co ty tutaj robisz?? – zapytała cicho i rozkosznie nie mogąc opanowac się od jego pocałunków
- no wiesz co robią starzy ruchacze?? – zasmiał się – więc pomyślałem że wpadne – mówiąc to już całował jej usta.
Ona niec nie pwoeidziała. Brakowało jej tych ust. Dawno nie czuła ich miękkości i delikatności. Zbyt dawno. Każdy pocałunek był jak kostka czekolady albo kieliszek dobrego wina. Po chwili poczuła w swoich ustach jeego język i po chwili pieścili swoje podniebienia. Czuła ten kolczyk w ustach który delikatnie drażnił jej jezyk co jeszcze bardziej ją podniecało. Jegoręce delikatnie poruszały się po jej krzyżu. Wtedy złąpała je i delikatnie przesunęła na swój tyłek. Wiedzała że może mu na to pozwolić, nie przestając się caować wsadziła swoje w tylne kieszeni jego spodnie, a następnie pod bluzkę. A że zawsze miała lekko zimne ręce po jego karku przeszedł mały dreszcz. Kiedy do akcji wkroczyły jej długie paznokcie. Przesuwała nimi od dołu do góry i powrotem. Wtedy on niemógł się opanować i przerwałcoraz namiętniejsze pocałunki
- o ty potworze – powiedział po cichu z delikatna chrypką a Merc tylko cicho się zaśmiała. Wtdy on ja przechylił tak że wylądowała na niej a ona na łózku. Znowu zaczęli się całować. Ona się przekręciła i teraz leżała na nim. Podniosla głowe i wsadziła obie ręce pod jego koszulkę a on tylko jeknął z wrazenia i przewrócił powrotem na plecy. Kiedy tak barzkowali stracili nie tylko rachube czasu ale jednoczesie zaczeli przekrazać coraz to dalej zakreślane granice. Wtedy usłyszeli krzyk Georga Alex i Zapiekanki którzy z powodu braku na wypoczynku ich drugich połowek spędzali bardzo wesoło czas razem. Powiadamiali wszystkich o tym że jest kolacja. Merc bez słowa z małym uśmiechem zgramoliła się z Billa i poprawiając pognieciona i uniesioną niebieska bliskę z białymi napisami i przekrzywione błękitne bardzo krótkie szorty. Spojżałą na Billa który nadal lezał na łózku
- no dalej potrzebujesz specjalnego zaproszenia?? Czy dźwig mam zawołac – byłą wyraźnie wesoła
- nie chce iśc na kolacje lepiej zostańmy tu i uprawiajmy dziki i niepohamowany sex – uśmiechnął się dwuznacznie
- oj ty marzycielu – poczochrała jego mangową (!) czuprynką.
- no czo?? – zrobił minę małego chłopca której Merc często po prostu nie potrafiła się oprzeć
- nio to że idziemy na kolacje bo potem będziesz mi marudził że jestes głodny, a zreszta ...no sam wiesz – Bill lekko zawiedziony objął ją w psie i wynósł z pokoju wpadając prosto na rozpromienionych Toma i Igę. Wtedy postawił ją na ziemi przypominając sobie że przeciez muszą to ukrywać. Reszta ekipy siedziała już na dole. Byli tam też ludzie których widzieli po raz pierwszy. Dystyngowana dam Ewelina, jej jak było widac na pierwszy rzut oka zarozumiałe dzieci- najstarszy syn Emanuel, córka Viktoria i najmłodsza w wieku mniej więcej 19 lat Amanda. Potem jeszcze był kuzyn i przyjaciel rodziny Noe i obsługa – młoda kelnerka Roxana, starsza kucharka lekko przy kości ale za to bardzo wesoła Margaret i starszy lokaj Maciej i trochę młodszy pomocnik Wiktor, no i ogrodnik Tomasz. Kiedy wszyscy zostali im przdstawieni usedli do wspólnego posiłku. Pani Ewelina opowiadał że to jest hote tylko na bardzo mała ilośc gości i dlatego prócz ich było tam jeszcze tylko młode małżeństo Adam i Ewa. Miejsce ich pobytu to była bardzo stra willa w której ona się wychowała i spędziła wszystkie lata życia. Była kobieta widac bardzo surową dbającą o zasady. Nie uśmiechała się i w ogule nie urzywała zbytnio mimiki. Młodzi czuli się troche dziwnie przy kolacji bo musieli się jakos zachowywać. Za to Ali i Vili wydawało się chyba że są jakimis damami bawiły się całkiem nieźle. Pani domu opowiadała że zna dobrze ojca Ani i dlatego tu są. Panowały tam regóły których niewolno było łamać ale ekipa niespecjalnie się tym przejmowała. Wieczorem wszyscy usiedli się przy komnku. Była miła atmosfera. Merc znała już wszystkich bez wyjatków ale najbardziej rozumiała się jedak ze służba. Dogadywała się nawet ze starym Tomaszem – ogrodnikiem któ®y był uznawany przez wszystkich za gbura i nie bardzo lubiany. Tłumaczył jej dlaczego jakie ptakie buduja rózne gniazda i opowiadał rózne hidtori o elfach. Wieczorem jednak przy komnku siedziało tylko Państo z goścmi. Starsza pani opowiadał i tym jak to jej ród był wileki i jakie miał osiągnięcia. Merc dla bezpieczeństwa siedziała z Alex z daleka od Billa. Dziewczyny cały czas komentowały wypoeidzi damy i smiały się pod nosem co wyraźnie nieodpowiadało ej rozpiesczinym dzieciom. Merc w pewnym momecie spojrzała w duże lustro w pokoju gdzie odbijał się obraz który zrobił na niej takie wrazenie. Na początku nie miała zamiaru si odzywac ale w pewnym momencie jej ciekawośc pobiła wszysko. Kiedy jednak o nią spytał zapadła wielka cisza w pokoju a wszyscy zaczeli się na nia gapic. Nie dostała odpowiedzi a towarzystwo się rozeszło. Nie rozumiała co się dzieje. Kiedy była już w pokoju z iGa cały czas o tym myślała
- ej o co ci chodziło z tym obrazem?? – zaciekawiła się siostra
- no bo widziałas ?? ona wyglada jak ja!!
- no faktycznie ale ciekawe dlaczego tak dziwnie zareagowali nie??
- no własnie tez jestem ciekawa. Wiesz z tym domem kryje się jakaś tajemnica
- no wiesz y już tam nie przesadzaj! We wszyskim widzisz jakies czary!!! - uśmiechnęła się siostra
- oj tam – powiedziała odmachując jej reką i kierując się w stronę drzw
- a ty gdzie?? Czyzby do swojego księcia?? – sczepże to Iga sama miała nadziej jaknaszybciej iśc do Toma
- nie! Mój Książe musi jeszcze troche powtrzymać swojego rumaka – zaczęły się śmiać – ide do kuchni napić się czegoś
Merc wyszła z pokoju i zamyslona niezauwarzyła nawet że mijała podłodze Ale i Violę. Kiedy znalazła się w kuchni wzięła do ręki butelkę wody mineralnej i nalała do podłużnej szklanki. Usadła sobie bokim na parapecie i wpatrywała się w gwiady
- ona miała na imie Matylda – odpowiedział nagle głos zza jej pleców który tak ją przestraszył że aż podskoczyła
- jezy co jest?? – zapytała szybko
- przepraszam nie chciałam cię przestraszyć – powiedziała stojąca niedaleko jej Roxana – słuzaca o czarnych gęsych lokach i bladej ale ładnej buzi o delikatnych rysach – nie będę ci przszkadzac pójde już
- nie poczekaj – chwyciła ja za ramie – opowiedz mi o tej Matyldzie. Proszę – doadaął po chwili
- ale błagam nie mów nikomu że ci powiedziałam bo mnie zabiją! – miała śmiertelnie powarzna minę
- dobra - usmichnęła się lekko i położyła szklankę na stole, siadając wygodnie z Roxaną przy oknie
- no więc jakiś czas temu kiedy Pani Ewelina była jeszcze dzieckiem miała straszą siostre o imieniu Matylda, która wyglądała tak jak ty. Była bardzo sliczna i miła dlatego wszyscy się za nia uganiali. Pani Ewelina strasznie jej tego zazdrościła ale mimo to Matylda bardzo kochała siostre i odrzuciła nawet zaręczyny kochanka bo w kochała się w nim również Ewelina. Któ®geoś dnia znaleziono ciało 17 letniej Matyldy w podziemiach tej willi – tam gdzie dzisja mieści się pomieszczenie na wino. Miała strasznie pocięte ciało i była bardzo blada. Nie wiadomo do dzisja kto ją zabił ale niektórzy mówili ze to pani Ewelina obłąkana i zazdrosnica to zrobiła. Sprawe zatuszowano...
- to smutne – po chwili cicho szepnęla Merc
- tak... ja lepiej już pójdę – zerwała się Roxana
- dziekuje... – zdarzyła już tylko powiedzieć Merc a dziewczyna w długiej koszuli nocnej się do niej usmiechnłęła.
Merc chwile jeszcze popatrzyła w gwiazdy potem poszła do pokoju. Igi oczywiście nie było. Na biórku leząła tylko kartka z napisem „ matołku jestem u chłopaków, jak się napoich przyjdź ujarzmić rumaka!  IGA”. Na widok napisu uśmiechnęła się, przeciągła i poszłą do chłopaków do pokoju gdzie wszyscy imprezowali już najlepsze.
- cześć – krzyknął Bill na jej widok
- nio – nie skończyła bo on ja pocałował – a gdzie Ania i GUstav??
- w pokoju obok – mrugnęła Alex
- rozumiem – po minie Merc było wodać że rozumiałą
- no bo wiesz jeszczez jeden pokój też jest wolny – zaproponował jej na ucho Bill
- nierozpedzaj się – odpowiedziała cicho – to co robimy?? – spytał uż wszystkich pozostając w objęciach chłopaka
- ja proponue zadania czy pytanie – krzyknęła zapiekanka a wszyscy się dorszu zgodzili.
W trakcie gry można było dowiedzieć się wieli ciekawych i śmie\sznych rzeczy co o niektórych. Nagle Toma miał zadać pytanie Merc, jednak oboje wiedzieli czego będzie ono dotyczyło więc Merc ku zaskoczeniu wszystkich wybrała zadanie. Tom nie wiedząc co wymyslić powiedział co mu slina na język przyniosłą
- przynieś wino z piwnicy – sczerzył się
- dobra! – powiedziała pewnie po czym przypomniała sobie historie Matyldy imina jej zrzedła
- co czyżbyś się bała – Georg to zauważył
- nie no co ty – zgrywała odważną
- wiesz jak nie chcesz... – zaczął Bill
- nie jak powiedziałam to zrobie
- no i to rozumiem – uśmiechał się Tom
- ja nie wiem czy to jest dobry pomy....- Merc przerwała Billowi pocałunkiem i zaczęła kierować się w stronę drzwi
- dobry pomył poradzę sobie – wyszła
Kiedy tak szła nie speszyło jej się zbytnio. W głowie miała metlik. Nie wiedział czy naprawde chce tam schodzić. Nawet nie wiedziała dokładnie gdzie iść. Ale zawsze jednak robiła wszysko na prokur nawet sobie więc otwarła duże drewniane drzwi na parterze za którymi znajdowały się schody w dół prowadzące do czarnej plamy. Zapaliła światło które i tak prawie nic nie dawało. Dookoła jej byłu gołe ściany z kamienia, przpominace lochy z rozgałęzieniami na kolejne mniejsze korytarze. Nasczęście byłą strzałka jak dojśc do pomieszczenia z winami. Jednak w tym korytarzu nie było już światła więc Merc wzęła postawiona na ziemi mała żółtą latarkę i ją zaświciłą. Miała wrażenie ze powetrez w tym powieszczeniu jest cięższe niż gdzie idziej. Na chwile zmknęła oczy i zobaczyła w głowie przerażające obrazy młodej mordowanej dziewczyny która krzyczy o pomoc. Merc chciała tez krzyczeć ale nie mogła. Biła się z myśłami. To było straszne. Czuła taki sam strach jak ta dziewczyna, była nią. Kiedy otwarła oczy zobaczyła plamy od krwi na ścianach i poczuła ze zaraz zemdleje. Wdedy otarła oczy i wszysko zniknęł
- to tylko moja wyobraźnia - mó1)iła cicho do siebie
W końcu weszła do pomieszczenia z winami i wtedy za sobą usłyszała szelest jakby nadchodzącej osoby i poczyła ponownie powiew chłodnego powietrza. Dzwięki jakby bosych stup były coraz bliżej .....

komentarze [13]

PART 20 => "NO TO SZYKUJĄ SIĘ NAM KOLEJNE KŁOPOTY" >> niedziela, 29 stycznia 2006 11:58:28
komentarze [12]

A WIĘC KIEDY RANO ZOBACZYŁAM ŻE JEST AŻ TYLE KOMENCIKÓW POD NOTKA ZA CO WAM BARDZO DZIĘKUJE ODRAZU WZIĘŁAM SIĘ ZA PISANIE NOWEJ NOCI POMIMO ŻE JESTEM TOTALNIE ZMECZONA BO WRÓCIŁAM DO DOMU BARDZO RANO PO STUDNIÓWCĘ. MAM NADZIEJE ŻE NOCIA SIĘ WAM SPODOBA.
DZIEKUJE WAM RÓWNIEZ ZA GŁOSY ODDANE NA MNIE!!1 I PRZYPOMINAM ŻE KONKURS TRWA NADAL (http://www.tokio-fun.mylog.pl/ NR 38 )
I JESZCZE MAŁA SPRAWA. POTRZEBUJE JESZCZE JDNEJ BOHATERKI W OPO I MAM DYLEMAT KOGO WYBRAĆ! MOŻE MI POMOŻECIE?? PISZCIE : mercedes1713@tlen.pl

**********************************************************

- ale tato...
- rzadnego ale marsz do pokoju jutro się z wami policze!!- darł się jak opentany – zabawy im się zachciało!!! – odwrócił się i maił już odchodzić – no dalej nie będę się powtarzał Ania i Zapiekanka do mnie natychmiast
- ej sorki my musimy
- no dalej – znowu ojciec przerwał ani
- spoko idzcie już – spokojnie uśmiechnęła się Alex
- fuck to się porobiło – szepnął Bill
- no i co my teraz zrobimy?? – zapytała smutna Alex
- no coś będzie trzeba wymyślić – powiedział zatroskany Gustav
- eeeee no – hmm nie wiem jak nazwać to co zrobił w tym momencie Georg
- to wszysko moja wina – krzyknęła nagle Merc
- ej nawet tak nie mów – Bill ja przytulił
- ale kiedy tak jest??!! Jakby nie te moje szalenie trafne pomysły to by nie było rzadnych kłopotów tak to?? Jestem idiotką.... – chciał jeszcze cos powiedzieć ale Bill ją lekko pocałował
- nie możesz tak mówić i już!!!! Każdy z nas przyszedł tu z własnej woli
- no tak ale co teraz będzie z Ania?? – zamartwiała się Merc dalej
- ehh no musmy poczekać do rana czyli patrząc na wschodzące słońce to już niezadługo.
- no masz racje zbieramy się do hotelu – powiedział bill – ej wszysko będzie dobrze – szepnąl Merc na ucho.
Wszyscy narzucili na sibie ubrania które po chwili zrobiły się mokre i udali się do hotelu. Jednak już przed samym wejściem chuor im się poprawił i znowu zaczęli się wygłupiać. Alex niepozornie skręciła do pokoju Alana, Georg i smutny Gustav udali się do swoich pokoi a Merc i Bill poszli sprawdzić czy Iga i Tom już śpią. Kiedy weszli do pokoju był pusty. Nagle jednak z łazienki wyszedł Tom i było widać że jest już trzeźwiejszy.
- gdzie jest Iga – zapytał Bill
- ej nie mam pojęcia
- jak to nie masz pojęcia?? – Merc nie wiedziałą czy ma powód ale się troche zdenerwowała
- no przed chwilą tu była, ale teraz jej nie ma – to co mówił Tom nie miało większego sensu
- kurwa jeszcze tego brakowało – Merc zrobiła się śmiertelnie powazna – ide jej szukać
- ej czekaj ide z toba – zatrzymał ją w drzwiach bill
- nie zostań i pilnuj go bo jak jeszcze on zniknie to już będzie koniec ostateczny
- jesteś pewna?? Jest środek nocy a jeśli ci się coś...
- nic mi się nie stanie!!! Zresztą wiem gdzie może być – dali sobie buziaka. Dziewczyna wyjęła z wnętrza kieszeni szarej bluzy turkusową gumkę do włosów i związała je w długi koński ogon. Kiedy prawie już biegła korytarzem na gle usłyszała jak drzwi od pokoj pieknej i piękniejszej się uchylają
- i co jeszcze ci mało – spytało z chytrym uśmieszkiem Viola
- odwalcie się od nas raz nazawsze pustaki1!! – wkurzykla się
- spokojnie to dopiero początek laleczko – Merc miała ochote podejść do niej i jej przywalić z całej siły jednak ona zamknęła jz drzwi a Merc musiał szukac siostry. Jednak nie miała wątpliwości kto ich podkablował
- pożałują suki– powiedziała cicho opuszczając hotel.
To byłą wyjątkowo czarna noc ale ponieważ słńce już pomału się budziło to nie było wcale tak ciemni. Merc znała swoją siotre chwilami lepiej niż ona sibie. Więc wiedział gdzie jej szukać. Obok hotelu był mał drewniany pomost. Prawie tak sam jak w miejscu gdzie jździly razem na wakcje. To własnie na tamtym pomoście działy się najzabawniejsze i najtragiczniejse rzeczy. Obie własnie tam całowały się po raz pierwszy. Kiedy zaczęła się do niego zbliżać z daleka zauważyła że się nie myliła, Iga siedziała na nim zanurzając stopy delikatnie w wodzie. Merc podbiegłą do niej
- coty robisz ??- krzyknęła
- nie widzisz??
- widze i nie bardzo rozumeim dlazego uciekłaś stało się coś??
- nie tylko ....pamietasz zawsze na wakacjach w Antku albo w Czaplinku uciekałyśmy na pomost rzeby móc pomyśleć
- tak apmietam – usiadła obok siostry i oparła głowę o jej ramie – raz na przyłapali a my kolejną nocą zrobiliśmy to samo, nic nie było wstanie nas powstrzymać, każdej nocy impreowalismy tam i robiliśmy najgłubsze rzeczy
- tak - przerwała na chwile – tęsknisz za tym??
- sama nie wiem, tam było pięknie ale tutaj jestem taka sczęsliwa.... a ty Iga tęknisz
- ja sama nie wiem, ale chyba też musze zostawić to miejsce za sobą i iśc do przodu . ciesze się że jestem z Tomem i że ty jesteś z Billem
- dziekuje – cmoknęła sis w poliko – ale lepiej chodźmy bo nasze głupole się zamartwią tam .
Wtały z pomostu i poszły do hotelu. Kiedy weszły do pokoju chłopacy już spali i to na jedym łóżku
- no ładnie się o nas martwia – zasmiała się Iga
- no musimy im wybaczyć w końcu byli strasznie zmęczeni – zgasiły światło w ich pokoju i poszły do siebie. Przerały się w coś co nazywały piżamami i położyły do łózka. Chociaż miały dwa zawsze spały razem w jednym. Czas płynął bardzo wolno. Merc przekładała się z oku na bok. Czasem patrzała na siostre która słodko spała a czasem na niebo które co chwila zmieniało barwy odbijające się od wschodzącego słońca ale za nic w śiecie nie chciało się rozjaśnić do końca. Zmęczona tym wszystkim zamknęła oczy. Nagle poczyła malutkiego buziak na poliku i otwarła oczy. Zobaczyła Billa któ®y wychodził z ich pokoju
- hej co ty tutaj robisz?? – zapytała niewyraźnie
- niec przepraszam nei chciałem cie obudzić
- nie spałam – usadła na łózku i przetarła oczy
- chciałem sprawdzić czy wróciłyście bo strasznie mi głipo że zasnęliśmy
- oj ty głuptasie idź spać bo jak cie jutro fanki zobaczą to co sobie pomyslą...??
- a dla mnie to i tak się liczy zdanie tylko jednej osóbki – był strasznie romantyczny za to niesty Merc nie do ońca to wychodziło
- no a ja nie wiem czy będę chciał takiego chłopaka z worami pod oczami i wiecznie śpiącego na stojąco wyglądającego jak śmierć – zasmiała się a Bill zrobił minę jak mały chłopiec więc wstała dała mu buziaka i wywalił za drzwi z rozkazem aby poszedł spać. Ona raz jeszcze spojrzała za spiącą w dziwacznej pozyci Ige po czym wyszła na mały balkonik w ich pokoju i spojrzała na słońce które było już całkiem wysoko. „ no to szykują nam się kolejne kłopoty” pomyślała. Ale po chwili do głowy napłynęł jej setki wspomnień jak to już nie raz całą noc wpatrywała się w gwiaździste niebo a potem we wschodzące słońce myśląc o tym jak bardzo jej się oberwie i jaka tym razem będzie kara. „ wtedy dawaliśmy rade to i teraz damy”pomyślała i uśmiechnęła się sama do siebe. Weszła do pokoju chwyciłą butelke z wodą i się napiła. Kiedy spojrzała na zegarek była już 9 rano!!!!! Więc poszła do łazienki i bez pośpiechu ubrała się umyła i zrobiła lekki makijaż. O 11 wszyscy mieli spotkac się na sniadaniu. O 10.30 wywaliła z łózka Igę i usłyszała że w tym samym momencie Georg musiał wywalić chłopaków bo strasznie się na siebie darli. Kiedy wszyscy byli już gotowi zeszli do stołówki. Tam czekało już na nich swierze sniadanie. Przywitali się ze soba. Byli zawsze na sniadaniu tylko oni bo cała ekipa od trasy jadała wczesniej a piękna i piękniejsz zawsze się spóźnialy. Jednak kiedy tylko usedli zauwarzyli że nie ma Ani i Zapiekanki.
- no to pięknie – powiedziała Alex
- ehh – wzdychnął tylko Gustav który nic nie zjadł. Chłopacy próbowali go skłonić ale nie dało rad.
- cześc wam – nagle dziewczyny się pojawiły
- cześc – najgłosniej krzyknął Gustav
- i opowiadajcie - zaproponował Tom który nie rozstawał się od samego rana z butelko wody
- no więc tata strasznie krzyczał wczoraj – zczeła nie zbyt wesoła Ania – próbowałam się tłumaczyć ale nic z tego. Kazał mi iśc spać. Sam jednak nie poszedł. Nie mogłam zasnąć więc łaziłam po pokoju i zauwarzyłam że całą noc siedział wpatrzony w okno popijając whisky, a kiedy rano się obudziłyśmy już go niebył
- a faktycznie Max mówił wczoraj ze on gdzies miał dzisiaj jechać - przypomniała sobie lekko skacowna Iga
- no miał jechać rzeby załatwić formalności z dalszym ciągiem tarsy – posmutniała zpaikanka
- ale chba masz już lepszy humor prawda?? – zwrócił się Gustav do Ani widząc że jednak czasem się uśmiecha
- no bo cie zobaczyłam – dała mu buziaka – i rano dzwonił do mnie Muszka moja bardzo dobra kumpela która mieszka w jednym z miast w którym będzie koncert i się tam mamy zamiar spotkać, ale najfajniejsze jest że od wrzesnia chodzimy do tej samej szkoły bo Muszka się przeprowadza – zaczęła się szeroko uśmiechać – ale na razie mamy inny problem – wyraźnie posmutniała
Chwile jeszcze rozmawiali w grobowych nastrojach ale kiedy tylko zaczęłi opowiadać o tym co poprzedniej nocy Tom wyprawiał i jak Merc zwaliła się z okna wszystkim chumory się poprawiły. Jednak w końcu pojawiły się Ala i Viola więc rozmowa ucichła. Ekipa zjadła sniadanie i już zbierała się do wyjści gdy na stołuwke wparował Max
- dobrz że zatałem was wszystkich – przełknął śline – więc dzisja bez zmian spotanie z fanami. Koncert, autografy a wieczorem powazna romowa – nie żartował
- dobra – powiedział za wszystkich Gustav przytulając Anie
- o ktoś ma kłopoty – zaśmiała się Ala kiedy Max wyszedł
- Merc już na koncu języka miała piekną wiązankę jednak Tom pociagnła ja za reke i wszyscy wyszli ze stołówki
- dlaczego to zrobiłeś?? – spytała oburzona
- nawet nie warto się do nich odzywać
No dzien przeszedł tak jak Max zapowiedział. Dziewczyny były ciepło przywitane przez publikę potem autografy, wieczorem wszyscy wracali busem do hotelu.
- He zobaczcie – powiedział Gustav nie odrywając oczu od Noego Bravo
- pokaż – wydarł mu gazete zniecierpliwiony Bill – ej faktycznie
- co??? – jenoczesnie głosno zapytały się Iga i Merc
- to – Tom podał im gazete, w której był artykuł na dwie strony o tancerkach czyli o nich, były tam zdjęcia jak tańczą a nawet jak robią zakupy, no i oczywiście bezsensowny wywiad a Alą i Violą. Kiedy dziewczyny skończyły go czytać byli już na miejscu. Tutaj czekała ich roamowa z Maxem. Poszli do pokoju i usiedli w czarnych fotelach
- no więc nie będę owijął w bawełne – zaczął surowo a dziewczyny wtuliły się w chłopaków – rozmawiałem rano z ojcem Ania – wszyscy pobledli – i ustatlilismy że zawisimy trase na 3 dni!!!!
- ale my
- nie przerywaj – zwrócił się do Merc która chciał uratować sytuacje – jest już srodek wakacji a wy cały czas jesteście w trasie więc jedziecie na 3 dni do małego miasteczka na taką można powiedzieć wypoczynkową wycieczkę – uśmiechnął się
- co?????????????? – wszyscy niedowierzali
- no to - upewnił ich Max
- czyli co nie leziemy musieli udawać z Merc ?? – ucieszył się Bill
- nie zupełnie Ala i Vila jada z wami
- po co nam one – oburzył się Tom
- niestety, ja ojciec Ani i cała ekipa niestety nie jadą
- no i my pewnie tez – spuściła głowę Ania
- nie dlaczego?? Twój ojciec rano się zgodził
Po rozmowie wszyscy nie mogli opanować się z radości. Co prawda Ala i Viola nie były mile widziane ale co tam mieli 3 dni tylko dla siebie. Z drugiej strony nie wiedzieli dlaczego Max nie dowiedział się o imprezie. Ale to było już mao wazne. Musieli iśc spać bo rano mieli się szybko zpakować i wyjeżdżali. Kiedy Ania weszła do pokoju z zapiekanka zauważyła najwyraźniej że tata już wrucił. Udała się do jego pokoju i niepewnie zapukała
- proszę – powiedział nadzwyczaj łagodnie
- tato wiesz że jutro... – zaczeła cicho
- tak juro wyjeżdżacie, spokojnie jestes już spakowana więc będziecie się dobrz bawić wszyski e formalności załatwione – uśmiechnął się
- ale dlaczego???
- a co nie chcesz
- nie nie o to i chdzi tylko nie rozumiem
- a tak chodzi ci o wczoraj?? – spojrzał na nia a a ona kiwnęła głową – wczoraj durzo myślałem i przypomniało mi się jak poznałem twoją meme. Jej ojciec mnie nie znosił i niepozwalał nam się spotykać. Więc zawsze wymykaliśmy się w środku nocy i spotykaliśmy się ukratkiem w takim małym domku w lesie zaraz obk jej domu. Kiedyś jej ojciec nas przyłapał i zkazał jej wogule wychodzić z domu i wtedy uciekliśmy na dobre, a ja nigdy nie chciałbym abyć tu uciekła – kiedy opowiadała cały czas gapił się okno
- dziekuje tatusiu – rzuciłą mu się na szyje , takiego ojca kochała nad Zycie
Wszyscy spali spokojnie. Rano zanieśli bagaże do busa który zawiózł ich na miejce. .Hotelem okazał się średniowieczna ogromna willa z wielka brama przed wejściem. Na miejscy przywitał ich kamerdyner w smokingu John. Był bardzo miły. Kiedy wchodzili przez bramę Akex na głos przeczytała napis któ®y na niej widniał
- teriblis es locus iste
- co to znaczy – spytała Johna Zapiekanka
- jakże cudowne to miejce – usmiechnłą się kamerdyner
- faktycznie cudowne – potwierdziła Iga
Merc zrobiła ogromne oczy i wydawało się tak jakby na chwile zupełnie odpłynie.
- co się stało?? – spytał Bill
- nie nic – usmiechnłę się wyrwana z transu
Kiedy szli korytarzami na ścinach było mnóstwo obrazów. Willa była piekne ozdobiona. Było tam mnóstwo zapenie cennych zaytków i pamiątek. Miejce było bardzo tajemnicze. Kiedy weszli w kolejny korytaż których nie brakowało John wprowadził ich do ogromnego salonu i kazał usiaść na chwilkę. Merc jednak cały zas chodziła podziwiała kolejne obrazy i piekne pamiątki. W pewnym momencie niezuwarzyła że z salonu przeszła do pokoju z pieknym i ogromnym kominkiem. Nagle poczyła lekki zimny wiatr który przeszył jej ciałao. Kiedy się obróciła zamarła....



komentarze [12]

KOCHANI >> sobota, 28 stycznia 2006 13:17:02
komentarze [12]

KOCHANI JA WAS BARDZO PRZEPRASZAM BO NIE WIEM CZY DAM RAE DODAĆ DZISJ NOTKĘ ALE MAM DO WAS PROŚBĘ! GŁOSUJECIE NA MNIE NA http://tokio-fun.mylog.pl MÓJ NR TO 38! BYŁABYM WAM BARDZO WDZIĘCZNA! OBIECUJE ŻE JEŚLI PRZEJDE DALEJ NOTKI BEDĄ CZĘŚCIEJ! POZDRAWIAM JESTEŚCIE THE BEST :d
komentarze [12]

PART 19 => JEDNA ODPOWIEDŹ... >> piątek, 27 stycznia 2006 17:50:59
komentarze [9]

E!!O WITAM WSZYSKICH I PRZEPRASZAM ŻE KOLEJNY RAZ ZACZYNAM OD SWOJEGO BIADOLENIA :p ALE MUSZE TUTAJ OPISAC PARĘ SZCZEGULIKÓW JEDAK OBIECUJE SIE STRESZCAĆ. PO PIERWSZE GŁOSOWAC BEDZIECIE MOGLI CHYBA OD 1 LUTEGO WIĘC WAM JESZCZE WSZYSKO POWIEM TZN NAPISZE JAKBY CO. PO DRUGIE CO DO TYCH AKCJI TEGO ŁOBUZA MERC TO TO SĄ AKCJE ŻYWCEM Z MOJEGO ZYCIORYSU I ZDARZYŁY SIĘ NAPRAWDE. PO TRZECIE JESLI MACIE DO MNIE JAKIES PYTANIA WALCIE SMIAŁO W KOMENTARZACH PO CZWARTE JESLI KOGOŚ NIE POWIEADOMIE LUB NIE ODPISZE NA KOMENTA DO BARDZO PRZEPRASZAM POPROSTU UPOMNIJCIE MNIE ZE TEGO NIE ZROBIŁĄM A OBIECUJE SIE POPRAWIĆ :))) PO KOLEJNE I OSTATNIE ( CHYBA PIĄTE) JESTEŚCIE KOCHANI!!! ZA WASZE KOMENTY DZISIAJ DŁUŻSZE OPO !!! POZDRAWIAM KOCHANI!!!!! I DZIEKUJE:***

*************************************************

W tym momencie wesoła gromatka zebrała się przy drzwiach i cierpliwie czekała. Nagle pojawił się Max i kiedy ich zobaczył szczerze zwątpił czy aby na pewno się dzisja rano obudził
- Co wy tu ro...
- ciiiiiiiiiiiiiiiiiii – nie zdąrzył dokończyc bo wszyscy mu chórem odpowiedzieli
- no ale
- no cicho bądź!! – wydarła się na niego Iga – czekamy co Merc powie – Max zrobił minę rodem z kreskówki. Wtedy Tom przystawił ucho do drzwi i niefortunnie oparł się o klamkę tak że drzwi się otworzyły i wszyscy z hukiem wlecieli do pokoju. Powinno było im się zrobic głupio ale zamiast skruszonych minek wszyscy z ogromnymi bananmi na ryjcach podnieli oczy ku górze. I tam zobaczyli to na co czekali. Merc i Bill się namiętnie całowali. Wszyscy milczeli i wpatrywali się w nich jak w obrazek
- kurwa Max i przez ciebie nie wiemy co odpowiedziała !! – podirytował się Tom podnosząc się z ziemi. Reszta tylko na niego spojrzała z politowanem i nieskomentowali tego tylko zaraz znowu patrzyli się na Mrc i Bill którzy teraz stali obok siebie nieco zaskoczeni.
- ty osle! – czule zwróciła się do swojego chłopaka Iga – przecież było widac jaka jest odpowiedź, to czyste prawda? – w jej głosie był malutki znak zapytanie , bo w końcu zbyt dobrze znała Merc i chciała to usłyszeć
- no więc... – zaczęła Merc uśmiechnęła się, po czym lekko spojrzała na Billa i spuściła wzrok na dół. On spojrzał na nią i nie odwracając oczu złapał jej ręke – odpowiedz brzmi tak !! – uśmiechnęła się i spojrzała na wszystkich którzy stali w grobowej ciszy z minami skazańców czekających na wyrok. Kiedy to usłyszeli zaczeli skakać i krzyczeć prawie tak jakby ich ulubiona drózyna sportowa wygrała jakies mistrzostwa
- to super – Iga pełna eufori rzuciłą się siostrze na szyję
- oj no fajnie że się cieszycie ale za chwile zaczniecie nam skaładac gratulacje jakbyśmy właśnie się hajtneli!!!! – smaiła się
- no włśnie – nagle oświeciło Gustawa który miał zamiar to zrobić tylko Ania szybko zareagowała i trzepła go w ucho – ała a to za co??
- za to że cie kocham !! – uśmiechnęła się i przytuliła do chłopaka.
- no pięknie – wparował Max – ale teraz to na koncercie Bil musisz dać dwa razy większego czadu!!!!!
- się rozumie – uśmiechnął się i przyciągnął do siebie Merc
- dobra chłopaki zbierać się bo macie spotkanie z fankami a potem koncert
- dobra dobra idziemy – mruknął Georg
No i cała ekipa się rozpadła. Chłopaki poszli podpisywać autografy. Zapiekanka poszła z Zackiem na basen a Alex najpierw lekko pomalowała chłopaków a potem poszła z Alanem na lody. Iga i Ania poszły razem na szybkie zakupy. A Merc do swojego pokoju.
- ej strasznie się cieszę że oni nareszcie... wiesz co??!! – zaczęła rozmowe Ania w drodze do centrum handlowego
- no ja powiem szczerze już wątpiłam że coś z tego będzie...ale teraz już myśle że będzie dobrze
- no tylko właściwie dlaczego ona nie szła z nami??
- no właśnie tego nie wiem. Wydaje mi się że po prostu musi wszysko przemyśleć wiesz bo ona taka jest
- jaka??
- trudno dostępna jeśli chodzi o uczucia. Jest romantyczka ale nie potrafi tego okazywać
- aha
Dziewczyny długo jeszcze rozmawiały o Billu i o Merc. Ale kiedy dopadlł ich szał zakupów totalnie odleciały. Pokupowały tyle rzeczy że masakra. Wygłupiały się i smiały i żałowały tylko że nie ma Merc bo wtedy to już nikt nie dał by im rady.
Ona w tym czasie leżała na łóżku w swoim pokoju i przy muzyce z płyty którą siostry nagrały rok temu specjalnie na wakacje. Była to składanka róznych hitów. Na tej były akurat bardzo taneczne szybkie i energiczne bo Merc sama je wybierała. Kiedy się skończyła wstała aby puścić ją od nowa ale wtedy stwierdziła że się już jej znudziła i wzięła do ręi którą Iga nagrywała. Były na niej same wolne i zmysłowe piosenki. Kiedy je włączyła pierwsza z nich to było „my endlles love” wtedy zobaczyła że z roku jej torby która leżała rozwalona na środku pokoju – w końcu nigdy się nie rozpakowywała – wystawał róg jej pamiętnika. Wzięła go do ręki a z jedenj z kieszeni wygrzebała pióro. Położyła się powrotem na łózko. Otworzyła pustą stronę i zaczęła pisać. Jenak każde zdanie któ®e napisała od razu skreślała bo uważała że jest bezsensu. Nie wiedział co ma napisac??!! Miała metlik w głowie. Cały czas pytała sam siebie – „ co ja tak naprawde do niego czuje??” nie potrafiła odpowiedziec na to jedno głupie pytanie i to ją dołowało....
Tym czasem chłopacy namiętnie rozdawali autografy. Fakn były bardzo miłe tylko strasznie rozkrzyczane a nawet nachalne. Chłopacy znosili to całkiem dobrze Az do pewnego momentu. Jedna z fanek wleciał z atakiem szału krzycząc że zabije dziewczyne Toma i wtedy dolączyło się do niej jeszcze pare lasek. Tom posmutniał i był strasznie zły. Ochrona je wyprowadziła. Później chłopacy spotkali się oko w oko z dwiema fankami które wygrały jakis konkurs. Były to Natalia i Kaska. Rozmawiał im się dobrze Az w pewnym momencie rozmowa zeszła na tema własnie Igi i Kaśka dała wszystkim do zrozumienia że sama jej nie nawiedzi i że dziewczyna Toma będzie miała wiele nieprzyjemności, bo w prasie jest sporo ich zdjęć. Chłopakowi zrobiło się naprawde przykro z tego powodu. Więc momentalnie starał się zmienić temat. Faktycznie było sporo szumu wokół tej pary. Byłow iele nieprzyjemnych meili adresowanych w kierunku Igi a nawet gróźb. Kiedy fanki porobiły sobie z chłopakami zdjęcia Bill zauwarzył że Natalia się do niego strasznie przystawia i nie bardzo mu się to teraz podobało jednak starał się być miły. Kiedy dziewczyny wychodziły Natalia się obróciła i zapytała Billa czy ma dziewczyne jednak kiedy on chciał już jej odpowiedzieć to do pokoju wszedł Max i przerwał Billowi mówić że niestety ale czas dziewczyn się skończył. W tym momencie Bill natychmiast chwycił za telefon i puścił strzałkę do Merc.
On właśnie leżała na łóżku i zapisywała kolejna kartkę w swoim pamiętniku, z wiezy stojącej po drugiej stronie pokoju zaczęła brzmieć piosenka we belong tgheter( czyli piosenka jej i billa) kiedy zadzwonił jej telefon sięgnęła go z półki przy łózku i kiedy zobaczyłą kto to położyła telefon obok siebie i napisała ostatnie zdanie w pamiętniku:
„ jednak chyba naprawde go kocham.”
Po czym zamknęła pamiętnik i odłożyła powrotem do torby. Schowała pióro i kiedy wstawała do pokoju weszły własnie Iga i Ania obładowane zakupami. Zaraz zaczęły się pokazywać w nowych zdobyczach i pokój dziewczyn szybko zaczął przypominać pole własnie stoczonej walki. Oczywiście uśmiały się przy tym strasznie. Iga kupiła tomowi czapeczkę z daszkiem a Merc błyszczyk do ust na których punkcie Merc miała bzika i seksowne springi które również uwielbiała. Nagle do pokoju wleciała Alex informując je że chłopaki własnie wrócili i mają chwilke jeszcze przed koncertem i właśnie siedzą w garderobie. Więc laski nie wiele myślac się od razu tam wybrały. Iga od razu rzuciła się na Toma i wręczyła mu czapeczkę. Chłopak ja pocałował a ona usiadła mu na kolanach. Ania poszła szukać Gustawa a Merc niepewnie usiadła obok Bill któru\y objął ją w pasie obiema rękami i pocałował delikatnie w usta. Chłopacy mieli jednak nieciekawe miny. Kiedy dziewczyny wydusiły z nich prawde o tych fankach co przesladują Ige na początku nie bardzo wiedziały co powiedzieć ale szybko obróciły to w żart. Bill wziął laptopa do ręki i zaczął czegoś szukac w Internecie. Potem Merc odczytała swoją poczte. Cały czas tuląc się lekko do chłopaka.
- o Igus kochanie ty moje dostałyśmy emaila od Dziuni i Agusi!!
- nio to git! Przeczytaj plis – błagała siostre.
Dziunia pisała oczywiście o swoich podboja z małą Kaską, o habrze i puszczaniu baków, o tym jak to mała Kaśka narobiła im na miescie ogromnej siary wdając się w dyskusje z ekspedjętką w każdym sklepie.
- ehh pamiętasz siostra – zaczęła Iga – to były czasy jak sobie robiłyśmy takiego obciachu na miescie, jak się wypieprzyłas na rynku albo jak Dziunia kupowała piwo udając że nie umie po polsku
- no fakt – rozmarzyła się a chłopacy się podśmiechiwali – a Agusia pisze o tym ze z Rudolfem były w Czaplinku i kierownik był wniebowzięty że nas niema i że Matys narozrabiał, a Kuba z Lutkiem i Maja cały czas piją i imprezują – czyli standard – doadała od siebie.
Do garderoby wszedł lekko zdenerwowany Max
- ej chłopaki zaraz koncert – tu nachwile przerwał – no i dziewczyny tez czemu jeszcze nie gotowe??
- na smirć zapomniałam – krzyknęła Merc!! – przeciez dzisja tańczymi – i wybiegły z pokoju szybko się przebrac, Alex poszłą z nimi rzeby je pomalować
- Bill musimy porozmawiać
- tak??
- no bo widzisz ja się bardzo ciesze że jesteś z Merc – ciągnał Max – ale po tych wszystkich akcja z waszymi fankami i nieprzyjemnych sprawach z Iga wszyscy stwierdziliśmy że wasz związek musi być utrzymywany w ogromnej tajemnicy, to dla dobra was obojgu
- ale co to ma znaczyć?? – nie chciał w to uwierzyć
- to że możecie jak para zachowywac się tylko w swoich pokojach jak nikt was nie widzi
- rozumiem – chłopak posmutniał. Nagle jak burza do pokoju wleciały Merc Iga już uszykowane. Wyglądały świetnie. Miały hardcorowe i sexowne image i były świetnie umalowane ( tutaj ujawniał się talent Alex). Merc widziała że Bill jest smutny więc szybko jeszcze przed wyjściem na scene zaciągnęła go na bok i zapytała się co jest. On jej opowiedział o tym że nie mogą się do siebie przyznawać lecz ku jego zaskoczeniu ale i radości przyjęła to naprawde spokojnie dając mu nadziei że dadzą radę.
Chłopacy wyszli na scene. Kiedy pojawiły się tancerki wszyscy fani się zdziwili ale przywitali je bardzo gorąco. Kiedy młodzi zaczeli dawać czadu publika szalała. Wszyscy dawali z siebie wszysko. Było super. Kiedy Bill spiewał Rette mich tańczył na scenie tylko z Merc całkiem mysłowy taniec, jednak na końcu umówili się że wciągnie na scene jakąś fankę rzeby nie było podejrzeń. Po koncercie chłopacy a dokładniej Georg poprosił o specjalne brawa dla tancerek i tłum ku zaskoczeniu dziewczyn zaczął strasznie krzyczeć wręcz wiwatować. Po udanym koncercie dziewczyny zeszły ze sceny i szybko się przebrały. Kiedy wychodziły tylnymi drzwiami zauwarzyły tłumy fanek oblegających chłopaków. Uśmiechnęły się lekko i pokierowały w strone ich busa. Wtedy zauwarzyły jak Ala i viola daja wywiad do jakiejś telewizji niemiłosiernie się przechwalając. Spojrzały na nie ze zlitowaniem
- a tam niech sobie gadaja skoro to im sprawia radośc – podsumowłą Iga
Dziewczyny wsiadły do busa. Za chwilę dołączyli do nich zmęczeni chłopacy i podniecone Ala i Viola które cały czas do znudzenia opowiadały o tym jak to profesjonalnie udzieliły wywiadu. Wszyscy w samochodzie dobrali się w pary tylko jak Bill chciał się przytulic to Merc dałą mu znac spojrzeniem że nie mogą bo piekna i piękniejsza ( Ala i Viola) patrzą. Droga naszczęście zleciała im w miarę szybko. Kto mógł to się godził a kto nie podziwiał czarną noc za oknem busa. Kiedy dotarli do hotelu wszyscy wysiedli powoli zaczęli udawac się do swoich pokoi. Kiedy Ala i Viola zniknęły w swoim atmosfera się rozluźniła a powietrze oczyściło. Wtedy wszyscy zaczeli swobodnie rozmawiac
- ej a gdzie są Bill Merc – spytała Zapiekanka kiedy zauwarzyła że jeszcze jak szli z piękną i piękniejszą to gdzieś zniknęli
- no nie wiesz?? Tak się nie mogli doczekać siebie że od razu popędzili do pokoju Billa – uśmiechnęła się Alex
- a no to rozumiem! Widze już co mój zbereźny braciszek robi – zasmiał się Tom
- Noe je wex nawet mnie nie strasz!! – szturchnęła go łokciem Iga
- ale że co??
- no on zberexik ona zboczenia!! To co oni mogą robić??? – zatrwożyła się
A więc co robili?? Leżeli razem na łózku i się calowali. Ale tak normalnie nie bezczelnie. Delikatnie jednak nieprzerywalni. Teraz kiedy już chcieli być razem i kiedy wszysko miało być dobrze musieli to ukrywać jakby to było przestępstwo. Więc teraz kiedy było im już wolno rozkoszowali się sobą. Kiedy usłyszeli że cała ekipa wparowała do pokoju obok to po chwili dołączyli do nich
- o nasi zakochani !!1 – uśmiechnął się z lekkim podtekstem Gustav
- no Wery funy Guciu- odwzajemniła uśmieszek Merc – wiecie co?? – wszyscy spojrzeli pytająco – zróbmy imprezę!!!!
- ej dobry pomysł – uśmiechnęła się Ania - tylko gdzie??
- no tutaj przy hotelu jest mały drewniany domek, mamy troche napoi i muzykę, będzie git
Krzyknęła i wszyscy natychmiast zmyli się do swoich pokoi aby się naszykować oczywiście nie było wielkiego szykowania bo był już środek nocy. Wzięli porostu wszysko co chcieli i spotkali się po pół godziny, no może 45 minutach powrotem u chłopaków. Brakowało tylko Ani i Zapiekanki.
- kochanie gdzie jesteś – Gustav zadzwonił do Ani – co się stało?? – usłyszał że płacze – rozumiem – odłączył się – one nie przyjda bo ojciec Ani zorientował się ze chcą wyjśc i ich niew ypuścił, zamknął je w pokoju. Wiecie ja nie ide – Gustav był załamany. Dziewczyny chciały go wyciągnąć ale nie dał się namówić. Reszta ekipy udała się do domku z drewna i momentalnie zaczeli imprezować. Polał się alkohol a Merc tańczyła gdzie się tylko dało. Domek to tak naprawde było po prostu dość durze drewniane zadaszeni nad małym jeziorkiem. Kiedy impreza była już w pełni Iga i Tom byli nieźle wcięci a Merc z Billem co chwile się całowali – chociaz ona mu przerywała bo chciała tańczyć. Nagle ku zdziwieniu wszystkich pojawiły się Ania i Zapiekanka
- hej w wy co tu obicie?? – krzyknąl chwiejący się już Georg
- wymknęłyśmy się przez balkon – zaczęła zapiekanka
- a gdzie Guciu – zapytała Ania
- wiesz nie chialł bawić się bez ciebie iwęc został – wyjaśniła Merc
- jaki słodki – zamysliła się Ania
- to wiesz co ja po niego pójde
- tylko uważaj na sieni e – otzregł swoją dziewczyne Bill.
Merc poszła w kierunku hoteli. Jednak wiedział że wchodzenie tradycyjne tzn drzwiami i przez korytarz było zbyt ryzykowne więc postanowiław wsipiąc się po konstrukcji budowli tak aby wejść przez okno. Chłopacy mieli pokój na parterze niestey był on dośc wysoko. Kiedy Merc wdrapywała się w pewnym momencie noga jej się poślizgnęła i spadła z okna
- Aaaaaaa – krzyknęła odruchowo – i w tym momencie okazało ię że Bill za nia szedł i kiedy ta spadał zdążył podbiec ale oboje wylądowali na ziemi. – nic cie nie jest koffanie ty moje – zatroskana pogąłskała go po twarzy
- nie! Ale wiedziałem że powinienem iśc z tobą
- oj widzisz co ja bym bez ciebie zrobiła – pocałowała go i oboje zapomnieli po co przyszli
- co to za krzyki – wychyliła się zaspana głowa Gucia
- oj widzisz bo Ania i Zapiekanka dotarły na impreze...
- już ide – nie dał jej dokończyć. Kiedy wygramolił się przez okno cała trójka udała się w kierunku domku. Jednak już z daleka zauwarzyli że nic się nie świeci a wszyscy nerwowo chodza i cos krzyczą
- co jest?? – pierwszy dobiegł Bill
- te wiesniary ( Ala i Viola) wparowały tu i za to że ich nie zaprosiliśmy to odcieły nam kabelki od prądu – krzyknęła wkurzona na maxa alex
- a to swinie – szepnął Gustav i przytulił Anię
- no i do tego Idze spadła bransoletka odemnie i teraz nie możemy jej znaleźć – powiedzał nietrzeźwy już Tom kleczący na ziemi z zapalniczką i szukający zguby
- czekaj pomoge ci – zaproponowała Merc i wyciągnęła zaplniczke z kieszeni a Bill się spojrzał na nią pytająco – spoko kochanie – dała mu buzi – to kumpla z polski kiedys mu gwizdnęłam i on o niej zapomniał. – poszła do Toma i jak takie dwa łsie szukali srebnej bransoletki. Iga niestey nie była wstanie szukac z nimi gdzyz było jej strasznie niedobrze. W pewnym momencie Tom zaczął zaczepiać Merc i cały czas ją popychał i przekomarzal się znią. Jednak w pewnym moemcie przsadził i z jej reki wyleciała zapalona zapalniczka i podłoga domku zaczeła siępalić. Wszyscy szybko rzucili się do gaszenia i jakimis sposobami wnosząc wodę z jeziora ugasili nie wielki jeszcze płomień.
- hej zobaczcie co zmalałą – powiedziała Zapiekanka podnosząc bransoletkę z podłogi.
Kiedy Iga jej podziękowała poszlła z Tomem do pokoju na rzyczenie całej reszty gdzyrz ich stan nie był najlepszy.
- wiecie co?? – zaczeła znowu Merc
- wiesz jakoś za każdym razem kiedy zaczynasz tak zdanie mam wrażeni że znowu wpadłas na kolejny genialny pomysł – zasmiał się Guio
- nio bo tak sobie myślę, jesteśmy już mokrzy więc może to wykorzystamy??
- ciekawe jak?? – spytał się Bill ale Merc własnie wtedy zdjęła z siebie bluskę i spodnie i zostając w samej bieliźnie wskoczyła do wody. No cuż nie była najtrzeźwiejsza. Reszta oczywiście podązyła za nią. Kiedy tak się świetnie bawili zrbiło się naprawde puno a dziewczyny było lekko zmarznięte więc wyszli z wody.
- co tutaj się dzieje do jasnej cholery?? – usłyszeli nagle wsciekły głos ojca Ani za swoimi plecami
.....


komentarze [9]

PART 17 => JEDNO PYTANIE.... >> czwartek, 26 stycznia 2006 17:44:33
komentarze [8]

Iga patrzyła na siostre przez moment po czym weszła do pokoju luster. Spojrzała na Billa i uśmiechnęła się do niego. Widział jak bardzo zadużył się w Merc i widziała w jego oczach że cierpi. To dziwne bo to Merc zawsze czytała wszystkim w oczach, czyzby tym razem była slepa??
- widze że ćwiczycie ostro ??!! – zaczeła rozmowe
- taaa wiesz nie muisz udawać – spuścił wzrok – widzisz co jest, a o co chodzi z tym telefonem??
- nie wiem, mam dzwoni i jej szuka, cały czas płacze .... znowu
- znowu??
- wiesz znasz Merc dopiero jakiś czas ale w Polsce ona miła ...tzn my miałyśmy takie akcje ciągle tylko ona ma skłonności do przesady i wogule najmłodsza z 6 rodzeństwa ...
- z 6??
- no troche nas jest. Mamy jeszcze 4 braci i Merc czasem chyba zbyt bardzo jest do nich podobna
- ale wiesz czasem to nawet w niej słodkie że taka jest
- no czasem ale czasem strasznie się o nia boje wiesz – kiedy tak mówiła zza drzwi dobiegł głos kłucacej się przez telefon Merc
- widzisz znowu to robi – zaczęła po chwili dziewczyna – wiesz ja ide usiąść tam – wskazała małe zaplecze sali gdzie można było się przebrać
- no dobra – Bill usiadł pod ściana i przez chwile oglądał w lustrach swoje odbicie po czym spuścił głowe i wsadził między kolana. W kończu weszła Merc. Była strasznie podenerwowana. Chciał się zaoytac gdzie iga ale chłopak wskazał czarne drzwi po lewej stronie
- i co ?? – zapytała zniecierpliwiona Iga
- wiesz....
- dowiedziała się??
- tak wie o całej tej zadymie w klubi o tym że się miałam bić na dysce, że wybyłam szybe na hai sportowej i że znowu nas rozdzielają....
- jesu skąd??
- nie wiem, pewnie dzwonili z policji bo wiesz za to w klubie nas spisali
- no i co teraz??
- nie wiem, ni e była zadowolona ale....
- a dziwisz jej się?? – wkurzyła się i niedopuściła Merc do głosu – dwa razy wyleciałas z obozu tydzień wcześniej do domu
- raz z tobą
- nie przeywaj – kontynuowała wsciekła - potem tacała zadyma z tą laska potem bójka z kolesiem, ciągłę wewania do szkoły i 4 razy zmieniałas klase!!!! Naszczęście nie wie o tym że omalo niewywalili nas rok temu z ośrodka i o tym jak na obozie domek się nam podpalił, bo o tym co się w Antku działo to nwet niewspomnę... – odetchnęła, a za drzwiami przysłuchiwał się Bill
- ale qrwa nie sam wpadałam w te tarapaty!!! Nie tylko ja się upiłam u Mafi i w Antku to ja cie musiałam trzymać!! Myślisz że mi łatwo kiedy...
- wiem wiem przepraszam poniosło mnie ale jak usłyszałam że mam znowu płacze
- to pomyślałaś że twoja siostra to największa kretynka na świcie
- nie nie mów tak...- nastałą chwila ciszy – a widziała że z Billem idzie ci dobrze
- no – rzuciła od niechcenia – może
- ej ja widze ty coś czujesz
- czuje – zaczeła niepenie – pożądanie i nic więcej
- co przestań !!! natychmiast
- ale taka jest prawda to tak jak wtdy...
- z Piotrkiem w garażu tak o to ci chodzi??!!
- tak powiedz to zachowałam się jak suka i pierwsza lepsza dziwka!! – krzyczała ze łzami w oczach
- nie przezcież byłas pijana! A zresztą nie...
- ale mogłam tego nie robić, i co potem z tego wyszło?? Sama wiesz!! Nie che żeby z Billem tak było, nie chce go zranić
- pomysl troche tym pudłęm na karku! Ty go cały czas cholrnie ranisz..
- a – i w tym momencie zauważyła oko Billa wsytające zza drzwi – to prawda tak??!! – zwrócila się do niego niepewnie...
Iga zrozumiała że więcej i tak nie jest już wstanie siostrze wytłumaczyć więc wyszłą i miała tylo nadzieje i że tym razem Merc niczego nie spieprzy. Kiedy wychodziła z pokoju spotkała Anię. Zaczęły rozmawiać. Iga nie ukrywała faktu z telefonem od mamy bo i tak zapiekanka wiedziała. Telefon zadzwonił jej kiedy była z nia na basenie.
- nio pięknie ale co teraz?? – zapytała Ania
- no nic nie wiem chyba dalej się wszysko pociągnie jak do tej pory
- no ale hmmm co z Billem?? – dopytywała się Ania
- no widzisz! Jest oporna i tyle! Temu uparciuchowi nie wytłumaczysz. Ciągle ma jakieś akcje i przypały!!! A szkoda bo ona go rani...
- no ale czekaj..- zamysliła się Ania – podobno wczoraj ze sobą spali!! To prawda??
- a tak – machnęła ręką od niechcenia i Ania zrobiła dziwna mine „
no bo krcze psali ze soba a on macha reką jakby to nic takiego nie było” – pomyślała
- a skąd wiesz?? – nagle do Igi doszło że przecież wiedziała o tym tylko ona Tom no i sami zainteresowani
- wiesz poczta pantoflowa z różowym znaczkiem – trzasnęła krzywy uśmiech
- a no tak Ala:/
- nooooo – przeciągała na niskim tonie głosu – widziała jak Merc wychodziła z jego pokoju w jego koszulce
- no bo tak było, ehh że tez ta wredna barbi musi wszysko dojrzeć
- ej ale – w końcu Ania postanowiła zadać to pytanie – powiedz oni ze soba sypiaja ale ze soba nie są????
- heheh – zaczęła się śmaić – oj ty mały zboczuchu!!
- no ej
- dobra już ci tłumacze. Wczoraj wieczorem jak siedzieliście z Gustawem na tarasie ja Tom Bill i Merc szukaliśmy wrażeń. Chłopacy byli co prawda zmęczeni po koncercie ale wiesz Toma ja wyciągnęła a Bill to za Merc pujdzie wszedzie – tutaj uśmiech nr 5 – no to w sumie łaziliśmy po hotelu bez celu jeździliśmy windą i takie tam. No ale Merc musiała cos wymyślić i założyła się z Tomem że ona pójdźie schodami a my windą i ona będzie szybsza
- no i co??
- no i była... tylko że nie schodziła a zjeżdżała po poręczy i na końcu miała niezbyt fortunny upadek
- a to stąd ten rozcięty łokieć....
- no tak oczywiście obruciłą wszysko w żart ale krew leciała jej dalej, Bill się na nia troche wkurzył
- o ja słodko...
- no i powiedział że trzeba coś z tym zrobić i że on wie gdzie Olek ( lekarz który z nimi jeździ) trzyma plastry i spirytus – ale ten na rany
- no no rozumiem
- no i Merc na słowo spirytus się wycofała, więc Bill przezucił ją przez ramie i zaciągnął tam. Ja i Tom poszliśmy do nas do pokoju. Tylko że jak czekaliśmy to się nam usnęło. I takim sposobem Bill z nia nie weszli nawet do nas bo niechcący odruchowo zamknęliśmy drzwi od srodka. A ż e pokój Toma był też zamknięty to Merc spała u Billa i tyle
- aaa no teraz to rozumie
- no ale o szczegóły to się jej pytaj
- spoko. W tym momencie do dziewczyn dołączyły Alex i Zapiekanka.
- gdzie byłyście piekne?? – rzuciła Igusia
- no ja byłam z Alanem 0 usmiechnęła się Alex
- a ja z Zackiem – niepewnie baknęła Zapiekanka
-co?? – zdziwiła siie Iga - to on już wrócił??
- to on wogule gdzieś wyjechał?? – nie mniej zaskoczona była Alex
- no w sumie tak. Pojechał bo miał ważna sprawe do załątweinia.
- no i właśnie wczoraj rano szłam sobie z Merc korytarzem i go spotkałyśmy – uśmiechnęła się szeroko zapiekanka – ona rzuciła mu się na szuje a on się zapytał kim jestem i zawadiacko się uśmiechnął – faktycznie Zack miał po prostu zabujczy uśmiech dołeczki i do tego hip hopowy styl, było widać że zapiekance się spodobał- no i dzisja rano spotkałam go na basenie – świetnie pływa – no i jakos nam razem czas zleciał
- aaaaaaaaaaa - Iga swierdziła że komtarz będzie zbędny – no jeszcze troche wszyscy zostaniemy jedna wielką r4odziną
- jak to rodzią??!! – dziewczyny nie zrozumiały
- no bo Zack i Alan to bracia, a Mex będzie się patrzał pewnie hajtać z ich siostrą Monik
- ale Gustav i ja too chyba nawet jakby co niewejdziemy do waszej wesołej rodzinki – posmutniała Ania
- a widzisz i tu się mylisz. Wiesz jak chłopacy spotkali Maxa??- kiwnęła głową na nie – no bo się okazało że mam Maxa była kuzynką mamy Gustawa
- była??
- no mam Maxa nie żyje ale to inna historia
- nio – dziewczyny przytaknęły. Kiedy nagle pojawili się chłopcy wszyscy namiętnie zaczęłi podsłuchiwać rozmowy Billa i Merc. Na początku mówili dośc cicho ale po czasie byli coraz głosniejsi
- więc nie zalewaj mnie głupimy wymówkami że nie możesz bo coś tam....- Bill zaczynało nosić – albo chcesz albo nie
- ale Billa ja nie ....ja nie jestem hyba dziewczyną dla ciebie
- nie mam zamaru tego słuchać. Jedno pytanie i jedna odpowiedź chcesz ze mna być czy nie?? Już nigdy więcej cie nie zapytam
Merc milczała. To byłą jej ostatnia szansa. Bła się z myślami co mu powiedzieć.
W tym momencie Iga sięlekko zasmiała. Wszyscy na nia spojrzeli i zgodnie zunali że widzą coraz więcej podobieństw miedzy nia a Merc
- przepraszam ale Bill wyglda tak jak nasz facet od fizy który zawsze się jej pyta: „ no to umiesz czy nie szybka decyzja”
Wszyscy obrócili się powrotem do drzwi i nasłuchiwali
- to chcesz czy nie???
...








komentarze [8]

PART 17 => TELEFON >> środa, 25 stycznia 2006 19:16:31
komentarze [10]

Merc w stała tak na środku pokoju a Iga wtulała się w nią bez słowa. Tylko płakała. W końcu poczuła jednak że musi przerwać tą ciszę
- Tom wie?? – Iga spojrzała na siostre i kiwnęła głową na nie. – kurde czemu?? Muisz mu powiedzieć!! Geesu musimy jeszcze tyle zrobić!! Trzeba się przygotować!! Nie możesz się przemęczać – zaczelła latać po pokoju jak opętana – nie będziesz tańczyła jakoś sobie poradzimy, zastąpi ecie gdzie tylko dam rade! Tom zadba o to rzeby prasa nic nie wywęrzszyła! Damy rade! Wychowamy! – tutaj zaczęła szaleć – jeju a pieluszki?? Łóżeczko?? Butelka, smoczek ubranka kiedy my to kupimy?? Wiesz ja lece do sklepu bo trzeba jeszcze....
- ej Merc udpokuj się – lekko się uśmiechnęła
- nie no musmy jakos ammie powiedzieć ale bądź spokojna teraz....
- ja nie jestem w ciaży!!!!!!!!!!
- powiedz tomowi ja załatwie z Maxem i...
- Merc!!!!!!!!!!!!! – złąpała siostre zaa ramiona
- powtórz! – oprzytomniała
- n-i-e j-e-s-t-e-m w c-i-ą-z-y !!!!!!!!!!!!!
- jeju – zrobiła niewinna minkę – to co mnie kurde straszysz!!! No ja cie ale to znaczy że co??
- noo normalnie bałam się i zrobiłam test i wyszło że nie jestem!!! To!
- ato czego ryczałąś głupia!?
- bo się bałam matole!!!
- aha
Siostry się przytuliły. Potem przyszły do nich Alex Ania i Zapiekanka i o wszystkim się dowiedziały. Zaczęły się strasznie śmiać a szczególnie z Merc i jej paniki. Potem gadały ze sobą całą noc. Ania opowiadał o tym jak spotkała się z Gustawem i że są ze sobą bo Merc wzięła sprawe w swoje ręce. Gadały też całą noc oczywiście o sexie. Iga opowiadała o jej pierwszym razie z Tomem i o tym jak było bosko.opowiedziała im nawet niektóre szczegóły. Potem opowiadały sobie rózne smieszne historie z życia wzięte. Oczywiście Merc gadałą najwięcej. Ale w koncu miałą do opowiedzenia jak najwięcej. Blizny na jej ciele mówiły nie raz same za siebie. Kiedy laski zmożył sen Merc poszła na sale do tańca i tam zaczęła dawać czadu. Kompletnie zapomniała gdzie jest. Nie wiedziała że z boku obserwują ją Ania i Zapiekanka.
- hej nie widziałam was – przerwała
- sorki nie przeszkadzaj sobie - już miały wychodzić
- nie no co wy jak już tu jesteście to musicie wejść
- wiesz świetnie tańczysz – powiedziała Ania
- dzięki ale z tego co pamiętam to obie jesteście dobre
- nie no co ty to już wyższa półka jesteś
- nieprawda, wiecie ja długo walczyłam o wlasne marzenia
I tutaj Merc opowiedziała dziewczynom o tym jak walczyła z choroba i sporą nadwagą aby móc tańczyć. Potem były kontuzje i kolej na anoreksje, wszysko to zwalało się na nia jedno po drugim. Czasem nie wiedziała czy da rade. Ale udało je się. Dlatego teraz była taka szczęśliwa.
- a bill?? – zapytała Ania
- to mój przyjaciel
- taa jasne! A świstak siedzi i zawija je w te sreberka!!
- czochraj bobra – powiedziała na odczepne

- to długa histria
- najwyraźniej. My już będziemy się zbierały – dodała zapiekanka
- no ja jeszcze chwile posiedze
Kiedy laski wyszły, włączyła sobie jakąś szybką muzę i zaczęła szaleć.wyciskałą z siebie siódme pot próbując sobie że każda jego kropelka to kolejny problem. Wszystkie wspomnienia zaczęły wracać. Kłutnie rodziców i problemy w szkole. Wszystkie wyzwiska i złudne nadzieje. Wszysko to zaczęło znikac a przed jej oczami pojawił się Bill. Niesty to była tylko głupia zjawa. Popatrzyła na swoje odbice w lustrze i zrobiło jej się niedobrze.
- jestem okropna – powiedziała po czym chwyciła butelkę z wodą, było już prawie rano. Więc chwyciła biały ręcznik który wzięła ze sobą i udała się w kierunku pokoju. Ale poczuła że powinna wejść na chwile do chłopaków. Kiedy zobaczyła słodko śpiącego Billa otworzyła usta
- kocha....- nie dokończyła bo Bill się poruszył – za co ty mniee tak kochasz głupolu??
Poszła do pokoju. Kiedy weszła dziewczyny słodko spału na jej łóżku. Ona wzięła do ręi pamiętnik i strasznie chciała coś napisać ale w głowie miała kompletny mętlik. Czarnym piórem powili zaczęła kreślić zgrabne literki:
„ przecież moja tajemnica mi tego niezabrania, jestem zupełnie tak jak każda laska w moim wieku. A jednak czegoś się boje. Co ja mam robić?? Nie rozumiem już sama siebie. Nie rozumiem nikogo. Mam taniec ale czuje że to nie wszysko! Co ja mam robi??...”
Tutaj skończyła. Nie widziała sensu dalszego pisania skoro miała w głowie tylko jedno pytanie. Zamknęła oczy i chciał znaleśc się na ich huśtawce, myślała nawet że może tam by mu wszysko powiedziała. Ale to było daleko....zbyt daleko. A tutaj jest inaczej. Sama nie wiedziała dlaczego.
I tak mijał im czas. Dziewczyny strasznie się ze sobą zrzyły. Spędzały ze soba mnóstwo czasu śmiejąc się i wygłupiając. Dobrze się ze sobą rozumiały. Lubiły dobrą zabawę i smiech. Żyły chwilą. Jednego dnia kiedy szła własnie z pokoju w którym tańczyła, postanowiła zahaczyć o basen bo było strasznie gorąco. Tam oczywiście była zapiekanka.
- ehh jak ja cie powdziwiam – zaczęła – tak świetnie pływasz
- a ty tańczysz
No ale kurcze nie tak dobrze jak ty pływa- tutaj niedokończyła bo Zapiekanka pochlapała ją wodą – no ej przestań.
Wygłupiały się jeszcze tak przez chwilę. Potem Merc się w końcu ruszyła. Miała iśc do pokoju ale przypomniało jej się że Max kazał przekazć coś Bobowi więc ta poszła go szukać. Drzwi do pokoju w którym chłopacy byli zazwyczaj były uchylone więc weszła tam i już miała się odezwać gdy zauważyła Alana ale wtedy dostrzegła że nie jest sam. Była z niim Alex. Aan był najmłodszym chłopakiem z całej ekipy, więc Merc miałą z nim zawsze najlepszy kontakt. Czasem wydawało jej się że jest troche podobny do Billa czarne włosy, szczupły i wysoki. Był naprawde ładny. A Alex była ciemną bladynką troche wyższą od Merc. Była szczupła i miała sliczne niebieskie oczy. Była naprawde ładna. Fajnie tak razem wygladali
- hmm trzeba coś wymyślić bo coś widze że opornie im idzie ta znajomość – powiedziała i pochwali w jej głowie pojawiła się myśl „ tylko ty idiotko lizałaś s ie z Billem w tym samym dniu co go poznałaś”. Popatrzyła na nich jeszcze trochę. Wtey przypomniało jej się jak swatała kupla jak była jeszcze w gimnazjum. Szybko wyjecła z kieszenei kawałek niebieskiej muliny – miała ją zawsze przy sobie – i na końcu zawiązała pęczek w takim miejscu aby powstało jej małe lasso. Wparowałą do pokoju
- hej sorki że przeszkadzam ale szukam Boba nie ma go tu?? – zapytałą tak szybko i głośno że sama do końca nie wiedziała co mówi
- nie no jak widać go nie ma – uśmiechnął się Alan
- a no fakt – tutaj poczuła że robi z siebie idiotkę – no nic to lecę – w tym momencie stanęła za krzesłem Alex i spuściła muline tak że zahaczyła ona o kułeczko na dole krzesła. Wyszła szybko i kiedy była już za drzwiami pociągnęła za mulinę z całej siły tak że wyleciało a krzesło wychuliło się i Alex wyladowała centralnie na Alani
- no a dalej to niech już sami działają – usmichnęł się i poszła.
W drodze do pokju myślał cały czas
„ krcze jakies ciężkie czasy nastały czy co?? Wszyscy się zakochują. Iga i Tom to już starzy ruchacze. Ania chodzi od 2 dni z Gustawem za rączkę. W sumie to zajebiście ze soba wygladają. No i Ania się nam rozkręciła. Taka szalona się zrobiła i zabawna. Hmm dobrze na nia działa. Ale wszystkie trzy z zapiekanką i Alex od samego początku były postrzelone i to bardzo pozytywnie. Hmm no własnie Alex to chyba kręci z Alanem ale do kogo czuje miete Zapiekanka?? Kurcze trudno powiedzieć... trzeba wyczaić. No bo Ala to łazi cały czas za Billem a Viola chyba patrzyła zakręcić do Toma. „biedulak” chłopak ja wysmiał. No tak ale w zespole są nadal. Zaraz zaraz jakie my jeszcze mamy tutaj dziewczyny, no wymieniłam 7 a Max mówił o 8 ???qrde ale ze mnie plastik chwilami!! Jeszcze przecież ja??a aja?? Nie no ja to się cyba na dziewczyny przeżucę, w sumie czemu nie?? Nie no dobra ale piperze farmazony jeszcze troche zaczne do siebie gadać, w sumie to nie był by to najgorszy pomysł gdyby Iga nie była zajeta, ale z nowu z siostrą?? Kaziroctwo. Ej a zapiekanka jest wolna!! Heheh ale by miała mine jakbym jej powiedziała. Nie no trudno niestety jestem hetero:/ i kogo ja mam tutaj....
- cześc aniołku – i tutaj jej przemyślania przerwał Bill który nagle spadł chyba z nieba
- no cześc a ty co cały w skowronkach??
- a zgadnij
- nie wiem.... przecenili tą ruska wódkę z dodatkiem paliwa rakietowego?? A może Georg wreszcie wyznał ci miłość??
- no bardzo smieszne...yy a jaka wódkę??
- no te wasze red bulle
- aaa ej no co ty red bull doda ci skrzydeł – napiął mocno klatę
- oj bo odlecisz – walnęła go rzez ramie w tak smieszny spokój że gdyby to była kreskówka to penie poleciał by kurz
- no nie słyszałaś?? Naprawde??
- no co miałą słyszeć??? – już się zaczynał denerwować
- od dzisja musisz poświecać mi każdego wieczora 2 godziny tylko dla mnie – walnął dzoksa że ho ho
- a co nie ma ci kto na dobranoc czytac??
- no ej ja tu prubuje być powazny a ty Se jaja ze mnie robisz – zzrobił słodką minke smutnego pieska
- no dobra więc dlaczego spotyka mnie taki zaszczyt?? – chłopak rozpromienił się na te słowa
- więc od jutrzejszego kncertu zaczynacie występować razem z nami!! – krzyknął i nie pozwolił Merc nic powiedzieć tylko m1)óił dalej - a ty jako główna tancerka masz codziennie dawać mi lekcje tańca
- oj to super – rzuciła mu się na szyje
- no ja tez nie mogę się doczekać
Merc umówiła się z billem za godzine w sali z lustrami ( tak teraz nazywali pokój do tańca). Kiedy szła korytażm spotkała Anię
- hej widze ze humorek dopisuje – spojrzała na podskakującą prawie dziewczyne
- no ba! Zycie jest piekne, właśnie byliśmy z Gustawem w parku i robiliśmy wszystkim psikusy, a potem jego gonił łabędx i taka babcia się z niego smiała
- super posmieje się potem z niego
- a nie idziesz z nami do chłopaków??
- nie bo będę uczyła Billa tańczyć bo głupi i głupszy kazali ( Max i Natan)
- a rozumiem. No szefunio(jej ojciec i sponsor) cos mi tam rano jenczał! To miłej zabawy – powiedziała ze szczególny podkreśleniem slłowa „zabawa”
Merc poszła do pokoju i założyła sportowe krótkie a nawet bardzo spodenki i bluskę na cieniutkich nanaramkach.
- cześć bąku – wparowała Iga
- joł men!! Co cie ttu przyiało i skłoniło do odklejenia się od sojego ruchacza9 czyt.Toma)
- przestań – wkurzyła się rzuciłą ja poduszką
- no przeprasza!
- no Natan kazał ci przekazać że masz nauczyć Billa zmysłowego tańca bo nie za dobrze rusza się przy wolnych utworach
- spoko
- ej siostra ale ja cie bardzo proszę nie zgwałć go
- dlaczego??
- ej ty na sero...??
- żartuję, tak sobie tylko go pobmacuje
-no no nie przesadzaj
- i kto to mówi – powiedziała i zuciła za siostrą poduszką, niesty trafiła w zmykające się już drzwi
Zorientowała się że jest już troche późno więc wyleciała z pokou jak burza i już po chwili była w umówionym pokoju. Bill już czekał. Na początku chciała go przeprosić ale doszła do wniosku że nie zaszkodziło mu to czekanie.
Zaczeli tańczyć. Muzyka była zmysłowa a nawet erotyczna. Ona położyła jego dłonie na swoich biodrach i zaczęła zgrabnie poruszac tyłkiem. Lekko przesuwała jego dłońmi po swoim ciele. Bili bardzo blisko. Czuli jak biją ich serca. Byli spoceni i rozgrzani. czuli pożądanie jak nigdy dotąd. Ona czuł cały czas jej delikatne i zgrabne ruchy przez które cały czas ocierała się o jego ciało. On nie wiele się poruszał. Ta chwila zdawała trwac się wiecznie. Ona wiedziała że dłużej nie wytrzyma on był w siudmym niebie. Było im tak dobrze. Tak bardzo pragnęli tego. Merc wiedziała że jeszcze moment i zrobią to tu i teraz. Ich taniec był coraz bardziej namiętny. Byli jak para kochanków. Byli niegrzeczni i chcieli więcej. Zaczynali przesadzać pozwalając sobie na coraz więcej bezczelnych ruchów. Ich taniec był dla nich jak sex...
- Merc qrwa wołam cie już od 10 min – wleciała na maxa wkurzona Iga
- czego??- wyrwała się z transu
- masz wyłaczony telefon
- no i co ztego!! – nieurywała złości
- mam dzwoni – zaczęła krzyczec iga
- i?? – zmarszczyła brwi
- natychmiast chce z tobą rozmawiać!!! – Merc wyszła z pokoju luster i wzięłam z niechęcią telefon od siostry która cały czas się w nia wpatrywała z ogromnym żalem w oczach
- oco ci chodzi do cholery??- wybuchła Merc
- ona znowu przez ciebie płacze....cos ty narobiła....


komentarze [10]

PART 16 => WIELKIE ZMIANY... >> wtorek, 24 stycznia 2006 18:00:30
komentarze [5]

Merc zatkałao. Popłozyła kazete na stole. Nwet nie czytała dalej nie chciała. Spojrzała na wszystkich i po prostu wyszła. Nie wiedziała jeszcze gdzie idzie i co się z nią dzieje. Czy to możliwe?? Czy to wogule jest prawda?? Pytała sama siebie. Ale wiedziała że kiedyś Bill i Ala byli razem, i że on cos do niej czuł więc może to uczucie nie zgasło?? Przecież widziała jak mieli zamiar się pocałować. Nie mogła mieć do niego żalu w końcu go odrzuciła. Miała tylko cały czas wrażenie że ona na niego nie zasługuje. On powinien mieć dziewczyne która naprawde ko pokocha, i z którą będzie szczęśliwy. Własnie teraz zaczynałą wszysko rozumiec. Więc dlatego go odrzuciła?? Aby go nie ranić?? Dlaczegoo teraz miała wrażenie że go straciła?? O coc chodziło?? Czy właśnie teraz miałą przyznać się przed samą sobą że ona go...kocha??? taa ale teraz i tak było już za późno. Przecież teraz mu tego nie powie, nie może. To było by nie fair, on miał już innego aniołka. Była totalnie zdołowana. Myślała” a jeśli to ie prawda?” czy gdyby to było kłamstwo zebrała by się na odwage aby wyzać mu prawde?? Nie ważne już po fakcie wszysko wskazywało na to Ze go straciła....
Cały czas chodziła jakaś zła. Trzaskała wszystkimi drzwiami czego wszyscy po mału mieli dosyć. Gdzie tylko wchodziłą było słychć
- buuum – drzwi wejściowe – buuuum – drzwi od łazienki – bummm – znowu drzwi od łazienki – buuuum - ??
- fuck – szafka nocna
Aż w końcu poszła do wszystkich do pokoju chłopaków i naburmuszona rzuciła się na łóżko. Gustav miał dobry chmurek więc zaczał ją zaczepiać a ona z tego wszystkiego omało nie spadła z łózka. Tak się wkurzyła że z calej siły przywaliła mu w ramię
- ej – krzyknął z bólu
- Merc uspokój się nie wszyscy muszą wiedzieć że masz gorsze dni – na Maksa wkurzyła się Iga
- łatwo ci
- no zbierajcie się zaraz jedziemy – wparował nagle Max
- no już – powiedział Tom
- a gdzie Bill?? – spytał
- nie wiem
- penię z Alą – burknęła Merc a Idze zrobiło się głupio bo właśnie zrozumiała dlaczego siostra ma taki zły chumor
- Merc ja... – zaczęła
- no dobra mam okres zadowoleni??!! – krzyczałą patrząc na ich twarze pełne zdziwienia. Poczuła isę jak kompletna idiotka – dajcie mi wszyscy święty spokój – powiedziała – burum – i trzasnęła za sobą drzwiami. Wszyscy chwile na siebie popatrzyli i zmyli się po reszte bagarzy. Kiedy cała ekipa zbierała się do wyjścia z hotelu cały czas brakowało jeszcze Billa i Ali. W końcy wyszli razem(!) zza rogu. Merc własnie wtedy szła centralnie naprzeciwko ich korytarzem i pisała smsa. Kiedy ich zobaczyła cos się w niej zagotowało. Ala skręciła do swojego pokoju. Merc właśnie miała się wycofać. Wtedy Billa zaczepił Tom
- czy ty zdurniałeś do reszty?? – krzyczał na brata
- o co ci chodzi?? – wytrzeszczył oczy
- o tą „piiekną” Ale!! – nie masz już naprawde z kim być?? nie wiem sexu ci trzeba?? To idx do burdelu!!!
- ty nic nie rozumiesz!! – krzyknął i odsunąwszy brata pobiegł za Merc
- p oczekaj
- co?? – chciał mu powiedziec coś chamskiego ale stwierdziła że nie ma prawa więc się uśmiechnęła
- no wiesz aniołku...
- yyy chyba do mnie tak mó1)isz – nie mogła się powtrzymać
- a więc już wiesz?? – posmutniał
- no wiem . wesz ja nie będę ci nic m2)óiła wiesz że za niia nie przepadam ale to twoje życie – muwiła a w ej głowie brzmiały tylko słowa „ powiedz mu, powiedz że kochasz”
- no ale...
- nie muisz mi się tłumaczyć
- nie no nie zachowuj się jak rozpieszczony dzieciak – wsiadł na nią
- yyy –zatkało ją
- chce to ci powiem! Ja z nia nie jestem i już nigdy nie będę!! Rozumiesz?? Ta gazeta to była ściema!!! – powiedział jednym tchem
- ale ja widział jak wy ..i ona ...jak...
- podsłuchiwałas??
- nie tak tylko niechcący zauważyłam – już chciała odchodzić – zresztą to nie moja spawa
- poczekaj, ja z nią gadałem o tym że nie zrobie wielkiej afery jeśli jutro w gazecie ukaże się sprostowanie – usmiechnęł się – przeciez wiesz że tylko ty jesteś moim aniołkiem.
W tym momencie w głowie słyszała tylko” zrób to !! masz ostatnia szanse, teraz no powiedz mu!!”
- Bill wiesz bo ja...
- co takiego ?? – spytał jak zobaczył że dziewczyna lekko się zawachała
- bo ja.. chciałam ci.. podziękować za ta dedykację!! – ztchurzyła
- aha to! Nie ma sprawy – uśmiechnął się i objął ja ramieniem. W takim uscisku udali się do ich busa. Kiedy szli korytarzem spotkali Alę która zobaczyła jak się sciskają. Była wściekła i miała ochote oskalpować Merc wzrokiem. W końcu cała ekipa znalazła się w busie. Wszyscy oczywiście się cały czas wygłupiali a Georg cały czas hlapał wode i wszyscy byli źli bo on ciągle musiał siusiu. Tylko Ania była taka markotna. Merc przysiadła się do niej i zagadała
- co jes??
- e takie tam – rzuciła mimowolni
- no ej widze przecież!! Chodzi o Gustawa?? Cos nie tak
- no.. tzn nie! Tzn nie wiem
- po mału i odpoczątku – powiedziała spokojnie
- więc z Guciem jest naprawde super
- ale...??
- ale mój ojciec nie pozwala mi się z nm spotykać! Myśli że może mną rządzić
- wiesz ja chyba wiem jak temu zaradzic – uśmiechnęła się a Ania spojrzała na nia pytająco – musisz z nim pogadać
- kiedy ja próbowałam
- tak wiem sama miałam takie problemy
- naprawde?? Niedowierzałą
- tak szczerze to do dzisja nie dogaduje się z moim ojcem. Tez mu się wydaje że może mną rządzić, tylko że ja mu się zbutowałąm kiedyś ale nie radze ci tego. Teraz praktycznie nie mam już ojca. Nie gadam z nim ani nic. Tylko dlatego że nie chciałam z nim gadać tylko cały czas krzyczałam aż kiedys powiedziałam mu bardzo dosłownie co o nim mysle
-ehh może powinnam pogadać
- na pewno – dziewczyny się przytuliły
- dzięki ale obiecaj że pójdziesz tam ze mną
- dobra ael gadasz sama
- ok.
Reszta drogi zleciała dośc przyjemnie. Merc wyciszyła się tylko na 15 min bo bill zasnął na jej ramieniu. Jednak nie pozwoliła mu kimać zbyt długo i go obudziła... swoim beknięciem które było tak głośne że zbudziło wszystkich
- wow co to – zdziwił się Tom
- a ona to tak zawsze – wyjaśniła zniesmaczona ale uśmiechnięta Iga
- dobra jesteś klepnął ja w plecy Gustav a bill się tylko usmiechnłą. Kiedy byli na miejscu wszyscy zajeli swoje pokoje. Iga z Merc i Alex a Ania i zapiekanka z ojciem Ani.
- no to co idziemy do chłopaków – zaproponowała Iga
- no to idx ja musze jeszcze cos załatwić – uśmiechnęła się chytro i zanim siostra spytała się o co chodzi jej już nie było w pokoju
Po jakims czasie zjawiła się u Ani w pokoju
- no to teraz albo nigdy
Ania weszł do gabinetu ojaca a Merc czekałą w salonie.
- nie ma mowy za smarkata jesteś – odbył się gruby głos zza drzwi - nie
- ale tato
- żadne ale
W tym momencie facet wyszedł z pokoju. Merc chciała powsrzymac potok słów które własnie nasunęły się jej na język ale nie dała rady i po prostu wybuchnęła. Krzyczała na tego faceta jakby jej zabił kogoś z rodziny. Mówiła że nie ma prawda, że jeste tyranem. Jego zatkałao a ona po prostu wyszłą. Chciał już odejść ale postanowiła zbliżyć ucho do drzwi i posłuchać jaka będzie reakcja. I chyba jej się udało bo facet wyraźnie popuścił. Zadowolona i dumna z siebie udała się w kierunku pokoju chłopaków. Niestety nieznalazła ich tam. Alan którego podłodze spotkała powiedział jej że siedzą w pomieszczeniu zaraz obok pokoju Natana. Kiedy tam poszła wszyscy namiętnie nasłuchiwali tego o czym najwyraźniej Natan rozmawiał
- ej co wy..
- ciiiiiiii Ala jes u niego – dał jej znać Gustav
- ale dlaczego to nie fair!!! – nagle usłyszeli jej krzyk
- bo nie mam zamiaru znosić takich żeczy u głównej tancerki w zespole
- ale to nie moje!!
- nie wierze ci! Miałas tego zbyt wiele!!! To niedorzeczne! Jesteś chora! Ciesz się że cie...
- skończ zrozumiałam !! ale ja ci jeszcze udownodnie kto jest górą – krzyknęła i szybo wybiegła trzaskając za sobą drzwiami.
- co się stała?? - zapytała Merc
- Natan znalazł u niej pełno gazet i ogólnie takich rzeczy wiesz dla facetów i się wkurzył
- aha – spojrzała na chłopaków i Igę i wszyscy zaczęli się smiać
- ej gdzie są moje wszystkie prnole !!!?? – nagle dołączył do nich wkurzony Georg. Wszyscvcy na siebie spojrzeli a Merc wybuchnęł smiechem
- ty potworze – uśmiechnął się Bill – zrobiłaś to prawda – ona tylko przytaknęła i dalej się smiała
- eh jestes okropna!
- i za to mnie uiwelbisza – wywalił język
- Ne rozumiem –georg nie bardzo załapał o co kaman
- Merc do mnie natychmiast – nagle wydarł się Natan
Wszyscy w skuieniu czekali pod drzwiami aż wyjdzie. Niesety nie wiel było słychać
- ale może mi ktoś wytłumaczyć gdzie są moje...
- cicho Georg – uciszył go Gustav
- ehh
Wtedy Merc wyleciała z pokoju. Wszyscy rzucili się na miejsca. Tzn w efekcie Georg na fotelu – bo cały czas tam siedział i intensywnie myślał, Iga na Tomie, Bill na sofie a Gustav... na ziemi.
- ello wszystkie ziemskie lłosie – krzyknęła
- co jest ?? – spytali
- jestem booooo – i w tym momncie z rozpostartymi rekoma potknęła się o kant sofy i wyladowała idalnie na lężącym Billu
- ojej – uśmiechnął się szelmowsko
- jestem boska – powiedziała i szybko dała mu malutkiego buziaczka a usta
- o awansowałem??
- nie ja awansowałam
- no dalej gadaj o co chodzi – Iga miała nienajlepsiekszy humorek
- Merc będzie główną tancerka w zespole a jednocześnie.....- tu przerwał jak zobaczył rozwalonych na sofie którzy momentalnie się podnieśli – będzie trenerką Billa
- super – krzyknęłi
- no wiem ale wycisk teraz dostaniesz – spojżąła na niego jednoczesnei była tak szczęsliwa że mówiąc machaasła rękoma które musiał Bill ujarzmić łapiąc bo omało nie wybiła mu oczu długimi pazurami
Wszyscy gadali i się wygłupiali gdy nagle gustav się zmył
- pewnie szedł do lodówki – zasmiał się Tom
- no co ty szedł do Ani – strzeliła uśmieszek Merc
-aaaaaaaaaa
- no trzeba się zbierać – rzuciła nadal niewyraźna Iga
- ni idzcie ja musze jeszcze gdzieś wpaść i przy okazji może odzyskam te pornole
- wiedziałem – krzyknął Georg na którego wszyscy momentalnie zwrócili oczy
No i Merc poszła w kierunku stołówki. Otwarła drzwi i przez szparę zoabzaczył gusrava i Anie jak siedzą przy oknie i trzymają się za rece!!! Wtedy Gustav się do niej przyblizył i.... Merc zamknęła drzwi. Była szczęśliwa. Wszysko już zaczynało przybierać kształty. Z billem się przyjaźniła Ania była happy a ona był główną tancerką – jej marzenia się spełniały.
Taka zadowolona szła sobie korytarzem. I lekko chwilami podskakiwała. Ala nie była już dla niej gorźna.. mimo że wiedziała że Bill całował się z nią w klubie jak tu przyjechał, to ona nic dla niego nie znaczyła. Jutro pierwsz próba. Tak rozmyslając doszła wreszcie do pokoju gdzie miała nocować. Kiedy weszłą zauważyła Igę siedząca na krzesle ze spuszczona głową. Chciała rzucić na wstępie coś śmiesznego ale w tym momencie zauwarzyła że Iga trzyma w ręce... test ciążowy!!!!!!!!!!! Siostry nic nie mówiły. Iga wstała żuciła się Merc na szyję i zaczęła płakać....


komentarze [5]

PART 15 => KONCERT I TE INNE.... >> poniedziałek, 23 stycznia 2006 22:56:01
komentarze [10]

Bill spojżał na dziewczyne a potem szepnął jej cos na ucho
- co jest kochanie?? – podeszła Igusia i zobaczyła płytę, już chciał coś powiedziec ale Merc pokazał jej palcem że ma być cicho
- hej wiecie mam pomysł – zaczał głośno Bill – my z chłopakami najpierw chcielibyśmy zobaczyć jak tańczą profesjonalistki – spojżął na Alę i Violę – więc może pokażecie na co was stać?? – usmichnął się sztucznie a Tom spojrzał na niego jak na idiotę, ten jednak dła mu znak że coś kombinuje
- jasne kochanie – krzyknęł Ala
- co on ro...
- cicho chodx ze mną – Merc pociagła siostre za sobą do pokoju który znajdował się zaraz obok sceny, tak że stojąc w drzwiach można było patrzeć na tańczące Barbie
- co ty robisz?? – zwwróciła się do Merc grzebiącej w torbie Billa – jesteśmy skończone przecież nawet nie mamy plyty z Dirty Dance, więc to już finto
- nie jęcz tylko mi pomóż – podałą jej laptopa a ta podłączyła go do prądu
- jessssu co ty znowu kombinujesz??
- cicho
- no i co ?? – wskazała na ekran na którym pokazało się okinko z hasłem do wpisania
- gówno!! Zrzędzisz jak babcia przezywająca okres
- wypchaj się dżemem – ej skąd znasz hasło billa
- a się wie – uśmiechnęła się szeroko
- nie czaje ale co ci to daje wogule??
- no bo jak byliśmy jeszcze tam na miejscy to Billowi spodobało się pare fot i plików mp3 i video na moim kompie. Ale nie było sensu tego wysyłac więc zgraliśmy po prostu mój dysk na jego laptopa
- dobre więc mamy muze tak?? – zaczęła skakać ze szczęścia – teraz im pokażemy kto rządzi siostra
- ooooops
- jakie ooops?? Co jest?? Niedenerwój mnie błagam cię
- nio bo ja to zgrywałąm zaraz na początku, a wtedy miałam kompa po formacie i...
- i???
- i nie miałam ladys night
- fuck o pięknie
- ale jest dirty dance
- kurwa ale my nie damy rady!! To jest taniec z wyższej półki! To przecież z aniego nasza formacja zdobyła mistrzostwo świata, nie ćwiczyłyśmy i wogule – zdenerwowała się
- ale nie mamy wyjści – powiedziała i zaczęł kopiowac plik na płytę. W tym czasie Iga przypatrywałą się tańczącym laskom
- jakie dziwki – syknęła jak wąż
- no ale dobre są....- popatrzyła na nie spodełba – hmm wiesz co??
- co?? – odwróciła się ale siostry już nie było – ej gdzie ty znowu jestes??
- spoko – powiedziała wracając z pokruszonym mydłęm w ręce
- co nagle zaczęłaś o czystoś dbać – zapytała z ironią
- aleś ty dowcipna, lepiej mi pomóz – powiedziała i wzięła do ręki butelkę z wodą Billa
- tak jeszcze mu wode wylej
- nie no troche pozycze nie obrazi się – powiedziałą i wylała trochę na renkę w któ®ej trzymałą mydło
-a już zaczynam czaić
- nareszcie:/
- no ale co masz zamiar rzucić w nie tym mydłem?? Poczta pantoflowa?? Przeciez ty masz zeza
- cicho – uśmiechnęła się i rozejrzała po pokoju, dostrzegłą wtedy dużą miotłę, spojrzała chtro położyła mydło na podłodze i jednym ruchem miotły sprawiła że wylądowało na środku sceny
- jest – krzyknęła z zachwytem Iga bbo Ala nadepta na nieszczęsny kawałek mydła i się przewrcuiła, wpadając głową prosto do wiarda które sprzątaczka tam zostawił na sali rozległy się dzieki krzyki chłopaków a siostry przybiły sobie piątkę, kiedy barbi zeszły ze sceny ( utykając)
- no to teraz- Natan nie mógł powstrzymać śmiechu – teraz w końcu może prosmy nasze imprezowiczki – usmichnął się . dziewczyny wyszły na scenę, Bill włączył muzykę.
Najpierw byłą wolna muzyka a dziewczyny stały ze spuszczonymi głowami, nagle głośny okrzyk Akcja i wszysko się zaczęło, ruchy były ostre i szybkie ale jednocześnie perfekcyjnie wykończone, do tego taniec był spontaniczny energiczny i maksymalnie seksowny, tempo zmieniało się co jakiś czas a dziewczyny przechodziły do coraz bardziej skomplikowanych pozycji, był nawet fragment sztuki walki z wysokimi kopnięciami. Tom jak to zobaczył wcisnął się w siedzenie. Bill był taki zszokowany że nie mógł już bardziej bo zrobił by dziure. Natomiast Gustav wpatrywał się cały czas w ... Anię. Pewnie myśla już o spotkaniu. Kiedy dziewczyny skończyłi Iga zrobiła mostek a Merc szpagat na końcu podniosły się ale odbył się sygnał policyjnej syreny a potem strzałi i upadły na ziemi ( fragment układu). Kiedy po chwili się podniosły. Były strasznie zdyszane i spocone. Dawno tego nei tańczyły więc strasznie się bały
- to było – Natan zaczął niepewni – to było boskie – odbyły się oklaski – zostajecie oczywiście!!
- jeeeeeeeeeee – dziewczyny padły sobie w objęcia i zaczęły krzyczeć
- tak to było piękne – powiedział tom który był pod totalnym wrażeniem
- ej chłopaki spokuj – zaczął Max – wy macie dać dzisiaj czadu na scenie – śmiał się
- no damy!!1 na pewno – powiedział dumny Georg
- no to teraz zmiatajcie do poczekalni przygotować się bo za dwie godziny startujecie
No więc chłopacy zmyli się do pokoju w kutym czekały na nich pokąłdy red bulla i kartak z kolejnością utworów. Rowalili się na czarnych kanapach i zaczęłi oglądać coś w telewizji
- ej Tom popatrz ty i Iga – wydarł się Georg wskazując na ekran
- faktycznie zrób głośniej
„ jak donoszą nam informatorzy Tom z zespołu Tokio Hotel ma dziewczynę ( tutaj zbilzenie na Igę) fanki są załamane! Kim ona jest? Skąd ją wytrzasnął? A może stać go jednak na lepsz...”
- wyłącz to ścierwo – wkurzył się
- ej chłopaki ale laski tańczyły....-rozmażył się Bill
- no dały czadu – dokończył Tom
Chłopacy totalnie odlecieli. Tak erotycznego tańca dawno nie widzieli. Kiedy byli już gotowi do koncertu kogos im brakowało.
- hmm wiecie nie żebym coś mówił ale mały buziak na szczęście by się przydał – zaczął stękać tom
- hej chłopaki ! – wrzasnęł Iga
- muwisz masz – uśmiechnął się Gustav
- co??
- nie nic kochanie – przytulił się do niej
- a jak się wam podobało nasze show?? – szczerzyła się Merc
- nie no dla mnie bomba – krzyknął Georg - a ten numer z mydłem no no Merc zaskakujesz pomysłami
- no a co!!! A jak się jebać to bez gaci – krzyknęły siostry
- ojej – Tom i Bill spojrzeli na nie przenikliwie
- no wiecie nie jesteśmy aniołkami – strzeliła Merc
- tyle ży ty nie jesteś to ja akurat bardzo dobrze wiem – wywalił język Bill
- no bardzo smieszne – „ jeju ten kolczyk” pomyślała – wiesz ja się chyba na ciebie obraże
- oj przepraszam aniołku mój – dał jej busi w polki
- no dobra wybacze ci
- to odbrze bo biedak by zapomniał słów i co – odezwał się Tom
- no kochaaaa – spojrzał na objętych Merc i Billa – nii
- nie my tak wiesz po kumpelsu – tłumaczyła Merc
- taaa – no chłopaki wychodzice zaraz
Kiedy to powiedział chłopaki rzucili się ku wyjściu na scene. Tylko Gucio szedł taki zmarnowany bez chumoru
- ej co jest – Merc go zaczepiła
- wiesz o...
- Ania tak?? – kiwnął głową – zobaczysz przyjdzie
- jasne – posmutnial i wyszedł z pokoju a zza roku wyskoczyła nagle Ania
- cześć przepraszam że – i tutaj nie dokończyła bo Gustav szybko cmoknął ją w ... usta
- fajnie ze przyszłas – uśmiechnął się i popędził za chłopakami. Ania weszła z zapiekanką do pokju i nie mogła z wrażenia wydusić słowa. Usiadła na fotelu. Laski gdały ze sobą chwilę bo chłopacy jeszcze nie wychodzili na scenę. W końcu jednak Merc nie usiedziała na miejscu i wstała do lustra przy krym było mnóstwo kosmetyków. Chwyciła pędzelek leżący na stoliku i zaczeła malować nim całą twarz
- wiecie zawsze chiała mieć profesjonalny makijaż
- ale chyba cos ci się pomylił – usłyszała głos zza pleców i aż podskoczyła przestraszona
- yyy sorki – odwróciła się i zobaczyła młodą dziewczyną i od razu odłożyła pędzelek
- nic się nie stało, tylko że własniee pomalowałaś całą twarz różem do policzków – usmichnęła się a dziewczyny nie mogły powstrzymac śmiechu
- co??????? - krzyneła oglądając w lustrze czerwoną twarz – jesu jak ja wyglądam??!! A zaraz koncert
- spoko zaraz to poprawimi – uśmiechnęła się ciepło – maluję chłopaków od roku i Bill odczaskał mi kiedyś taki sam numer – zaczeła ścierać róż
- widzisz Merc przeznaczeni – krzyknęł zapiekanka
- już gotowei
- oj dziękuje ci bardzo
- nie ma za co ! mam na imie Alex
- a ja Me
- Merc tak wiem jest tutaj o tobie zawsze bardzo głośno
- masz an myśi basen?? – usmiechnęł się krzywo
- między innymi – i wtey odbył się głos Billa witającego publik
- no choćmy niechcenie chyba tego przegapic?? – zapytała Alex
- nigdy – Iga zerwała się z miejsca i pierwsza poszłą zając za kulisami takie miejsce aby mieć widok własnie na Toma . dziewczyny stały za sceną i wpatrywały się w chłopaków. Tylko oczywiście Merc cały czas nosiło. Kiedy chłopacy dawali czadu na schrei to tak skakała że zbiła szklanke stojącą na ziemi ( swoją drogą ciekawe co za idiota ją tam położył) i przewróciła stojaki na mikrofony, ale kiedy zahaczyła o kotare i jedna z rzabek puściła dziewczyny złapały ja za szmaty i kazały oprzeć się o ściane i usiąść obok a najlepiej pomiedzy zapiekanki i Alex. Jednak wtedy chłopacy zaczeli grać recte mich a Bill do mikrofonu powiedział
- a to dla mojego aniołka
I wszystkich zatkałao. Merc spojrzała na scene a Bill odwrócił się na chwile tyłem do widowni spojrzał na Merc i uśmiechnął się znacząco
Kiedy piosenka się kończyła usiadła w końcu między dziewczynami.
- ej z tym mydłem to niezłe było - zaczęł Alex
- dzięki - widze że wszyko wiecie - usmiechnęła się
- no tak wiesz Bill dużo mówi. ale skąd wiedziałayście że to one??tzn wiem nie trudno sie domyśłić ale...
- chodzi ci o 100% pewność??? - rzytakneła na tak - więc kiedy wyjmowałam jego laptopa jej torba któa leżała obok( swoją drogą ciekawe co tam robiła!?) spadła mi na ziemie i kiedy ją podnosiłam wyleciała z niej pognieciona błękitna karteczka z napiem " hey ladies" czyli taka jaką włożyłam do płyty
- aha - nastała chwila ciszy
- to ty jesteś tym aniołkiem prawda?? – spytała zapiekanka
- nie wiem....
- wiesz – uśmiechnęła się alex
- A niby skąd??
- przecież on cały czas o tobie mówi jest tobą zachwycony
- tak – zapytałą udając że nie wie o co chodzi
- zapiekanka ty chyba kochasz pływanie?? – zmieniłą temat
- a skąd wiesz??
- no basen – znacząco się uśmiechnęła – zresztą cigle masz mokre końcówki włosó
- faktycznie
- a ten pierścionek??- niedawała za wygraną Alex
- to od niego – wiecej nic nie powiedziała chciał ale w tym momencie chłopacy skończyli rette mich i zaczeli grać wenn nich mer ... i wtedy Bill powiedział
- a to ze specjalna dedykacja
- dla mojego pluszowego misa – powiedział Georg – na sali smiech
- to dla mojej wspaniałej dziewczyny – Tom – na sali cisza
- a to – zaczął Gustav – Aniu to dla ciebie
- piiiiiiiiiiiiiiiiiiii – Ania i Iga zaczeły się przekrzykiwać!!!
- słyszałyście – cieszyła się Ania – och
I tak do końca koncertu już było. Wieczorem Ania miała spotkać się z Gustawem, niesty jej ojciec jej niepozwolił ale dorwła go na korytarzu i nic nie mówiąc oddała buziaka. Po koncercie wszyscy poszli spać, tylko Merc się gdzies szlajała. Rano chciała pogadać z Billem o koncercie. Kiedy jednak pojawiła się w ich pokoju zobaczyła jak....rozmawia z Alą. Niby nic ale w pewnym momencie oni zaczli się do siebie zbliżac i ona przechyliła swoją głowe do pocałunku. Merc nie mogła na to patrzeć, więc momentalnie wyszła bo rzadne z nich jej nie widziało, miała totalny mętlik w głowie. Ale widziała że Bill jej nie znosi więc w głębi duszy była spokojna – przecież zna Billa. Kiedy już się totalnie wyluzowałą poszła do reszty ekipy która siedziała w pokoju dziewczyn. Kiedy weszła wszyscy się na nią spojrzeli.
- no co jest?? – spytała zdziwiona
- to – Iguś rzuciła jej najnowszą gazetę. Ona wzięł ją do ręki i zaczęł czytać nagłówki:
„ KIM JEST TAJEMNICZY ANIOŁEK Z KONCERTU??
BILL MA DZIEWCZYNĘ!!!!!”
Tutaj zamarła
„jesteśmy z Billem bardzo szczęśliwi, naywa mnie swoim aniołkiem, kochamy się i to jest najważniejsze. Będziemy już chyba zawsze razem. = mówi 18- letnia Ala jego obecna dziewczyna”
....

komentarze [10]

PART 14 => GDYBY NIE TE KŁOPOTY... >> poniedziałek, 23 stycznia 2006 16:52:51
komentarze [10]

- ale co się stało zapytała całkiem poważna już Merc
- te głupie krowy Ala i Viola nagadały Natanowi o nas a w szeczgólonści o tobie- jakiś pierdol że my się obijamy bo była próba a ciebie nie było
-zapomniałam...
-no własnie i on się wkurzył i powiedział że znajdzie kogoś na nasze miejca bo te szmaty powiedziały że my ten taniec pod wpływem jakiś dopingów tańczyłyśmy i że bierzemy i wigule
- no i Mrec była blada
- no Bill się wstawił, musiał nieźle nasciemniać a do tego bajerować Alę i Natan poszedł na ugodę powiedziała jednym tchem
-czyli??
- jutro będziemy musiały zatańczyć 5 minutowy układ na scenie przed wszystkimi a oni nas ocenia a jęli damy plamę to...wracamy do wujka
- nie damy plamy powiedziała po czym weszłą do pokoju chywiła grac płyt i pociągnęła siostre do sli w której były na ścianch duże lustra i w której zawsze były próby.
- no teraz trzeba wybrać tylko układ – zaczeła Merc tańczymy albo Ladys night albo Dirty Dance powiedziała wskazując dwie płyty.
To były składanki na które skłądało się wiele utworów sklejonych w jedną całość. Ta pierwsza była łatwiejsza bo Dirty dance to była już wyższa szkoła jzady – szybkie numry jak dirty aguilery czy rowling limp bizkit, więc wybrały tą pierwszą. Tańczyły chyba jakieś 3 godziny aż Iga zrobiła się naprawde zmeczona i po wejściu do pokoju momentalnie zasnęła. Merc weszla do łazienki chwyciła ręcznik i wyszła z pokoju. Stanęła na korytarzu i już miała się udać do wyjścia gdy wrćóiła się i weszła do pokoju Billa. On strasznie słodko spał. Usiadł obk niegi i przybliżając twarz pocałowała w prawy policzek. Miała wyjśc ale on otworzył oczy
- dziękuje – powiedziała nie pozwalając mu zacząć
-za co?? – był nieprzytomny
- wiem co dzisja zrobiłeś ... gdzyby nie ty...
-nie pozwolę ci wyjechać – uśmiechnął się
- dziękuje!! – odwzajemniła uśmiech – a teraz śpij dalej nie chciałm cię obudzić – szepnęła
-ej – odwróciła się – a co ty o tej poże robisz z recznikiem??
- ide na basen – wywaliła język
- co oszalałać??? –wydarł się
- ciiiiiiiiiiiiiiiiiii – uciszyła go
- debilu przestań znowu gadać przez sen – krzyknał Georg z drugieo pokju
-nie gadam – zaczął się tłumaczyć Merc któ®a się z niego śmiała
- dobra dobra ja spadam
-ej czekaj
- no nie próbuj mnie zatrzymać!! I tak pójdę – nadusiła na klamkę
- dobrze podszedł do nie , był w samych bokserkach – ale ja ide z tobą
- jesteś pewien??
- no przeciez jak by ci się coś stało to będzie musiał co ktos zrobić sztuczne oddychanie 
No to poszli. Kiedy wyszli na basen był strasznie cicho, Merc rozebrała się do samej bielizny, miał czerwony stanik i majtki do kompletu. Bill wytrzeszczył gały
- ej przestań
-przepraszam
- nojuz dobrze
I wtey usłyszeli zelest krzaków
- ej to na bank ktos z ochrony –przeraziła się Merc
- o kurcze...
Wtedy zza krzków wyszłą dziewczyna mniej więcej wieku 17 lat, mokra w stroju kąpielowym.
- co ty tutaj robisz – spytał Bill
- o to samo mogłabym zapytać was... jestem zapiekanka i przyjechałam tu z Anią
- z kim?? – zdiwilł się Bill
- ehh ja ci później wyjaśnię – szarpnęła go Merc za ramię – ciepła woda??
- tak tylko uważajcie rzeby nikt was nie przyłapał
- no dzięki– porzegnali się
No Merc nie wiele myśląc od rau wykonała piękny skok na główkę w sam środek błękitnego basenu. Bill zaraz za nią. Pluskali się tak we wodzie jakiś czas cały czas ścigając się i śmiejąc. Chlapali się wodą. Aż w pewnym momencie Merc strasznie pochlapała billa że on jej oddał i wtedy woda naleciała jej do oka. Ona zrobiła kwasną minę i zaczęła się śmiać
- przepraszam – speszył się chłopak
- spoko nic się nie stało, tylko kurde – cały czas pocierała oczko – szczypie mnie – powiedział z urokiem małego dziecka
- pokaż – przysunął się do niej bardzo blisko – ej nie trzyj tak bo czerwone będziesz miała
- nio to cio jak mnie sczypie??!!
- ehh gadasz jak przeczkolak – weź łapę – złapał ją za ręke
- nio ej nie mów tak brzydko – udawała obrażoną
- wiesz słodka jestes jak tak robisz – spojrzał jej w oczy
- hehe – zaczęła się smić – wiem jak ciasteczko z kremem
- no alb i bardziej
- przestań!!
- co??
- no ja nie...nikt nigdy nie powiedział mi że jestem słodka! Zawsze byłam taki łobuz i wszyscy na mnie skarżyli, i wogule zawsze taki chuligan byłam
- no i nadal jesteś – wywalił język tak że było mu widać kolczyk
- ygh – powiedziała bo kolczyk ją strasznie kręcił ale nie chciał mu się do tego przyznać – no ale ten...- odsunęła się bo poczuła że są tak blisko że jeszcze chwila a woda zacznie wrzeć
- a kim była ta laska??
- jaka laska?? – zrobiło jej się dziwnie! Kurde zazdrośc?? Nie no na pewno nie
- no ta co się jako zapiekanka przedstawiła, powiedziałaś że powiesz mi potem kim jest
- aaa – ulżyło jej – no to jest koleżanka Ani córki waszego sponsora – na chwile przerwałą
- aha
- wiesz ona chyba z Gustawem cos teges, ..fajnie – uśmiechnęła się
- no co ty ?? – usmichnął się – Gucio i laksa?? Ej no w sumie miał przeciez nie dawno jako jedyny znas – zamyslił się
- no ale wiesz ta Ania to fajna dziewczyna, pasują do sibie – patrzyła się cały czas w wode
- no i w sumie tylko żeby nie nawywijał czegoś bo się rozejdzie po nas
- nie no on nie nawywija, gdybys to był ty to co innego
- jak to?? Co chcesz przez to powiedzieć
- no to że jeszcze byś ja zgwałcił i co potem bobasek i wogule
- ej ja się zawsze zabezpieczam – udawał obrazonego
- heheh – Merc nie mogła już ze smiechu
-a wogule – właśnie go oświeciło – to ja nie gwałce kurde co ty wogule...ja....czy ja cie kiedyś ten?? – oburzył się
- nie bo ja się nie dałąm – wywaliła język
- no to popatrz teraz – chwycił ją w pasie i przparł do rogu basenu tak mocno że odebrało jej dech, nie miała wyjścia musiał mu spojrzeć w oczy. I nie chciał przyznawac przed nikim że widziałą w nich zbyt wiele. Wszystkie uczucia tak jakby jej je po prostu opowiedział. Zaglądała w głąb jego duszy i była jak zahipnotyzowana. Co się działao?? Dlaczego tak robiła?? Jeszcze niedawno siedziała na huśtawce i płakała dlatego że wyjeżdza, i wtedy była gotowa rzucić mu się w ramiona pocałować i powiedzieć że nie ważny jest cały swiat i że będą ze soba, ale teraz, teraz już nie była wstanie tego zrobić. Kiedy tak na siebie patrzeli ona czuła jakby on wła snie w nią wchodził, bo między ich ciałami nie było nawet miejsca na powetrzę
- co się tu dzieje – odbył się znajomy głos – co wy tu wyprawiacie?? – to był Natan
- my tylko... – tłumaczyła się Merc
- nie wiem co wy tu za orgie odprawiacie! Nie interesuje mnie to! Jednak jeśli kierownik hotelu by się dowiedział to wylatujemy z tad na zbity pysk! Nie obchodzi mnie czy jesteś dobra w tańcu jurto masz pokazac że jestes najlepsza bo w innym wypadku wy,,,
- ale ona nic – próbował ją bronić Bill
- nie uspokój się Bill omotała cię i tyle. Jutro się wszysko okaże a teraz wracac do pokoi – był wyraźnie wkurziony – tylko każdy do swojego! Igraszek się im zachciało – poszedł a Merc spuściła głowę w dół
- przepraszam....
- za co ty masz mnie przepraszać??
- no bo ja cie tu wyciągnęłam i teraz będziesz miał nieprzyjemności przezemnie
- nawet tak nie mów! Sam tu przyszedłem! A zreszta to nie ja będę miał nie przyjemności
- wiem cos mi się wydaje że to nasz ostatni wybryk był...
- ja już ci powiedziałem !! niepozwolę ci wyjechać! Natan nie jest taki! Po prostu te laksi mu nagadały..
- wiem... wy je znacie prawda – powiedziała wychodząc z basenu, zrobiła to w taki sposób że kiedy Bill zobaczył jej ciało wynurzające się z wody to go zatkało – ej!! Znacie je??
- no tak niestety – posmutniał
- chyba nie SA zbyt fajne – uszczypliwie skomentowała
- nie one SA takie strasznie fuj nie lubie ich
- a ta Ala to oona cos do ciebie nie??
- no bo ja.... ja z nią kiedys byłem
- co?????????? – nie mogła w to uwierzyć
- ale to było dawno ona była wtedy inna a potem wszysko się zmieniło stała się straszna i skończyłem to
- aha – powiedziała po cichu i chciał cos odać ale Bill jej przerwał bo widział że cał się trzęsie i przykrył ją swoją kurtka bo jej rzeczy były całe pochlapane i mokre – dziękuej – dostał kolejnego buziaka
- nie no ja już dłużej tego nie zniosę!!! – oburzył się
- czego??
- no kurcze myślisz że te buziaki mnie zaspokajają??
- hehe dzieciak no! Dostanie cukierka a już chce całego lizaka – zaczęli się smiać i w końcu udali się do hotelu, każdy do swojego pokoju. Rano Merc poszłą się przejść do ogrodu przy hotelu bo Iga cały czas jeszcze spała
- hej – usłyszała za plecami
- hej – usmichnęła się
- i jak było wczoraj ?? z Billem – Ania się usmichnęł
- skąd wiesz?? – zdziwiła się
- wszyscy wiedzą!!! A ta Ala to się tak wpieniła jak się dowiedziała że masakra
- oooops mam kłopoty.. ale nic mów lepiej jak było z Guciem
- oj nawet nie wiesz jak fajnie - była rozpromieniona
Dziewczyna opowiadała jej o Tym jak świetnie się rozumieją i że gadali prawie całą noc. Zdradziła jej że strasznie jej się spodobał i że dzisiaj się umówili po koncercie. Merc cały czas się uśmiechał bo czuła że własnie komuś chociaz troche pomogła. Ania jej podziękowała a ona zmyła się do pokoju sprawdzić czy siostra już wstała.
- czys ty zgłupiała!!!!!!!!!!!!!!!????????? – ewidentnie wstałą :/
- o co ci chodzi?? – udawała zdziwienie
- jak to o co?? O wczorajszy basen! – krzyczałą – co ci wogule szceliło do głowy?? Wiesz że przez ciebie możemy teraz
- tak możemy wrócić do wujka a wtedy nei zobaczysz się ze swoim kochanym Tomem i nie wyruchasz sobie – była zła
- przepraszam – zeszła z tonu – nie chiąłm nie o to mi chodziło, ciesze się że ty z Billem
- ja nic z Billem – nadal nie dawała sobie wytłumaczyć – po prostu byliśmy popływać – trochę zwolniła – a teraz rusz dupe w troki bo po śniadaniu musimy jeszcze poćwiczyć
Tak też zrobiły. Poszły do sali z lustrami od razu wzięły się do roboty ćwiczyły wytrwae i ostro. W penym momencie do pomieszczenia ostentacyjnie weszły Ala i Viola.
- o ktos tutaj się wysila – zaczęla z ironia Viola
- o ktos nam przyszedł truć dupe – odgryzła się Iga
- o czym wy marzycie?? Przeciez dzisiaj wracacie!! – wtrąciła rózowa Ala
- zachciało ci się dawać dupy mojemu chłopakowi to teraz pożałujesz – zwr óciła się do Merc
- weź mnie nie rozśmieszaj – ostro się wkurzyła – on i taka plastokowa barbi?? Weź spójż czasem w lustro!! Wygladasz jak kupa tynku na wieszaku nic więcej! A te twoje różowe ciuszki??!! Daj sokuj przecież nawet bez nich wyglądasz jak prosie! A twarz?? Kosiarką ci ktos przejechał czy co??
- ty głupia dziw....
- co się dzieje – wszedł Max
- nie nic – uspokoiła sytuacje Iga bo w Merc się gotowało
- jeszcze pożałujesz – rzuciła na koniec viola i obie wyszły natychmiast z pokoju, Max nie dowiedział się o co poszło przestrzegł tylko Merc przed akcjami typu „basen” i poszedł. Wtedy weszły dwie laski., jedna to była Ania a druga to własnie zapiekanka, miała długie i gęste bląd włosy, i miała bardzo wysportowane ciał
- hej
- hej
- i jak żyjecie ?? słyszałam e was złąpali wczoraj – zapytała zapiekanka
- no masakra taki mamy syf że szkoda gadać
- spoko dacie rade – mówiła Ania, była widocznie rozpromieniona. Powód?? Gustav!
- miemy nadziej – wejdzie – machnęła ręka iga
- fajnie macie!! – nagle rzuciłą zapiekanka
- yy ale dlaczego?? – zdziwła się Iga
- no że tańczycie!
- dokładnie! My tez to uwielbiamy!1 – powiedziały razem
- chcecie potańczyć z nami?? – zaproponowała Merc
- naprawdę??
- no możemy wam pokazac pare kroków – uśmiechnęła się Iga
Tak więc dziewczyny zaczęły tańczyć do róznego rodzaju muzyki, ggórował jednak Hip hop i r&b. Kiedy zrobiło się późno wszystkie razem poszły na obiad. Na stołówce wszyscy już byli. Wczesniej się nie wiedzieli bo dziewczyny jadły sniadanie wcześniej niż reszta.
- no no nareszcie zaszczyciły nas swoją obecnością – powiedział Natan, nie było to miłe ale w jego głosie była jakaś nutka nadzieji na to że jednak zostaną. Kiedy wszyscy już zjedli. Dziewczyny bardz mało z wiadomych powodów, udali się na scene gdzie miały zatańczyć.
- hej będzie dobrze rozmawiałaem z nim – uśmiechnął się Bill łapiąc Merc za ramię
- ehm fajnie tylko wiesz ja che rzeby to wszysko... że jeśli zostaniemy to tylko dlatego że jesteśmy dobre
- rozumiem ale uwiez mi nikt nigdy nie tańczył jak ty wtedy w tym klubie uwierz mi- uśmiechnęli ię do siebie. Po chwili wszyscy byli już na miejscu
- no to pokażcie na co was stać – Natan usiadł wygidnie na krzesłe ustawionym naprzeciwko sceny, obok niego max i reszta ekipy organizacyjnej. Nie mogło zabraknąc tez chłpaków z zespołu Ali Violi Ani i Zapiekanki. Merc powoli udałą się w kierunku wierzy która stała obok sceny i siegnęła ręką do pudełka z płyta które leżało obok. W tym momncie wszyscy na nia patrzeli. Otwarła pudełko i zamarłą. Spojrzała na Billa była zupełnie blada i miałą wrażenie ze zraz zemdlej
- co się stało?? – chłopak natychmiast do niej podszedł
- to – wskazała na opakowanie w którym była połamana płyta na 4 kawałki, nie nadawała się do niczego....







komentarze [10]

PART 13 =>NIESPODZIANKA ?? >> poniedziałek, 23 stycznia 2006 06:42:51
komentarze [12]

E!!O W PIERWSZYSM RZEDZIE WITAM WSZYSKICH ODWIEDZAJĄCYCH :))) A TAK SERIO TO DZISJ ZACZNĘ NOTKĘ OD PARU ZDAŃ OD SIEBIE I PROSZE ABYŚCIE JE PRZECZYTALI:d
PO PIERWSZE DZIĘKUJĘ TYM OSÓBKĄ :
zapiekanka13 | young-rockstars | avril-trampki | dziewczynaopiwnychoczach | th-love-meg-i-nadine | diary-of-christina | thegreeneyedgirl | th-kacha | th-i-sylwia-opowiadanie | sweet-child-of-mine | tokiohotelth | tokio-hotel-and-ich | grotesque | al3xandra.blog.onet.pl
ZA DODANIE MNIE
PO DRUGIE DZIĘKUJE WSZYSKIM PISZĄCYM W KOMENTACH - JESTEŚCIE THE BEST
A PO TRZECIE DZIĘKUJE WSZYSKIM CZYTAJĄCYM _ RZUĆCIE SIĘ CZASEM NA KOMENTA RZEBYM WIEDZIAŁA ŻE NIE PISZĘ NA MARNE:)))
A TERAZ JESZCZE JEDNO! CHCECIE ZNALEŚĆ SIĘW MOIM OPOWIADANKU?? JAK?? A WIĘC W OPOWIADANKU BĘDĄ POJAWIAŁY SIĘ OSOBY KTÓRE CZĘSTO KOMENTUJĄ, WYRAŻĄ TAKĄ CHĘĆ LUB W JAKIŚ SPOSÓB PRZEKONAJĄ MNIE ŻE TO WŁAŚNIE ONE POWINNY TU WYSTĄPIC. JEŚŁI MACIE JAKIEŚ SZCZEGULNE ŻYCZENIA CO DO SWOJEJ POSTACI PISZCIE NA MOJE GG :9099429 LUB EMAILA : mercedes1713@tlen.pl
JEDNA OSÓBKA Z KOMENTUJĄCYCH JUZ ZAWITAŁĄ W OPO NA DOBRA, DRUGA POJAWIA SIĘ W DZISJESZEJ NOTCE ( PROŚBA DO CIEBIE - NAPISZ MI COS WIĘCEJ O SOBIE)
WARUNKIEM UDZIAŁU JEST OPISANIE SWOJEGO WYGLADU I CHARAKTEU.
PS. MAM PROBLEM Z MUZYKĄ I SKRYPTAMI NA BLOGU! POMOZE MI KTOŚ??
POZDRAWIAM:***

*******************************************************

Bill podniusł wzrok do góry i nagle zza rogu wyskoczyło całe „stado” ludzi. Szedł Max z Natanem i Ala z Violą, a za nimi dwie dziewczyny które na początku widział dość nie wyraźnie. Chłopacy się z nim przywitali a „piękne tancerki” żuciły mu się na szyję. Kiedy wyrwał się z ich uścisków obrócił głowe w lewo i zobaczył dziewczynę na którą polował od dawna, zobaczył tom którą miała pokochać i miałą być jgo lekarstwem. Przez jego głowe w tym momencie przeszła tylko jedna myśł „ co za idiota ze mnie”. Wtedy Max go aciągnął do stołówki gdzie po chwili wszyscy się znaleźli. Nagle ktos zasłonił Tomowi oczy, kiedy ten się wkurzył i odwrócił nie mógł uwierzyć, rzucił się Idze na szyje i nie puszczał jej przez dobrą chwilę. Bill stał ja otępiały i czuł się jak ostatni palant. Jak mógł zaponieć jak Merc potrafi się słodko smiać?? Może zbyt bardzo był wpatrzony w jej oczy i nigdy tego nie dostrzegał?? Więc był już skazany na miłoś do dziewczyny której nie kocha??
- ale co się stało?? Jak się tutaj znalazłyście?? – nagle wydukał radosny Tom
- no to jest bardzo ciekawa historia jak mnie te dwie damy porobiły!! – zaczął Max z lekką ironią w głosie – jeszcze jakiś czas przed waszym wyjazdem Natan zrobił kasting bo szukał jeszcze 2 tancerek na trase. One na niego poszły i nic mi nie powiedziały!! Anio słowa! Tak po prostu
- nikomu nie powiedział – orzywił się bill
- no własnie ale nie chciałyśmy zapeszać to było tka dla jaj w sumie – słodko wytłumaczyła się Merc
- no ta... w każdym razie – ciagnął dalej max – poszły tam i...
- i strasznie mi się spodobały – przerwał Natan – są naprawde świetne1 Merc ma taniec po prostu we krwi więc nie mogłem im przepuścić
- no i w taki sposób będą z wami
- przez całe wakacje do zakończenia trasy koncertowej – usmiechnęł się Iga i pocałowała Toma
- to świetnie – powiedzieli chłopacy razem
- no tak ale my tez bedzxiemy cały czas z wami! Oczywiście to my przewodzimy w zespole i obstawiamy przody – powiedziała Ala i puściła oczko do Billa
- aha – dało się słyszeć ale nei wiadomo nawet kto to powiedział
- a i jeszcze jedno, Tom i Bill będą mieli tak jakby swoje prywatne tancerki do niektórych utworów – zaczął Natan – a że Tom jest z Igą no to wiadomo że oni będą raze
- dalzcego?????????!!!!!- wydarłą się Viola
- no bo tak! – wkurzył się Natan – i tak wszystkie gazety piszą już o nich
- ale...
- rzadnego ale!! A Bill będzie miał dziewczyne któ®a będzie kapitanem zespołu czyli
- czyli mnie bo jak wiadomo tańzce najlepie i ja nia jestem – powiedział Ala i przykleiła się do Billa
- tak jeszcz sprawdzimy wszysko – dokończył Natan i wszyscy rozeszli się do swoich poki. Merc podeszłą do Billa i dała mu busi w poliko
- a to za co – szczerzył się
- za to – i pokazała 4 palce lewej dłoni a na jednym z nich był prezent od niego czyli piękny pierścionek
- nie ma za co – uśmiechnął się i chciał powiedzieć coś jeszcze ale wtedy zjawiła się Ala
- nio złociutka odpuśc sobie bo ja muszę potańczyć z moim przystojniakiem
- aha – Merc chciałą coś powiedziec ale w końcu sobie odpuściłą
- nie jestem twój – wkurzył się Bil
- spoko kwestia czasu a teraz choć tańczyć
- ej sorry
- spoko idź ja później tam wpadne – uśmiechnęła się Merc
No i poszli. Merc poszłą do swojego hotelowego pokoju, była strasznie szczęśliwa ale niepotrafiła tego wyjaśnić. Jedno było pewne! Będzie tańczyła. Kiedy tak szła była strasznie zamyślona wleciała na jedną dziewczynę o krótkich włosach i przejmujących zielonych oczach.
- sorki – powiedziała zmieszana
- nie to ja przepraszam – uśmiechnęła się
- ej ja cie już gdzieś widziałam....- zastanawiła się – wiem ty jesteś córką sponsora nie??
- no dokładnie mam na imię Ania – podała jej rekę - a ty jesteś jedną z tancerek prawda?? - kiwnęł na tak – fajnie masz, też bym chciała, strasznie lubię tańczyć ale
- ej no wiesz wszysko jest możliwe – uśmiechnęła się szeroko
- gdzie idziesz?? – zapytała Ania po chwili??
- nie wiem w sumie przejść się a ty??
- no ja chciałam iść do chłopaków odpowiedzialnych za ten cały sprzet i wogule bo ojciec kazał coś im przekazać ale nie znam ich za bardzo
- a mówisz o Bobie Zacku i Alanie?? Ja ich znam więc mogę iśc z tobą!
- tak było by świetnie – poszły w kierunku pomieszczenia gdzie oni zawsze byli
- a ile masz lat i z kim tu jesteś??– spytałą mer
- 14 lat i jestem z zapiekanką – uśmiechnęła się
- yy z kim??
- zapiekanka to moja przyjaciółka
- aha – uśmiechnęła się
Kiedy weszły chłopacy ciepło się przywitali z Merc i poznali się z Anią. Ona przekazała im co miała i jeszcze chwile posiedziała z nimi wygłupiając się i śmiejąc. Jednak w końcu musiała się zmyć. Oczywiście Merc została dłużej. Pomieszczenie w którym byli było zaraz obk sceny na której chłopacy mieli jutro występować, jednak jeszcze bez tancerek. Dziewczyna cały czas się smiała i robiła chłopakom psikusy, Bob cały czas przenosił ją na rękach z miejsca na miejce, aż zadzwoniła jej komórka
- kto to ??- zapytali zaciekawieni
- kurwa zasięg mi słabnie – krzyknęła
- to weź komórke do góry i idź w stronę sceny tam zawsze jest zasięg
Tak też zrobiła. Wyglądała trochę smiesznie kiedy tak szła i cały czas mówiła coś do siebie, w pewnym momencie wyszła na scene na której siedział Max i Bill i rozmawiali o koncercie. Nie zrobiła sobie nic z tego i dalej szukała zasięgu
-jest!! Krzyknła z radości – dupppa jest i tyle – zrobiła zawiedzioną minę i schowała telefon do kieszeni
-ej piekna co jest – spytał się Max
- no szukałam zasieggu i go znalazłąm bo ważny telefon miałam
- no więc- zaciekawił się Bill
- więc rozładował mi się telefon....to Se pogadałam buuuuu – już miała odchodzić – nieprzeszkadzam spadam
- czekaj – zawołała Max i podał jej swój telefon – dzwoń z tego
- dziękuje kochany kuzynku – uśmiechnęła się i odeszła na bok. Kiedy siadałą na scenie niedaleko ich było słychac tylko
- hej dziunia ty stary grzybie co tam u was!!??
Gadała z kumpela z polski chyba z pół godziny. I przy tym cały czas zmieniała pozycje, a to kładła się siadała po turecku, niewiedział co ze soba zrobić
- no nie mogę – zasmiał się Max – ona ma to co ty nie może usiedzieć na miejscu – no ale wróćmy do naszej....hallo Bill – pomachał mu przed ooczami bo ten cały czas wpatrywał się w dziewczynę. – oj chyba sobie niepogadamy
- nie nie sorki już możemy – i w tym momencie spojżał się nia bo się wyciągnęła i zaczęła prężyć
- eh ta młodzież – zasmiał się Max
Wtedy Merc wstała i oddała mu telefon i cała w skowronkach poleciał powrotem do chłopaków. Wygłupiali się tak jeszcze dobre 2 godziny aż zorientowali się że jest strasznie późno i trzeba by się zmywać. Więc porzegnali się. Merc jak to ona nie bardzo chciała wracać do pokoju. Więc poszła się przejść. Kiedy wyszła na dwór spotkałą siedzącego na trawniku Gustawa
- hej co tak zamulasz?? – spytała
- a nic zmaysliłem się
- oj Guciu co ja widze?? Ty się normalnie zakochałeś!!! – szceliła uśmiech nr 3729
- co? Ja.. nie.... nie ja ten skąd...ty przecież.. ja ... nic – jakał się
- no spoko spoko ja potrafie wyczytać coś takiego z oczu!! Kto to ?? – puściła mu oczko
- nie ja tylko, no fajna jest i tyle ale nie
- ej no mów gdzie ją poznałeś
- no rano bo ona tutaj jest wiesz ale
- to ta Ania prawda?? Córka sponsora?? Zgadłąm?? – mówiła z prędkością 20 słów na sekundę
- no ale wiesz to bez sensu!!
- dlaczego??? – zamarła
- bo jak wiesz cos by to przecież jej ojciec mnie zabije co pogrąży cały zespół
- ej weź nie piperz głupot
- dzięki :/
- nie no serio wiesz uczucie jeśli jest to trzba je łapać, a nóż cos z tego będzie! Pamiętaj miłośc jest przeciez piękna! Obiecaj mi że spróbujesz!! Proszę!!
- yyy dobra
- dzięki – dostał Kissa w poliko
- ale powedz mi skoro tak mówisz to dlaczego nie jestes z Billem przecież on pozatobą świata nie widzi
- no bo....
- a wy co tu tak po ciemku robicie?? – nagle pojawiła się Ania
- świetnie ze jesteś !! – uśmiech nr 5 – ja musze spadać więc potowarzyszysz mu prawda??
- no dobra... – kiedy to mó1)iłą Merc właśnie zniknęła w ciemnościach nocy i podążyła do hotelowego pokoju
- zakręcona – powiedziała Ani
- no i to na maxa – zaczerwienił się Gustav – usiądziesz??
- pewnie – uśmiechnęła się Ania
Merc pomyślała że chyba cos z tego będzie i była z siebie bradzo ale to bardzo dumna)))
- to był dzień pełen wrażeń – powiedziała do siebi i już miała wchodzić do pokoju
- no nareszcie jesteś!!!!! Krzyknęła Iga
- co się stało?? – zapytała
- nie pytaj co się stało tylko dziękuj bogu za Billa – krzyknęła z przerażeniem, nyło wiedać w jej oczach że nie jest dobrze....




komentarze [12]

PART 12 =>OBŁĘD Z KTÓREGO SIĘ WYLECZYSZ... >> niedziela, 22 stycznia 2006 16:13:13
komentarze [6]

W głowie Billa rodziły się dziwne myśli. Z jednej strony była Merc a z drugiej dziewczyna o „anielskim” śmiechu, Niechciał pakować się w kolejne afery ale miał nadzieje że w ten sposób zapomni o Merc. Przecież to było już koniec, jednak kiedy już miał iść do niej w ostatniej chwili zawachał się i złapał za krzyżyk przy szyi który od niej dostał. Ne wierzył w boga ale wierzył w szeczrośc Merc kiedy mi go dawała. Wiec z nowu się zawachał, więc mysli znowu go przytłaczałay, chciał znowu być u siebie i iśc do niej i usiąść razem z nią na huśtawce, patrzeć cały czas w jej piwne oczy. Ale to było niemożliwe. Zawsze przecież chciał koncertować, więc co się stało?? Teraz tez tego chciał ale...nie!! zdecydował że musi zapomnićc, więc ruszył w stonę tej dziewczyny
- Bill- odbył się krzyk brata – Bill odezwij się
- czego – odpowiedział w końcu zirytowany
- choć tu
-zaraz
- nie araz tylko natychmiast wazna sprawa jest.
No i poszedł, okazało się że Tom chciał się coś spytać odnośnie jutrzejszego koncertu. Bill na początku był zły na brata ale potem pomyślał że to był znak. Wszyscy chłopacy wieczorem postanowili iśc do pubu. Siedzieli tam i gadali. Nagle Tom odszedł od nich zadzwonił do Igi. Gadali chyba z godzinę, nie mogli przestać. A Bill pił już kolejne piwo. Wtedy podleciały do nich jakies laski. Jedna z nich miała dłusie bląd włosy i wygladała jak sobowtór britney Spears. Była po prostu śliczna. Chciała wyciągnąć Billa na parkiet. Ale on nie chciał , tańczył tylko z Merc, jednak wtedy nie myślał o niej. Pociągnął dziewczyne tak że on wylądowała mu na kolanach, odwróciła głowę w jego stronę i od razu zaczęłi się całować. Po chwili kiedy zrobili chwilę przerwy, Bill spojżła się na ludzi i w pewnym momencie zauważył Merc która tańczy i bawi się ze wszystkimi, uśmiechała się przeciez nie mogła mu mieć za złe to co się tało, nie kochała go. Kiedy zamknął i przetarł oczy jej już nie było. Spojrzał na puste butelki stojace obok i stwierdził że za dużo wypił. Zrzucił blondynę z kolan powiedział
- przepraszam
I wyszedł. Poszedł do hotelu w którym już od jakieś czasu był Tom który wolał tam siedzieć niż być kuszony przez fanki.
- hej Bill co jest?? – zapytał zaspokojony zachowaniem brata
- nic – odpowiedział przymulony
- jak to nic??!! Przecież widzę! Chodzi o nią tak?? Myślisz o niej??
- nie rozumiesz całowałem się z jaką inna...
- no to co??!! Przeciez ona cie odrzuciła! Znajdx sobie kogoś innego proszę cię! Ja wiem ona jest naprawde zajebista i wszyscy kochamy ja na swój sposób ale ty już popadasz w obłęd, znajdź kogoś....
- chcę być sam, musz odpocząc – powiedział chwiejnym krokiem idąc do swojego pokoju. Tam połozył się wygodeni na łózku, i chciał spać. Jednak w jego głowie brzmiały cały czas słowa brata „ znajdź inna, znajdź inną”
- tak braciszku tylko to nie takie łatwe – powiedział do siebie ponownie łapiąc krzyżyk na szyi – a może to jest? Może jak go zerwe to mi przejdzie?? – powiedział próbując urwać medalik, jednak bez skutku, nie chciał się urwać a jego zapinanie zatrzasnęło się na amen.
Niespokojnie cały czas rogladał się po pokoju a wszysko na czym na chwile zatrzymał wzrok kojarzyło mu się tylko z nią. Włączył TV. A tam własnie leciało „we belong togheter” czili piosenka do której po raz ostatni tańczyli. Wyłaczył szybko pudło i żucił pilotem o ziemie. Wtedy odwrócił głowę i zobaczył że na nocnym stoliku leży laptop. Miał duże opory ale w końcu wziął go i zaczął oglądać ich zdjęcia. Wydawało mu się że już mu lepiej. Na chwilę nzowu był własnie tam. Na wileu zdjęciach się przytulali, albo patrzeli sobie w oczy, jedno ze zdjęć było poporostu świetne. Miało długa historię. Kiedyś przyszedł do niej a ona brała akurat prysznic, kiedy wyszła miałą na sobie tylko biały ręcznik który wcale nie był duzy. Kiedy na nią spojrzał kopara mu opadła. Myślał że dziewczynie zrobi się głupio i się schowa. Ale nie ona. Zaczęła gadać z nim jak gdyby nigdy nic. Usiadła obok niego na łózku i żuciła go poduszką, on jej oddał tak że jej ręcznik się rozwiązał i ona szybko przykryła się wielką poduchą, w tym czasie do pokoju wszedł Gustav i zrobił im zdjęcie, nawet nie wiedział że przyłapie ich w takiej sytuacji, zrobiło mu się głupio i wyszedł a oni cały dzień za nim chodzili i prówali wytłumaczyc ze to ni tak. Albo innym razem , spali wszyscy w hotelu bo chłopacy mieli wywiad w telewizji za miastem. Całą noc ostro balowali. Więc ostatecznie wszyscy zasnęli w jednym łózku. Pierwsza obudziła się Merc. Pociągnęła za rękaw siostrę i pokazał że ma być cicho i zaciągnęła do łazienki. Tam wzięły po wiadrze wody i zrobiły chłopakom całkiem wilgotną pobudkę, oni od razu wstali i rzucili się na dziewczyny. Atak Toma skończył się oczywiście dla zakochanych ponownie w łózku. Bill natomiast wziął objął Merc w pasie i zaniósł do łazienki wsadził pod prysznic i puścił wodę, on jednak cały czas się smiała. Wtedy kiedy oboje byli już cali przemoczeni zakręcił wodę i spojrzał jej w oczy. One się wtesy tak błyszczały, chcał ją pocałować ale wtedy wleciał własnie Gustav i kolejny raz strzelił im piękną fotkę. Było zdjęcie jak leżą na polanie wśród zieleni i się wylegują – to własnie wtedy spytał się jej co przedstawia tatułaz u dołu jej brzucha bo zawsze widział tylko jego końcówkę. Ona jednak powiedział że tylko jeden chłopak go zobaczy, jedak powiedział wtedy jeszcze cos takiego że miał nadzieje że może to będzie on. Dzisiaj nadziei już nie miał. Było zdjęcie z saperem – ich dzieckiem – jak to uszczypliwie mówił Georg, albo jak tańczą. Jednak najpiękniejsze zdjęcie to byli oni siedzący na huśtawce. Tylko we dwoje, uśmiechnięci zapatrzeni w siebie. Wygladali jak z obrazka. Bill poczół żal w sercu i zamknął laptopa. Wtedy usłyszał znowu ten śmiech. Wstał i był już gotowy iśc i poznac tą dziewczynę. Jednak kiedy już miał wychodzić, zauważuł że coś w jego kosmetyczce która leżała otwarta na półce strasznie się błyszczało. To był błyszczyk Merc który kiedyś Bill zabrał je by się troche jej ponaprzykrzać, bo wiedział że go uwielbia. Prawie się o niego pobili,
- musiała zapomnieć – powiedział do siebie i wziął go do ręki, miał śliczny wieloowocowy zapach i masę błyszczących kryształków brokatu. Wtedy zdawało mu się nawet że przez drzwi przeleciał jej zapach i go przeszył
- obłed powiedział i zucił go na łóżko
Zachile sam się na nim położył zasnął jak dziecko.
Rano wszyscy spotkali się na śniadaniu. Kiedy jedli podeszła do nich dziewczyna o całkiem naturalnej urodzie. Byyła uśmiechnięta i miałą ciemne bląd włosy do ramion. Chłopacy usmichnęłi się a ona wyjaśniła im że jest córką sponsora ich trasy koncertowej i że tata kazał im przekazać jakies informacje odnośnie własnie trasy. Oni zapytali się jak ma na imie.
- Ania – odpowiedziała i zaczepiła wzrok na chwilę na Gustawie
- ej a czy tu SA jeszcze jakies laski??
- ale co masz na mysli?? – spytała Toma który zadał pytanie
- Tom przestań przecież Iga tam za tobą płacze a ty...
- nie o to mi chodzi buraku – przerwal Georgowi – wczoraj słyszałem na korytarzu jak jakies dziewczyny szły i ze sobą romawiały
- nowięc jestem ja moja kolezanka, i te wasze tancerki
- aha – zamyślił się Tom – no tak pewnie to one
- no robia troche hałasu – uśmiechnęła się i odeszła
- ej a może zjesz z nami sniadanie – zaproponował nagle gustav
- nie dziekuje już jadłam, ale może nastenym razem – puściła mu oczko i zniknęła za drzwiami stołowki. Gustav cały czas jeszcze tam patrzył
- oj ktoś nam się zakochał – zaczął się brechtać Georg
- no bardzo smieszne – udawał obrażonego
Bill nagle wstał od stołu wziął telefon i postanowił że musi do niej zadzwonić, bo oszaleje. Tom spojrzał na brata a ten jak to zauwarzył wiedział co che mu powiedzieć. Wyszedł ze stołówki i na korytarzu wybrał numer... nie odebrała. Może nie miała telefonu, a może nie chciał. Już miał wrócić do chłopaków kiedy usłyszał znowu ten smiech.” Do 3 razy sztuka” pomyślał” . jej głos wyraznie się zblizał więc stwierdzi że poczeka tutaj na nią i posłucha rady brata, wtedy jego komórka zaczęła dzwonić – to była Merc - nie odebrał, porostu odrzucił połączenie, chciał o niej w końcu zapomnieć...


komentarze [6]

PART 11 =>LEKARSTO NA SMUTKI - NOWA DZIEWCZYNA >> sobota, 21 stycznia 2006 15:20:00
komentarze [5]

A WIĘC TAK MIAŁĄM NIE DODAWAĆ DZISJA NOTKI BO NIE MAM ZA BARDZO CZASU, JEDNAK POSTANOWIŁAM DODAĆ TAKĄ KRÓCIUTKĄ! SORKI NASTĘPNA BEDZIE DŁUŻSZA ALE DZISJA NAPRAWDE NIE WYRABIAM, A JAK SIĘ PSOTARACIE Z KOMENTAMI TO MOŻE BĘDA CZEŚCIEJ I DŁUŻSZE. NARAZIE MACIE TO! AHA TERAZ TAK ANIU TO MOJE GG - 9099429 - JESTEM CIĄGLE NA NIEIWDOCZNYM.! POZDRAWIAM I DZIEKUJĘ:***

*****************************************

Chlopacy siedzieli już w busie który wiózł ich do pierwszego miasta gdzie mieli koncert, a było to 200 km od miejsca gdzie mieszkali. Kiedy dojechali na miejsce wszyscy usiedli na dworze pod wielkim parasolem i zaczęłi popijać red bulla.
- Tom hallo ziemia do Toma – darł się Gustav
- co – wyrwał się z zamyślenia
- no brachu obudź się wreszcie!! Bo nam tu z tęsknoty uschniesz
- no spoko – uśmiechnął się lekko – ale co ja mogę...wiem zadzwonie do niej – wziął telefon i poszedł na bok
- a ty Bill nie dzwonisz??? – spytał Georg
- no ja nie mam do kogo dzwonic
- a....
- nio ja z nią nie jestem więc, może zadzonie jutro albo pojutrze zobacze – usmiechnłą się
- qrwa – przyszedł Tom
- co?? – spytał już wyraźnie orzywiony Bill
- nie no mam wyłączoną komórkę i co ja teraz zrobie – zrobił minę jakby miał się popłakać
- spoko braciszku jeszcze z nią pogadasz – pocieszył go Bill
- hej chłopaki patrzcie kto przyjechała – nagle przyszedł do nich Bob i wskazał na kolesia ubranego na sportowo w wieku 30 lat dobrze zbudowanego
- hej Natan kupe lat – krzynęłi chłopacy
- no ale teraz już wracam do was na dobre – powiedział z uśmiechem
- to znaczy ?? – zapytała Georg
- no będziecie znowu mieli laski które będą tańczyły na scenie jak występujecie
- aha – usmiechnłą się Gustaw
- błagam tylko mi nie mów
- o własnie tak to one – przerwał Natan Tomowi
- o nie!! – krzyknęłi z Billem
- ej ale one naprawde dobrze tańczą, sami wiecie
- tak...- zasmucił się Bill przypominając sobie Alę i Violę – dwie laski które już kiedyś tańczyły z nimi a chłopacy nie mogli się ich pozbyć, były wścibskie i wszędzie za nimi latały, kleiły się i były niedozniesienia, ale umiały tańczyc
„ całe lato z nimi??!!! „ – pomyślał Bill i chwycił za telefon, poczół że chce zadzwonić do Merc chociaż rzeby usłyszec jej głos. Niechciał jednak aby reszta zespołu to usłyszała więc poszedł do namiotu, tam zaczął wykręcać numer, jednak odłączył połączenie
- co ja robie ?? – zapytał sam siebie – przecież ona mnie niechce, dobrze że wyjechaliśmy teraz zapomnę o niej....
Nagle z zewnątrz namiotu usłyszał smiech jakiejś dziewczyny. Pomyślał że to Ala i Viola ale smiech był wyjątkowo słodki. Przez chwile pomyślał nawet że gdyby teraz nie myślał jeszcze cały czas o Merc to mógłby się zakochać właśnie w tym smiechu. A może własnie o to chodziło?? To miało być lekarstwo...


komentarze [5]

PART 10 =>"NIE TAK MIAŁO BYĆ, NIE TAK MIAŁAM ZYĆ" >> sobota, 21 stycznia 2006 12:13:20
komentarze [6]

E!!O NA WSTĘIE DZIĘUJE WSZYSKIM ZA KOMENTY! A SZCEGULNIE JEDEJ ANI KTÓREJ KOMENT NATCHNĄŁ MNIE DO DODANIA TEJ NOTKI! DZIĘKUJĘ CI BARDZO!! TA NOCIA JET DŁUŻSZA NA ŻYCZENIE!NIESTEY NIE TAK DŁUGA JAK CHCIAŁAM BO WEJŚĆ NIE CHCIAŁA  A TERAZ DŁUGOŚC NOTEK BĘDZIE ZALEŻĄŁA OD ILOŚCI KOMENTARZY. WIĘC CZYTAJCIE I KOMENTYJCIE!!!!PS. MAM 17. 5 ROKU I MIESZKAM W OSTROWIE WLKP, AHA I ANIU JAKBYŚ MOGŁA PODAJ MI ZDRES TWOJEGO BLOGA ! POZDRWIAM:**

W słuchawkach w uszach Merc leciała włsnie kolejna piosenka eminema, czuła że włsnie teraz musi go słuchac bo on w jakiś sposób pomagał wydobyć z niej te wszystkie toksyny które się w niej nagromadziły. Kim była tak naprawdę?? Dlaczego czuła się w śród wszystkich AK obca a przy Billu wiedziała że może być sobą?? Bo on nie znał je przeszłości. I było z jej z tym naprawdę dobrze. Nie wiedział o wszystkich jej błędach, tak naprawde jej nie znał. Widział w niejideał do którego przecież było jej naprawdę daleko. Wszystkim sprawiała przykrość. Chciała krzyczeć tak bardzo chciała krzyczeć, ale nie mogła. Dlatego zrzuciła z uszu słuchawki i ze łzami w oczach wybiegła z domu. Było jej wszysko jedno gdzie biegnie. Nie rozumiała tego co robi. Co się działo?? Nagle otwarła oczy i zobaczyła że nadal lezy w dużym niebieskim łózku i słucha muzyki. Nie to nie był sen przecież ona nie spała. To była jej wybujała wyobraźnia. Co to miało znaczyć?? Że ma uciec?? Nie teraz nie mogła tego zrobić. Spojrzała na stary pamiętnik leżący na jej łózku. Nagle jej ulzyło. Po prostu wyrzuciła wszysko w te pare skrawków papieru. Kiedy obruciła głowe lekko w prawą strone zauwarzyła że już jest jasno. „ nawet nie iwdziałą jak słońce wschodzi” pomyślała. Spojrzała na zegarek. Była 7.30. nagle zza drzwi dobiegły ja szepty
- co robisz idioto?? – darł się Bill na Toma
- jak to co?? To ty uważaj mózgu! Zęby bym sobie wybił – odgryzł się szybko
- no panienki spokojnie – nagle wtrącił się Gustav
- ała – wydarł się Georg – zeza masz pawianie!!
- dobra ej spokój – usłyszała głos siostry – nie możemy jej obudzić, ona miała cięzka noc
- jak każdy z nas – mruknął Bill
- ale może nie będzie pamiętała...
Teraz gadali coś dalej ale nie słuchała już. Skupiałą się na zapominaniu. Teraz musiała pokazać jak dobrą jest aktorką, musieli uwierzyć że nie pamięta. Przez chwile pomyślała że nie da rady. Ale kiedy pomyślała że znowu będą wszyscy imprezować, smiac się i wygłupiać wiedziała że da sobie rade. W końcu ukrywanie niektórych faktów nie raz szło jej całkiem nieźle np. na wycieczkach kiedy chłopacy zasnęli na balkonie z pijaństwa albo na koloniach kiedy wpakowała się w anoreksje. To tez była gra...
- wal się matole ja to zrobie a ty wypchaj się dżemem!!- a wy macie zamiar się ruszyć?? Zwrucił się Bill do reszty
- nie będziemy tu stali jak ten cieć przy chałdzie
- bo jak ci zaraz – Tom się wkurzył
- mów do mnie jeszcze – przerwał pedalskim głosem Gustav
Drzwi do pokoju się delikatnieotwarły i momentalnie wychyliła się zza nich czarna czupryna a za chwile jasne dredy i cała reszta balejaży :D Merc szybko zamknęła oczy żeby myślei że3 śpi. W tym momencie chłopacy z wielkim wysiłkiem wnieśli jakis wielki opakunek do pokoju i postawili przed łożkiem
- na pewno jej się spodoba – uśmiechnęła się Iga
- no chciał nadal uważam że mój pomysł z tym że wyskocze nago z tego pudła tez był dobry – rozmyślała Bill a wszyscy zaczęli się smiać i wyciągnęli go za szmaty z pokoju, on jednak na końcu jeszcze raz się odwrócił i zobaczył że Merc nie śpi a kiedy ona zobaczyła że się zczaił od razu puściła oczko i uśmiechnęła się. Wszyscy wreszcie wyszli. Merc od razu rzuciłą się do otwierania prezentu. W środku był monstrualnych rozmiarów niebieski pluszowy miś!!!
- jeeeeeeeeeeeeeeeeeeee – zaczeła krzyczeć z zachwytu i wybiegając z pokoju złaapała wesołą gromatkę na schodach i momentalnie rzuciła się wszystkim na szyje
- dziękuję dziękuję dziękuje – krzyczała że aż świeciły jej się oczy
- cieszymy się – powiedział Tom, w tym momencie wszyscy pomyśleli że zapomniałą i nikt już nic nie mówił o poprzednich wydarzeniach
- ale teraz idź się moż ubierz – uśmiechnęła się Iga wskazując na sexsowną piżamkę Mec
- spoko – powiedziała całkiem na luzie bo niegdy nie było jej głupio a zreszta to co że miałą piżame w z atomówkami jej się podobałą
Wrcuła do pokoju i rzuciła się na łóżko a raczej na misia który poktył je prawie w całości. „ jeju własnie dla niech warto zyć i istnieć” pomyślała po czym wtuliła się w misa jeszcze bardziej
- kurwa!!! – nagle do pokoju wkroczyła Iga wyraźnie wkurzona - jakie matoły
- co się stało ?? – zapytała podnosząc się z łóżka
- te chuje...
- ale kto??
- no te szmatławce – tutaj rzuciła gazetę na łóżko, na któ®ej okładce była ona z bilem jak trzymaja się za rece i całują.
- ooops – powiedziała Merc jednak cały czas Indię uśmiechała
- wiesz co??
- no co??
Myślałam że chociaż ty podzielisz moją dole – posmutniałą i usiadła w fotelu
- ale o co ci chodzi?? Przecież jestes z nim ! wiedział że kiedyś to się stanie! To było logiczne! Przeciez oni są tacy sławni i ciągle ktoś im robi zdjęcia
- no ... – zmieszała się trochę – no może masz racje ale wiesz co teraz będzie??? – podniosła oczy w błagalnym spojżeniu
- tak ale ... wiesz jeśli jest uczucie to wszysko jest możliwe prawda??
- tak...ale skoro o uczuciach mowa too Bill
- nie chce o tym mó1)ić Bill to mój n przyjaciel z któ®ym uwielbiam rozmaiwac wygłupiać się takie tam...- szczeliła uśmiech nr 5
- ehh sirota kiedy ty zrozumiesz...
- bal bla bla takie tam gadanie i tyle
- no w każdym razie to wiesz że wieczorkiem imprezujemy))) ale tym czasem dopołudnie spędzisz własnie z billem bo ja z Tomem idziemy wyjaśnić tą afere z fotami w tej gazecie
- to świetnie – naprawde się cieszyła że z nim porozmawia!
Iga z hukiem wszystkich możliwych drzwi wyszła wreszcie z domu. Merc nie chciało się przebierać więc wrzuciła na siebie krótkie szare spodenki i biały top na naradkach, nagle zadzwonił dzwonek – to był Bill przywitali się i usiedli w kuchni.Merc otworzyła lodówke i podała chłopakowi puszkę coli bo nie chciał nic do jedzenia. Ona wzięła do ręki puszkę z jakimiś napisami i poszła z nią do salonu gdzie siedział Bill
- co to jest?? – zapytała
- nie wiesz?? – zdziwił się
- nie w Polsce nie ma czegoś takiego
- no to potzrąsnij i naduś ten...- i tutaj już nie skończył bo Merc odszła do obsługi tego użądzenia. Nyła to czekoladowa bita smietana w spreju która widniała własnie na twarzy jej przyjaciela
- ooops – uśmiechnęła się słotko
- Osz ty – powiedział i przewrócił ją na kanape – może trochę śmietanki – zapytał i posmarował je nos
- nie dzieki – odpowiedziła i za chwilę zaczęli się smarowac dosłownie po wszystkim, wygladało to naprawde śmiesznie. Kiedy bita smietana się skończyła zawarli rozejm
- przyniose recznik – powiedziała i za chwilę była powrotem z dwoma wilgotnymi ręcznikami. Witali się i ona usiadła na kanapie naprzeciwko niego. On się w nia wpatrywał a kiedy ana się spostrzegła aby się czyms zając zaczeła nogą zachaczac o gazety lezące na ławie i wtedy... zeslizsgnęła się spadłą prosto na dupę.
- heheheh – zaczęła się śmiać sama z siebie
- ehh chciał bym wiedzieć – wyszeptał kiedy opanował już napad smiechu
- co takiego??
- co – zapytał jak wyrwany z transu
- co chciałbyć wiedzieć – rzuciłą w niego poduszką
-aha – oprzytomniała – dlaczego ie znałem cię wczesniej, bo jestes trasznie złożoną osobą, chciałbym znać twojw Zycie wiesz jakie było.... ale to
- poczekaj zaraz przyjdę – podniosła się i zniknęła w głębi domu . zachwalę wróciła z laptopem w rękach i płytą dvd
- co to zdjęcia na Cd??
- nie coś o wiele lepszego.- powiedziała i przygotowała wszysko co było potrzebne – to film
- jaki film??
- o mnie, to jest zlepek jaki zrobli mi znajomi. Są tu wszystkie ważne momenty w moim Zycie, to taki skrót z mojej przeszłości – uśmichnęł a się i go włączyła.
Film zaczynał się słowami : Mercedesie nasz harcorowy aniołek. Pierwsza scena to była Merc stojaca na scenie w kusym ubranku rozpoczynająca taniec. A dalej to już się dużo działao. Była jak stawia pierwsze kroki i jak gra z chłopakami w noge, jak uczy się grać na pianinie jeździ konno i jak jest na Hernigach, na imprezach i na przedstawieniach, było nawet jak płacze, wszysko to było idealnie poukładane i przeplatanie fragmentami różnych piosenek. Cały czas były też urywki tańca tego co na początku. Na samym końcu było pokazane jak za ten taniec dostaje ona i jej zespół puchar a ona płacze ze szczęścia. Potem było zdjęcie jejp przebranej za ślicznego aniołak i napis: memento Mori”
Bill nie mógł wyjśc z podziwu. Merc nie umiała teraz na niego spojżec. Ocierała tylko małą łezkę która teraz spływała po jej policzku.
- tęsknisz??
- ... nie – szepnęła po chwili ciszy
- ale to wyglądało tak jakby twoje Zycie to byłą
- bajka... to chciałes powiedziec, tak wiem ale widzisz nie wszysko złotoco się z wierzchu świeci.. zresztąpuki mam takich przyjaciół to jest mi tu jak w niebie
- tak – posmtnialł nagle
- wiesz czuje że masz mi coś do powiedzenia....- chytro się psojżała
- tak w sumie to tak
- a więc??
- bo my jedziemy jutro na mini trase koncertową – powiedział jednym tchem
- jesu na długo ?? – zapytała z przeażeniem
- no nie wiadomo czy wrucimy przed waszym odjazdem – posmutniał jeszcze bardzie
- nie... – powiedziała do siebie . nie dopuszczała tej myśli. Nie teraz ona nie mogła go stracić nie mogła stracić przyjaciela....nagle nie mogła oprzec się nadchodzącej ochocie. Zaczęła się powoli do niego zbliżać aaz ich usta były już bardzo blisko a serca biły jak szalone. Czuła się jak mała dziewczynka która nie potrafi ani opanować uczuć ani nawet ich określić. Tylko teraz sposobem na rozładowanie jej emocji nie miała być kolejna bujka albo trening...jedyna myśla w jej głowie to to że jutro już go obok nie będzie i słowa : „ nie tak miało być, nie tak miałam żyć” zamknęłi oczy. Czuli już swoją bliskośc tak mocno że zxdawało się że nie wic dokoła prusz ich i wtedy wargi ich zaczęły być niebezpiecznie blisko....chcieli tego....
- ja pierdole jakie przypały – odbył się wrzask wchodzącej do domu Igi , a Merc i Bill natychmiast się od siebie odsunęli. Przez chwile pomyslei nawet że tak będzie lepiej bo skoro on wyjezdza to i tak nic by z tego nie było.
- cześc – powiedziała sucho Iga – wiecie co?? Ci paparatzi to szumowiny !!!
- spoko słońce wszysko będzie ok. _ powiedział Tom i czule ją pocałował. Merc domyśliła się że siostra jeszcze nic nie wie.
- dobra ja spadam – powiedział Tom po chwili
- no ja z tobą – zerwał się Bill - wpadniemy po was wieczorem i pojedziemy na impreze – powiedział prawie że jednym tchem – cześć – i wyszedł
Dziewczyny poszły do pokoju i cały dzień łaziły w sumie bez celu wygłupiając się tylko. Potem się godzinami szykowały. Kiedy nadeszła godzina o której mieli przyjechac chłopacy były już gotowe. Idealny makijaż i uczesania. Po prostu pieknie. Kiedy chłopacy już u nich byli Bill poprosił Merc na słuwko. Dał jej małe błękitne pudełko z granatowa kokardką i poprosił rzeby otworzyła je jak już wyjadą. Ona się zgodziła i dała mu swój wisorek z krzyżykiem który wczesniej w tak ryzykowny sposób zdobyła
- nie nie mogę ona miał cię chronić – uśmiechnął się krzywo chłopak
- ale ja chce rzeby terz ciebie chronił – zresztą ja mam jeszcze te dwa – wskazała na drugi wisorek z krzyżykiem i ten z połową serduszka
- dziękuję – powiedział i pozwolił rzeby zapięla mu go na szyi. Dali sobie po buziaku w poliko i poszli do reszty. Iga i Tom oczywiście się ze soba umizgiwali. Wtedy do pokoju wparował Max. Oblikał czy wszysko jest ok. i czy laksi się spakowały bo jutro z rana kiedy oni pojadą w tarase miały jechać do wujka do pałacyku. Kiedy już jego przegląd dobiegł do ońca porzegnał się ze wszystkimi i poszejachł załatwaić ostatnie formalności. Chłopacy chcieli się już zbierać ale dziewczyniny kazały im chwilę poczekać. I po chwili ich oczom ukazały się dziewczyny w maksymalnie sexownych strojach. Wyglądały tak ze chłopaków po prostu powaliło. Kiedy jednak się pozbierali wszyscy zabrali się do klubu. Jak już weszli wszyscy rowalili się w boksie. Tylko Merc od razu wystrzeliła na parkiet i zaczęła tańczyć. A szło jej całkiem dobrze. Wszyscy się obracali i obserwowali jej ruchy które byłe energiczne i bardzo sexi. W końcu dołączyła do niej Iga i zaczęły dawać czadu. Kiedy jednak puścili wolną piosenkę zaczęła obściskiwać się z tomem. Merc nie wiele myśląc wyciągnęła na parkiet billa. Chłopacy to widząc nie mogli uwierzyć że on tańczy. Nigdy przenigdy tego nie robił, jednak kiedy tylko spojrzeli na Merc i na to jak się porusze ich zdziwienie malało do zera. Chwilami kiedy przechodziła ona już sama siebie a ich ciała się o siebie ocierały myślał że już dłużej nie wytrzyma. W pewnym momncie chwycił Merc za rękę i pociągnął w stronę ciemngo korytarza. Nie opierała się bo w końcu co mogło się jej stać?? Kiedy doszli na jego koniec weszli do jakiegoś pokoju , który był biurem właściciela a zarazem przyjaciela bliźniaków.
- wiesz – zacząl – może pomyślisz sobie że jestem idiotą, albo za chwilę mnie znienawidzisz, nie dbam o to,ja jutro wyjeżdżam i niewyobrażam sobie ze mógłbym cie już nie spotkać. Wtargnęłaś w moje Zycie jak huragan i zawładnęłaś nim w całości więc...- i tutaj ona przerwałą mu wypowiedź gorącym pocałunkiem, położyła jego ręce na swoich biodrach i pozwalała się im przemieszczać, raz w górę raz w dół. Nagle wylądowali na bordowej kanapie, cały czas nie odrywali się od siebie, byli zachłanni i łakomi, namietni i ostrzy a jednoczesnie tak delikatni. W pewnym momencie bill przerwał
- Merc ja cię...
- nie nie mów tego...- posmutniała – to nie ma sensu, wiesz że jutro wyjeżdżasz, więc teraz masz prawo mnie znieawidzieć bo zachowałam się jak ostatnia suka ale wiesz ja po prostu tego potrzebowałam,, zresztą jest już prawie rano a ja jestem trochę pijana, ty tez dlatego nie myślisz racjonalnie!!! To nie ma sensu, traktuje cię jako przyjaciela – gdy to m2)óiła czuła ostre kłucie w sercu – więc ...przeprasza – podniosła się i pokierował ku wyjściu
- nie muisz nie masz za co...chyba masz racje – zapodał wymuszony uśmiech jak i ona
Wrócili na slaę a tam Iga zalewała się łzami, Merc wiedział już oc o chodzi, Tom jej powiedział. To oznaczało Konic imprezy. I oczywiście pożeganie. W wszystkich przypadkach normalne – przytulenie tylko Iga i Tom nie mogli się oderwac krzycząc: zadzwonie napiszę itd. W domu Iga cały czas płąkała a Merc siedziała nad nią i pocieszała aż ta nie zasnęła. Wtedy włożyła słuchawki do uszu i złapała za pamiętnik. Napisała w nim tylko jedno zdanie – „ pzeciez nie tak miało być, nie tak miałąm żyć” wtedy poleciała piosenka „ rete mich”, i poczuła że nie może tego słuchać, zdjęla słuchawki wyszła z domu. Tym razem jednak to się działo naprawdę. Usiadła na ławce na której często siadała z Billem . w rece miałą prezent od niego. Otworzyła go i zamarła. Wśrodku był przepiekny srebrny pierścionek z wygrawerowanym napisem „ for always Bill” i własnie w tym momencie poczuła że opuścił ją ktoś bardzo ważny w jej życiu, teraz poczułaogromną pustkę po nim , ale już nic nie mogła zrobić było już za późno, spojrzała w gwiazdy i poczuła jak po jej policzkach kolejno spływają słone łzy. Spojrzała na pierścionek na swoim palcu
- nawet cie nie ma by otrzeć moje łzy...- powiedziała do siebie. Wtedy usłyszał że krzaki się ruszaja, i nagle....wybiegł z nich pięny husky – spare i wskoczył jej na kolana
- wariacie! – powiedziałą z uśmiechem pomimo że nadal płąkała.
Teraz przypomniało się jak go z Billem znaleźli i jak bardzo błagała Maxa by pozwolił jej go zatrzymać. Iklękła wtedy przed nim i zaczęł skamleć a saper patrzył na nią jak na nienormalną, musiało to wyglądac napawde smiesznie bo Max z rozpędu go pogłaskał a Bill cały czas się nabijał z tej sytuacji. Był z nią wtedy aby było jej łatwiej. Był z nią w czasie seansu i kiedy nie mogła spać, był...ale traz już go nie ma i nie będzie – myślała. W końcu słońce zaczęło wschodzić a ona poszłą do pokoju. Kiedy wchodziła Iga się przebudziła. Bez słów się ubrały i spakowały reszte życzy, wtey Idze wypadłą z torby gazeta z nią i z Tomem na okładce i się popłakała. Merc ją po prostu przytuliła
- wiesz chociaż pogadamy wreszcie z wujkiem
- nie koniecznie !! – wyarł się wyraxcnie zdenerwowany Max
- co się dzieje – spytała Merc
- oj dużo rzeczy ! nie jedziecie do wujką wręcz przeciwnie!!- krzyczał
- co?? Spytałą oburzona. „ tylko tego brakowało żebym teraz wracała do polski” – myślała
- należą mi się wyjaśnienia i to zaraz, że też wy zawsze coś nawywijacie, zawiodłęm się na was....

komentarze [6]

PART 9 => PAMIETNIK cz.1 >> czwartek, 19 stycznia 2006 17:37:59
komentarze [6]

„ „drogi pamiętniczku” – to takie banalne, zbyt banalne, bo zamierzam umieścić tutaj swoją najwiekszą tajemnicę więc postanowiłam pisać „ mój kochany Rafałku” tak jakbym pisała list do ciebie braciszku.
Więc Rafałku dzisiaj kończę dzisja 18 lat, więc według prawa staję się pełnoletnia ale wcale się taką nie czuję, chociaż biorąc po uwagę ostatnie wydarzenia chyba lekko wydoroślałam, a to co się dzisja stało... nie potrafię tego wytłumaczyć, słyszałam że po tym AK lekarz kazał wyjśc wszystkim i mnie zostawić abym zasnęła mówił że możliwe że nie będę tego jutro pamiętała bo doznałam szoku. Max pytał się go czy to co mówiłam czy to może być prawda ale tak naprawde sam nie wiedział co mówi, lekarz powiedział że może to zbyt mocny bodziec to spowodował. Ale ja już wiem ja wiem wszysko. Teraz już jestem spokojniejsza chociaż na barka niosę ogromnej wartości tajemnicę. Czy powinnam im poeidzieć?? Czy powinni wiedzieć że ja już wszysko wiem a nawet dużo więcej niż oni?? Nie to chyba nie jest dobry pomysł. Oni nie SA na to gotowi... tylko że teraz nauwa się pytanie : czy ja byłam na to gotowa?? Czy to się powinno stać?? Ahh teraz to nie ważne. Jednak cieszę się rafałku że już cie pamiętam, teraz patrzysz na pewno na mnie z nieba i łapiesz się za głowę mówiąc „ jeju co ona wyprawia” wiem nie jestem dobrym przykładem, ale tak już jest. Teraz kiedy dostałąm ten nawał informacji czuje się strasznie dziwnie. Kiedy poznałąm tą tajemnicą każda najmniejsza nawet chwila z mojego zycia nabrała dla mnie ogromnego znaczenia, sensu. Kiedy wracam wspomnieniami do tamtych momentów chce mi się krzyczeć, ale nie mogę nie wolno mi.
Cieszę się tylko z jednego – własnie od teraz zaczynam wszysko od nowa, i zdaje sobie sprawę że muszę schować tą tajemnicę tak głęboko w sobie aby nikt nie dowiedział się o co chodzi, nie teraz. Odstawie ją na rok a potem z większym bagażem doświadczeń wrócę.
Czasem mi głupio że myślałam sobie że fajnie by było gdyby Bill był sobą! Przepraszam teraz już wiem zrozumiałam wszysko, nię będę z nim ale myśl o tym że nagle nasza przyjaź się może skończyć napawa mnie takim strachem że mam ochote wykonac tylko jeden ruch żyletką, wiem że niemożliwe ale czasem tak mam. Cieszę się że Iga jest szczęsliwa i że wreszcie niknie będzie przede mna ukrywał że kiedys byłeś.
Jest środek nocy a ja siedze przy oknie i pisząc do ciebie wpatruje się w miliony gwiazd. Czy ta migajaca to ty?? Czy to znaczy że mi machasz?? Oj rafałku mam tyle pytań, a czy znam odpowiedzi?? Chyba tak tylko udaje że nie... żeby pytać tak po prostu...
A o czym teraz myślę?? Chyba nie do końca wiem, mysłe o... o Billu o tym że nie rozumiem tego wszystkiego co mnie spotkało myślę o odpowiedzi na jedno pytanie , którym kiedyś zaczęłam pisać opowiadanie a którego nigdy nie skończyłam : „ gdzie sypiają anioły??” czy znam na nie odpowiedź?? Ona zawsze przecież była jasna – one po prostu nie śpią, nie potrzebują tego....
Teraz już pomału kończę, boje się że ktoś się obudzi, chyba pójdę sobie do ogrodu usiąde na ławce i poczuje się tak jak wtedy kiedy siadaliśmy tam razem, albo jak zawsze rozmawiałam na niej z Igą opowiadając sobie najskrytsze tajemnice, czy jak jeszcze dwa dni temu siedziałam na niej z Billem i po raz pierwszy poczułam się jak ktoś bez rzadnego problemu... tak pujde tam i wyobraże sobie że on siada obok... a potem jak już będzie mi za zimno położe się w łóżku włoże słuchawki do ucha , puszczę płytę avril lavigne i skończę wreszcie czytać „ nostalgię anioła” bo przecież ja nie muszę spać, nigdy tego nie robiłam....”

komentarze [6]

PART 8 => NIECHCIANA TAJEMNICA >> środa, 18 stycznia 2006 15:41:44
komentarze [7]

no tak na wstępie to dziękuje wszyskim za komenty:*** i mam pytanko czy moze mi ktoś napisać jak mam sobie wstawić avarata?? bo mam z tym problem. pozdrawiam!!!!
*****************************************

- no ale jak możesz nie mieć... przecież na tym zdjęciu macie jakieś 6 lat...
- siedem – wyszeptała bardzo cicho
- no własnie, więc może to nie ty – powiedział niesmiało Bill
- to na pewno ja, mam prawie takie samo zdjęcie tylo jestem na nim sama, to na pewno ja....- ucieła, nie wiedziała co dalej mówić, czuła że cały świat w którym zyła że wszystkie mówru jakie przez całe życie budowała nagle zaczynają się burzyć, nic już nie wiedziała i nic nie rozumiała, chciała znowu być dzieckiem i myśleć że może jest za mała na to wszysko, ale nie! Była już dorosła pełnoletnia a czuła że jeśli za chwile się nie przytuli do kogos po prostu niknie
Bill nic nie mówił, nie patrzył już nawet na nią. Czuł że nie powinien tutaj być. nerwowo rozglądał się po pokoju, teraz pierwszy raz zauważył że to nie był nowy dom tylko jakis stary odnowiony, na ścianach były ślady po odpadanym tynku i jakies stare pozostałości po obrazach i meblach
- wiesz ja chyba pójdę – powiedział ale Merc nie miała siły nic mówić, siedzieli teraz oboje na duzym lekko zarywającym się lóżku, ona trzymała fotografie a on zanosił się teraz do wyjścia
-nie – powiedziała tak cicho że nie usłyszał – nie idź....proszę – spojrzała na niego takimi oczami że sam neiwiedział czy więcej w nich smutku rozpaczy czy pytań – nie chce być sma nie...- tutaj urwała i po prostu się do niego przytuliła, on objął jej tak jakby chciał powiedzieć „ już cię nie puszczę” tak jak wtedy na tych barierkach, a ona znowu poczuła jego siłę, tak bardzo chciała go pocałować, jednak nie potrafiła go więcej ranić, wiedziała że to co robi że to go boli, ale nie umiała inaczej wiedziała ż nie może być sama, był on i to odziwo jej wystarczało w zupełności, gdyby ktos ją spytał co czuje powiedziała by „ tylko te dwa ramiona sprawiają że nie znikam” jemu nie umiała nic powiedzieć, nie chciała tej fotografi ale on nic nie wiedział czuła że musi mu to powiedzieć – wiesz jak byłam mała – tutaj urwała
- nie muisz mi tego opowiadac jeśli nie chcesz... – uśmiechnął się delikatnie
- ale ja chce – jak miałam siedem lat pare miesięcy po zrobieniu tej foty, spadłam w ogrodzie z huśtawki i uderzyłam się w głowę, straciłam wtedy pamięć i od tamtej pory meczą mnie koszmary, w których...- na chwile przerwała żeby nie zacząć płakać – w których mam brata bliźniaka, tylko że to... to ja w tym snie jestem martwa, - milczeli, nikt nie wiedział co powiedzieć ale nikt tak naprawdę nie potrzebował teraz słów....
- chodźmy ba dół – zaproponowała po chwili
-dobrze – przytaknął
Oboje zeszli na dół i usiedli w salonie. Za chwile przyszła rozpromieniona Iga z Tomem. Odezwali się ale Bill i Merc milczeli bez słowa. Wkońcu bliźniaki zauważyły że jest już późno i muszą się zbierać. Pożegnali się. Merc siedziała na sofie a oczy miała wlepione w liść który leżał na stole ( prawdopodobnie opadł on z bukietu który tam stał) nic nie mówiła tylko myślała
- co się stało?? Znowu Bill?? A myślałam że jusz jest dobrze – zaciekawiła się Iga
- nie nie chodzi o Billa z nim jest ok....
- więc co
- wiedziałaś prawda – powiedziała cicho i wyłożyła z kieszeni bluski pomiete lekko zdjęcie – wiedziałaś ale milczałaś – zacisnęła zęby aby nie płakać
- ale... nie Merc to nie tak uspokój się
- mam być spokojna – zaczęła krzyczeć – z dnia na dzień dowiaduje się nowych rzeczy najpierw list a teraz to!! Dlaczego nikt mi nic nie powiedział?? Dlaczego ja nic nie wiedziałam?? – dostała rumiency a jej dłonie zaczęły się lekko trząść – p[oweidz o co tutaj chodzi?? Co to za tajemnice?? Do jasnej cholery mam prawo wiedzieć że miałam brata...
- uspokój się musimy pogadać na spokojnie - w tym momencie do domu wszedł Max i zobaczył kłócące się dziewczyny. Jednak Merc nie dopuściła go do głosu tylko pokazała owoą fotkę. Usiedli na kanapie i zaczeli rozmawiać. Max wiedział wszysko a Merc czuła do ich obijga więlka urazę i wstręt, nienawidziła ich teraz. A oni zcazęłi opowiadać, wszysko zaczęło nabierać barw jednak do pewnego momentu
Kiedy Merc i jej brat bliźniak mieli po 7 lat zostali sami w domu. Wtedy napadł ich jakiś psychopata i zaciągnął do wielkiego ogrodu za domem. Tam się nad nimi znęcał aż w końcu on zabił Rafała ( tak miał na imie brat) natomiast Merc została pobita i straciła pamięć, niekt jej nie powiedział prawdy bo lekaże uznali że tak będzie lepiej
Teraz wszystko zaczęło się składać w jedną całość. Wiedziała już dlaczego we wszystkich świętych mama zapalała znicz na małym grobie i wiedziała skąd blizna na jej plecach i styłu głowy. Wiedziała skąd te koszmary które tak czsto do niej wracały i dlaczego własnie w wieku 7 lat po raz pierwszy pojechała do Niemiec do wujka sama. Miała wrócić do życia. Zaczęła nawet myślec że wspomnienia do niej wracają jednak to były tylko migawki.. to własnie była ta pustka w jej sercu która całe życie wypełniała część ej serca, to było życie które próbowano jej odebrać, skrawek scenariusza wycięty z życiorysu, czył jak by ktoś ją kamienował. Własna rodzina nigdy jej nie wyznała prawdy, wszyscy ją okłamywali. Wiedziała już dlaczego przez te wszystkie lata cierpiała na serce ( przez śpiączkę) zastanawiała się tylko jak bardzo musiał być misterny plan że wszyscy to tak po prostu przed nia ukryli, nawet siostra, codziennie spędzały ze sobą tyle czasu a ona nigdy jej niepwoeidziała, czuła żal... ale wiedziała że to dla jej dobra wiedziała ale głęboko w środu, na wierzchu wybuchała jak wulkan. Zarządała że chce zobaczyć kartę śmierci Rafała bo nie umiała w to uwierzyć.
Na drugi dzień po nie przespanej nocy Max zawiózł je do szpitala gdzie miałą być owa karta. To był duży biały budynek z mnóstwem okien. Miał 3pietra i był bardzo nowoczesny. W srodku przywitał ich miły doktor i po rozmowie zaprowadził Merc do pokoju i pokazał jej kartę, ona właśnie teraz poczuła że straciła brata, po 11 latach poczuła ten ból i rozpacz właśnie w sobie, zaczęła płakac tak jak dziecko po prostu płakać. Gdy czytała kartę zauważyła że Rafał zginął od identycznej rany jak blizna z tyłu jej głowy. Oddała kartkę i wróciła do domu. Z nikim nie romawiała to nie mialo sensu. Nie chciała na nikogo patrzec nie jedła i nic nie robiła całymi dniami patrzyła z coraz bardziej zniszczoną fotografię.
Po dwóch dniach się rozchmurzyła. Często wychodziła gdzies z Billem jak Iga była z Tomem. Stali się naprawdę bliskimi przyjaciółmi. Dużo rozmawiali i się rozumieli. Merc nie dopuszczał myśli o związku ale nie odpuszczał również możliwości że nagle ich spotkania się skończą.
Zbiżały się jej urodziny, co prawda miała już osiemnastkę ale nie miala skończonych 18 lat. Długo myślała i w końcu postanowiła wszystkim oznajmić że dzień przed urodzinami chce spotkac się takim psychologiem o którym opowiadał jej lekarz w szpitalu, który podda ja hipnozie aby mogła zobaczyć ten dzień w którym stała się ta tragedia. Początkowo nikt się nie zgodził ale w efekcie Max uległ i zadzwonił do niego. Merc poprosiła Billa Igę Toma i Maxa aby przy tym byli. Lekaż przyjachał dosyć późno. Kiedy zaczynali była już prawie jedenasta wieczorem. Zahipnotyzował ją kazał jej mówić co widzi czuje. Widziała dom, taki olbrzymi ( ich poprzedni później się wyprowadzili) duzo osób krząta się po domu i wszyscy w pospiechu gdzies wychodzą i całuja ja i Rafałana dowidzenia. Ostatnia wychodziła mam i kazał im zamknąć drzwi. Potem widziała jak się bawili w pokoju i ... jak przyszedł on, po spokoju nastąpił ogromny strach, zaciągnął ich do ogrodu i tam się znecał. Ogród był piękny, kiedyś pamiętała tylko ta drewnianą chuśtawke ale teraz wszysko było już znane. Każdy płatek każda kropla Rozy wszysko idealnie piekne. Nagle w trakcie senasu Merc zaczęła się rzucać i strasznie się spociła, krzyczała że się boi że ona nie chce że ten pan z tym nożem jest straszny że on chce jej zrobić krzywdę, Max chciał przerwać seans ale doktor mu odradził. Bill widząc Merc strasznie się zasmucił i był zły że nie pozwalają jej przerwac. Ona tak strasznie cierpiała. W pewnym momencie zaczęł mówić że się zbliżał do nich to był więc ewidentnie moment morderstwa, jej cisnienie jednak sę strasznie podniosło i lekaż zaczął ją budzić. Ona jednka szarpałą się i cały czas coś mówiła, nagle zaczęła strasznie krzyczeć
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! – jej głos przeszył ich na wylot
- już dobrze – przytuliła ją najmocniej jak umiała Iga. Merc odwzajemniła to i schowała się w ramionach siostry, wtedy jednak poczuła ból w miejcy blizn i się lekko odsunęła
- już dobrze – uspokoił ją BILL głaszcząc jej twarz
- nie jest dobrze – szepnęła po chwil- on ten człowiek on
- tak wiemy on zabił – spokojnie musisz się przespać – troszczył się Max
- nie wy nie rozumiecie – krzyknęła - on zabiła mnie...!!!!!!!!!!!

komentarze [7]

PART 7 => IMPREZA, ŻYLETKA, PORNOLE I FOTKA >> wtorek, 17 stycznia 2006 23:00:47
komentarze [2]

Ta cała sytuacja robiła się coraz dziwniejsza. Merce nie chciała czegoś czuć ale cały czas miała to dzieni wrażenie że Bill to nie jest zwykły przyjaciel. Wszysko zaczynało się gmatwac a były tutaj dopiero drugi dzień. To działo się o wiele za szybko. Cała droga przeleciała jej na przemyślaniu. Nawet nie smiała się zbyt głosno kiedy Gustav wylał colę na spodnie Billa a Georg strasznie się bekał. Każdy ja szturchał i pytał się co się dzieje. Ale ona milczała. Chciała być sma ze swoimi myślami. Miała ochote uciec od problemów ale tam w Polsce miała na to tylko jeden sposób. Nie dokońca wiedziała czy che do niego powracac. Niestety niedługo miało się okazać że będzie ku temu okazja...

Kiedy dotarły już do domu, drzwi były otwarte. W środku panowała jednak niepokojaca cisza. Kiedyy weszły powoli stawiając każdy krok jak dziecko które uczy się chodzic weszły do największego z poki i nagle
- NIESPODZIANKA!!!!!!!!!!!!- odbyły się dzikie krzyki grupy znajomych
- o h my good – krzyknęły siostry
- co to jest??- wydarła szczężąc się Merc
- a to impreza powitalna – zaczął Max – SA tutaj wasi wszyscy starzy znajomi – marina – nie iwdziały się dobrych parę lat, Joshua, Thomas mały Bobi i oczywiście znajomi Maxa
- o jesu jak się cieszę – oznajmiła ze łzami w oczach Iga

Wszyscy zaczeli rzuciać się sobie w ramiona i wręczać dziewczyna prezenty. Było wesoło i smiesznie. Za chwile Bob wniósł alkohol, duuuzo alkoholu. Dziewczyny na siebie spojrzały i od razu rzuciły się do polewania. Zrobiło się straszne zamieszanie które błyskawicznie przerodzilo się w mega imprezę z głośna muzą. Wszyscy świetnie się bawili. Laski dawały ostrego czadu. Merc zaczeła tańczyć na wszystkim na czym się da. Była cały czas w centrum uwagi i jej to strasznie odpowiadało. Wszyscy na nia patrzyli. Tylgo Iga miała wrażenie że Merc troche chyba za duzo wypiła.
- ej my musimy spadać – powiedział Tom zwracając się do Igi
- co już??!! Dlaczego?? Przeciez dopiero się zaczęło- posmutniała
- ale chłopaki maja jutro rano wywiad w telewizji i musimy jeszcze coś obgadać
- więc ty też idziesz – zwróciła się do Maxa którys ie usprawiedliwiał
- no niestety ale ysię bawcie – spojrzał na Merc – a ty się nią opiekuj bo chyba ostro zabalowała – uśmiechnął się
- ej ona tak zawsze. Jest po prostu królową parkietu – wyjaśniła Iga – Merc chłopaki wychodzą
- co?????????- próbowała się przedrzeć przez tłum
- gówno sobie szło – odpyskowała Iga – choć tutaj
- po cooooo... – w tym momencie potknęła się o jakiś kabel i zaczeła spadać ze stołu, naszczęście ktoś ( prawdopodobnie Alan) ja złapał
- yyy dzieki qrde już ide - pozbierała się i lekko chwiejnym krokiem podeszła do chłopaków.

Wszyscy się pożegnali, oczywiście Igusia z Tomem najczulej  . dziewczyny imprezowały jeszcze bardzo długo. Cały czas wszyscy robili zdjęcia i kręcili film. Iga tez troche wypiła ale w pewnym momencie zobaczyła że Merc wcale nie jest taka pijana tylko kolejny raz próbuje wyżucić cos z pamieci – już kiedys tak robiła. Chciała się dowiedziec o co chodzi ale upartość siostry jej niepozwoliła. Po chwili jednak przypomniało jej się że podsłuchała dialog Billa i Merc. Nie pamiętała go dosłownie ale nie był chyba zbyt przyjemny. Kłócili się o coś, najwyraźniej Merc zraniła Billa i to ja tak uderzyło. Teraz chciała odreagować. Sytuacja się pogorszyła bo Merc zaczęła miewac dziwne odruchy i robiła się na zmianę agresywna wesoła i załamana. W pewnym momencie zniknęła. Po 15 minutach siostra zaczęła jej szukać. Nigdzie jej nie było, na dole przeszukała wszystkie z możliwości. W końcu poszła na górę do ich pokoju. Na łózku leżała otwarta kosmetyczka z wyżuconą zawartością. „ jeśli szukała w niej żyletki to ją zabije jeśli...” przeszło jej przez myśl. Wtedy jednak usłyszała huk spadającego jakiegoś pudełka w łazience.
- Merc to ty ?? – nikt nie odpowiadał więc złapała za klamkę. Było zamknięte
-Merc proszę odezwij się – zaczęła się denerwować
- no co ?? – powiedziała ledwo wcyhodząc z łazienki, mała mokrą twarz i była wyjątkowo blada
- jesssu gdyby Max cie... gdyby mama cie widziała to by cię udusiłą – wkurzyła się
- spoko ja nie jestem pijana – wyjaśniła cichym głosem
- wiem, ale zygałaś parada
-tak i co z tego – chciała być stanowcza
- pokaż nadgarstki – zwróciłą się do Merc która usilnie chowała dłonie w za długich rękawach czarnej bluzy.
- po co ?? nie jeste,m dzieckiem przestań...
- jestes moją siostrą i nie przestane!! Nie będę patrzeć jak znowu zatruwasz sobie Zycie, mam tego dośc znowu robisz to co w Polsce...
- znowu?? Więc dlatego mnie tu wywieźliście?? Znowu sprawiałam kłopoty?? Tak to o to chodzi?? – krzyczała strasznie zła
- przestań bo gadasz jak...
- suka tak?? Jestem wredną suką której wszyscy macie dosyć!!! Tak wiem - miała łzy w oczach ale nie połakała,
- Merc co ty....
- to – powiedziała żucając kawałek kartki na łóżko
- co to ?? – zddziwiła się siostra
- nie wiesz?? Ułatwie ci – zaczęła z ironią – list w którym rodzice piszą jak to nie mogą sobie ze mną poradzić wiedziałaś prawda?? Powiedz wiedziałaś!!!! – znowu krzyczała
- przestań nie w nie wiedziałam o liście!! Wiedziałam że mieli nadzieje że tu się poprawisz ale nie wiedziałam o...
-daruj sobie już wszysko wiem
- nie nic nei wiesz, to nie tak wszyscy sięo ciebie....martwią kochanie – skończyła już normalnym głosem
- o to ci chodzi – pokazała siostrze nadgarstki – o to?? Masz co chciałaś
- wiedziałam – powiedziała patrząc na jej dłonie, były czyste, miałay małe blizny ale żadnej rany, tylo lewa ręka była lekko zadrapana od upadku
- już dawno tego nie robie przeciez wiesz.... ja tylko...- nwet nie wiedziała jak skończyć
- już dobrze, wszysko będzie dobrze – przytuliła siostrę
Dziewczyny zeszły na dół i bawiły się dalej. Merc i Iga chciały zapomniec o wszystkim i tutaj w Niemczech zacząc od nowa. Ale to nie było takie łatwe. Tutaj również było wiele bolesnych wspomnień i tajemnic sprzed lat... ale wierzyły że to się poukłada. Zasneły zupełnie nad ranem. Merc jednak nie mogła zasnąć. Dręczyły ja koszmary z dzieciństwa. Ne wiedziła co oznacza to że we snie ma brata bliźniaka i że wszyski jest takie tajemnicze i dlaczego jet w tym snie martwa... kiedy się obudziła była zalana potem, zeszła na dół. Tam znalazła kartkę od Maxa że jest w studiu nagraniowym z zespołem i że jak się obudzą mają tam przyjechać.

W studiu
- chłopaki patrzcie na te foty – wskazał max na swojego laptopa w którym miał mnóstwo zdjęć z wczorajszej imprezy
- oj ktoś zabalował – zaśmiał się Georg widząc dziewczyny z alkoholem w ręch dziko się bawiące, filmik tez był ciekawy
- ale wiecie w jedno mi nie uwierzycie – zasmiał się Max
- dawaj – powiedział Gustav nie odrywając wzroku od monitora
- Bob tańczył cał a noc!!
- Bob???!!??!??!?!?!?!? – krzyknęli chórem – jak to możliwe
- Merc rozkręci każdego
- o cześć – nagle wszedł Bob który był ewidentnie styrany
- cześc – w tym momencie posypały się oklaski
- no bardzo śmieszne – praktycznie jeszcze spał
- nie no cy ty się bawiłęś – śmial się Tom
- no a co
- swoją drogą to Merc nieźle rusza tyłeczkiem Nie Bill?? – odezwał się Georg
- no – powiedział tak romażony że nic nie mówiąc chłopacy się domyślili co jest grane
- ello zimy – nagle do studia wparowała Merc z ewidentnie dobrym chumorem
- no witamy królowa parkietu – zasmiał się Gustaw
- oj tam przestań – machnęła pedalsko
- czy ty coś brałaś – spytał Tom
- no co ty!!! Tak jakos wiesz imprezy mam we krwi
- było widać - uśmiechnłą się Tom
- wiesz co siostra??!! Ten orangutan gwizdnął mi wszystkie foty i filmy!! – weszła oburzona Iga
- Max!!! – krzyknęła Merc
- ej spoko nie ma się czego wstydzić – powiedziłą Bill
- hehe oj widze że Bob się nie wyspałes – zwróciła się do słodkiego grubaska
- no jakoś ta
- no to kiedy powtóreczka??
- no chyba nie pretko!! – powiedział zupełnie poważny Max
- bo co ??? – zaczęła pyskować
- bo to !! – pokazał foty!! – ja się o was boję
- buhaha nie przsadzaj
- to ty nie...
- dobra spoko nie czas na to!! – przerwała Maxowi Iga
- ej to robimy tak – zaczęła po chwili – ja jadę z Tomem do nas, ty idziesz załatwić soje interesa z Zackiem i Maxem o k??
- nio spoko spoko
Wszyscy się rozeszli. Merc pojechała do miasta Iga do domu. Po 3 godzinach Merc nadal bardzo wesoła wrócila do domu. Widziała przy drzwiach buty siostry i Toma więc wiedziała że nie jest sam. Uadał aię do cih pokoju. Kiedy wchodziłą do środka...
- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
- nie dzryj się tak jak ta babcia z okresem!!!
- ty jestes nienormalny – usiadł na łóżko trzymającsię za serce
- ja??!! To ty masz padaczkę na widok kolesia i to ubranego
-wystraszyłeś mnie!!!!! A wogule nie przyzwyczaiłę ś się do sfrustrowanych fanek
- no niedokońca – wyjaśnił Bill siadając obok Merc na łóżu
- ATK wogule co ty tutaj robisz??
- no bo ten bezryj głupi ( czytaj Tom) wziął mi klucze i pojechał z twoją siotra tutaj aja nie mam jak do domu wejść
- no to zcemu ich nie wziąłeś?? Pewnie są w pokoju obok zaraz ich zawołam
- nie nie idź tam – zaprotestował ciągnąc ją za rękę
Dlaczego?? Zapytała on nie odpowiedział tylkowskazał na stertę ubrań na podłodzę, Merc się domyśliła i już o nic nie pytała pomyślała tylko „ szybka jest,a le skoro uważa że robi słusznie” w pewnym momencie Merc sięgnęła po poduszkę i chciał nią żucić billa ale kiedy się po nia nachyli strasznie zabolała ją poobijana miednica
-aua!!!!!!!!!!!!!!!!!
- co się stało
- nic – powiedziałi podniosła bluskę – pod któ®ą był olbrzymi siniak a na nim mała krwawiąca ran
- co się stało?? Przecież to nie wyglądał tak źle!!!
- rano przywaliłam w szafę na dole i się rozcięłam ale spoko zagoi się
- dlaczego taka jesteś??
- jaka??
- taka twarda oschła i wogule zimna jak kostka lodu
- nie wiem tak już po prostu no....- nie dokończyła nie chciała - chodź – pociągnęła go za reke
- gzdie idziemy??
Na strych!!- uśmiechnęła się
- na strych?? Po co?? Nielepie w ciepłym domku wygodnym fotelu przy puszce red bulla obejrzeć jakiś film no nie wiem cokolwiek
- ej no takie rzeczy to tylko w erze!!- zasmiała się – hmm mówisz film?? Mam pomysł!!- no może pójdziemy do kina – zaproponowała niesmiało
- nie mam lepszy pomysł – zaprowadziła go do pokoju w którym pracował mx, był tam jego laptop – zawsze chciałam cos sprawdzic – włączyła kompa złamała wszystkie hasła – w końcu jeden z jej braci to był najlepszy haker w mięście - - jest wiedział !!! – zaczęła się śmiać
- co jest – zapytał Bill siedzący obok niej któ®y nic nie czaił
- pornole!!
- co???
- Max ma pornole na kompie!!! – uśmiechnęła się- i to taki grzech?? Każdy chłopak normalny tzn hetero ma
- wiem ale on się zawsze wypierał ale teraz już wiem – śmiała się
- zadziwiasz mnie
- no ba w końcu taka już jestem – dała mu buziaka w poliko
- za co?? – uśmiechnęła isę tylko – jeśli za komplement to jak ci tak będę gadał zz 3 godziny to może wiesz jedno łóżko
- Bill opanuj się!! Skończylo się rumakowanie więcej nie dostaniesz!!
-żartowąłem! Co robisz ?? – spytał widząc że cały czas klika coś na klawiaturze
- wysyłam sobie emaila na pocztę
- z czym??
- z pornosem  zawsze chciałam obejżec „ night In Paris”- Billa zatkało i nic nie mówił. Kiedy skończyła zaciągnęła go w końcu na ten strych. Tam stało wielkie pudło ze zdjęciami. Zaczęła je oglądać. I ta zobaczyła małe różowe podełeckzo. Otwarła je. W środku byłu zdjęcia jej pradziadków – bliźniaczek, wujak Egona i jej taty też bliźniaków, Maxa i jego nieżyjącego brata bliźniaka i jeszcze jakieś starsze których nie znała. Na wszystkich były tylko bliźnięta. Nagle wzięła Jando z nich i kolana jej się ugięły a ona zamrła.
- co się stało – zapytał się Bill
- widzisz tą fotke – pokiwał na tak – ta dziewczyna w czarnych włosach to ja
- nio i co z tego nie wiedziałem że masz brata bliźniaka
- bo nie mam....

komentarze [2]

PART 6 => NA CO CI TA ODWAGA?? >> poniedziałek, 16 stycznia 2006 18:52:27
komentarze [7]

Po chwili sturlała się z niego i zaczeła patrzeć w gwiazdy... on jednk cały czas wpatrywał się tylko w nią. Ona to cały czas na sobie czuł jednak strasznie bała się spojrzeć mu w oczy
- przepraszam – obróciła w końcu twarz – przepraszam – posmutniała
- ale za co?? Przecież ty nie masz za co mnie przepraszać
- ale wiesz poniosło mnie to mogło tak dziwnie wyjśc bo ja
- no wiesz mi się podobało
- wiem ale j nie chce się wiązać naprawdę na razie nie chce tego- czuła się strasznie winna i że kolejny raz kogoś rani a przeciez tak bardzo cos ją do niego ciagło...
- spoko ja rozumiem... ale to i tak było miłe
- hehe – zasmiała się dała mu buziaka w poliko
- ej siostra trzeba się zbierać bo jak max wyczi że nas nie ma to będzie lipa z nami
- nio wiem spadamu
- Ej a może my wam pokażemy skrót m- zapytał się Bill
- nio w sumie było by miło – uśmiechnęła się Igusia
- nio to prowadzcie – powiedziała ziewając Merc
- oj ktoś się nie wyspał – usmiechnłą się tym razem Tom
- nie no co ty
- ona zawsze baluje całe noce i dnie a potem tylko ziewa – wyjaśniła Iga – nie wiem skąd w niej tyle energio na te wygłupy
- oj siostra siostra
Dziewczyny zaczęły się ładować przez płot. Oczywiście standardowo Merc się potknęła ale Bill na szczęście ją złapał. Jak już przeszły oni strasznie zaczęli się z nich smiać
- czego rżysz – zapytała się Merc
- no bo wiesz pomyśleliśmy że barma będzie łatwiej – powiedział Bill i spojrzał się na braciszka
- yyy – dziewczyną zrobiło się głuuupio a nawet bardzo głuuupio
Chłopacy poprowadzili jej przez jakieś pole. Na chwile zatrzymali się przy ogromnym drzewie
- no a to jest nasze drzewo odwagi – powiedział dumny Tom wskazując na monstrualna budowlę z siecia poplątanych gałęzi
- dzrewo odwagi ?? – krzyknęła iga
- buhah myślałam że tylko dzieci się takie duperele bawią – parsknęła Merc
- przestań wiesz to nie jest wcale smieszne! – oburzył się Tom – Legenda mó1)i że tylko jeden chłopak wszedł na sama górę niestety chwile po tym spadł i się zabił bo na ramiona wskoczył mu czarny kot, ale o jedna ta najwyższą z gałęzi zahaczył się srebny medalik z krzyżykiem i jest tam do dzisja a temu komu uda się go zdjąc do końca zycia będzie przynosił szczęście – pogrążył się w opowieści Tom
- e i ty w to wierzysz tak – dopytywała isę Iga
- raz zaszełem awet tak wsyoko że idziałem tej naszyjnik tylko potem...
- Gałąź się pod nim urwała i spadł na ziemie z ogromnym hukiem łamiąc sobie żebro nogę i odbił miednicę – przerwał bratu Bill który bawił się telefonem przewracając go w ręce i opierając się o drzeo
- no ale i tak doszłem najwyżej
- no w sumie ciekawa historia
- ale jest tylko jeden sposób by sięprzekonać czy prawdziła – Merc spojrzała na Igusię i puściła do niej oczko
- ty chyba żartujesz prawda – odpowiedziała
- nie mówię poważnie wejde tam i sprawdzę
- no tobie to chyba naprawdę nigdy dosyć wrażeń – przejęła się siostra – nawet o tym nie myśl
- ona ma racje nie ejden się tu połamał a dziewczyna jeszcze rzadna tutaj nie wchodziła – wtrącił się Tom
- no kiedys musi być ta pierwsza – usmiechnęł się i zaczęła szykować do wchodzenia kiedy Bill złapał ją w pasie
- o nie nigdzie nie będzie się wdrapywała tylko marsz do łózka i spać
- a jak- spojrzała się na niego przenikliwie – a jak nie to co??
- to to – powiedział przeżucił ją przez ramie i poszedł w kierunku ich domu
Merc się wyrywała więc w końcu ja puścił. Szli dosłownie kawałek po czym zauważyli dom Maxa
- no to pa – powiedział Tom całując namiętnie Igę i dając buziaka w poliko Merc- pa – odpowiedziały dziewczyny – i dały sobie po buziaku z billem
Weszły przez okno do swojego pokoju. Iga własnie szykowała się aby połozyć się spać w końcu było już strasznie późno ale nagle zobaczyła że Merc nie ma w pokoju. Po chwili poszukiwań wyjrzała przez okno – skłonił ja do tego hałas przewracającego się wiadra
- co ty robisz baranie – krzyknęła
- morda w kubeł – ide się przejść – odszczekałą Merc
- no na bank idziesz na to drzewo
- no to pa – i pobiegła w stronę drzewa
Iga nie wiele myśląc szybko poebiegła za nią. Kiedy dotarła na miejsce Merc była już połowie drogi. Szło jej nawet nie źle. W pewnym momencie zauwarzyła owy wisiorek i keidy wyciągnęła po niego reke jedna z gałęzi zaczeła się łamać. Siostra nadermnie krzyczała wyzywając ją od bezmózgów. Merc jeszcze raz wychyliła się i złapała naszyjnik do reki. Jednak w tedy gałąź sieurwała a Merc zaczęł spadać. Naszęście po drodze złapała się jakiejś gałęzi co w efekcie zamortyzowało upadek. Mimo tego była strasznie poobijana. Miała zakrwawiony bark i ręke. Do tego posiniaczoną miednicę i podrapaną twarz
- idiotko mogłaś się zabić!!!! – krzyczała prawie zapłakana Iga
- ale mam naszyjnik – zreszta przezyłam – szczerzyła się , jednak uśmiech przerwał grymas bólu
- ty to tak zawsze!!! Choć idziemy spać bez gadania!!! – podniosłą ją. Była strasznie zła na nia ale mimo to obchodziła się delikatnie bo bała się że coś jej uszkodzi. Wreszcie dotarły do domu.
- ej idx może lepiej to chociaż przemyć – martwiła się
- no spoko nie jest wcale tak źle
- ej wiesz a może bys poszła do...
- lekarza??!!??!!??!! Ocipiałaś czy jak?? Nie wiem cegłą ci ktoś przywalił?? Nigdy
- dobra twoja sprawa ale teraz proszę idź już spać – mówiła kładąc się do łózka i przykrywając kołdrą. Jakoś nie było jej do śmiechu. Była zła na Merc.
- ej a powiedz ty z Tomem to tak na powaznie??
- no wiesz – zaczęła się uśmiechać – krótko się z nami ale wiesz no fajnie jest , a ty nie zmieniaj tematu głupku przestraszyłam się!!!
- przepraszam – zrobiła maślane oczka – ale wiesz że tak już mam...
Wiem wiem i tak cie kocham – przytuliły się. Merc strasznie bolał ten uścisk ale nic nie powiedziała. Nie było sensu. Poszły spać. Rano Mercedes obudziła się pierwsza. Poszła do łazienki rzeby objeżeć plecy. W sumie bark był tylko lekko zaczerwieniony a na miednicy był Doś fioletowy i lekko bolący siniak najgorsza była jednak szrama na twarzy. „ a co tam do wesela się zagoi” pomyślała i wyszła z łazienki. Postanowiła napić się soku. Zeszła więc na dół do kuchni która była praktycznie jednością z salonem. Miała na sobie cienką i krótką bluskę na naradkach i dresowe sodnie czyli piżamę. Myślała że wszyscy śpią więc nie pomyślał że ktos może zobaczyć jej rany.

15 minut wcyesniej
Max wstał był nawet wyspany zjadł cos na sniadanie i nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- o cześć własnie na was czekałaem – poiedział witając się w drzwiach z bliźniakami. Musimy cos omówić. Usiądźcie w salonie.
- no spoko – odpowiedział Tom
- oj widze że chyba nie wyspani jesteście. Czyżby jakaś impreza – zasmiał się
- nie coś ty jakos tak spać w nocy nie mogliśmy – spojrzeli się na siebie
- a rozumiem pewnie przez piękne siostry!1
- co??? – krzyknęli bo zdali sobie sparwę z tego że Max mógł się domyślić co się działo w nocy – czemu tak mówisz??
- a nie nic tak powiedziałem bo pewnie całą noc o nich myśleliście – uśmiechnął się a chłopakom kamień spadł z serca.
- yy tak monżna w sumei tak pwoeidzieć- uśmiechnął się Bill
- no tylko wiecie bez przesady. Tym panim serc się nie łamie. To moja rodzina. – zaczął powaznie – ale kurcze będąc chłopakiem faktycznie trudno im się oprzeć
- no...- chłopaki spojrzeli się podejrzliwie
- no wiecie co ja mówię ale tak tenn no nie żeby mnie od razu o kaziroctwo posądzac no – zaczął się śmiać – ale musze wam poeidziec że trochę powariowały pare razy spadły z łóżka
- pewnie Merc – powiedział lekko rozmazony Bill
- skad wiesz?? – zdziwił się Max??
- strzelałem– zakłopotał się biedaczek
- no w każdym razie zasnęły dość szybko bo się u nich cicho zrobił
Ehh naiwny Max. Chłopacy przystapili do omawiania trasy koncertowej gdy nagle na dół zeszła a zresztą prawei się sturlała Merc
- o cześć – totalnie się zdziwiła
- no cześć co księżniczko już nie śpisz – powiedział max cały czas wpatrując się w ekran laptopa
- no już nie... – przciągałą wypowiedź żeby dojśc jakoś do soku nie zdradzając ran na ciele.
W tym momencie spojrzała się na Billa który pokazywał cał czas na swoja głowę. „ co chwali się fryzurą??” pomyślała ale potem złąpała się za głowe i poczuła że ma we włosach liście które natychmiast wyjęła nalała sobie soku i zaczęła iść w stronę swojego ( tymczasowego) pokoju
- ej poczekaj – zawołała max
- „ no i umarł w butach zczaił się” – pomyślała - co ?? – zapytałą pijąc własnie sok
- no pomyślałem że może jak wstaniecie to pojechałybyście do domu bliźniaków oni was zapoznają ze znajomymi i wogule??
- nie super!! – poczuła się lżejsza o 100 kilo – nie ma sprawy
- no to badźcie gotowe tak za 3 godziny ok.??
- spoko – uśmiechnęła się i jak najszybciej poszłą do pokoju
- Merc !!! – krzyknąl odrywając wzrok od komputera – czy mi się wydawało czy ty miałas poraniona twarz!!??
- yy to do tego jak....
- spadła z łóżka – uratował ja tom
- aha to uważaj następnym, razem
- ok.
Kiedy weszła na górę opowiedziała o wszystkim Idze która strasznie ucieszyła i oczywiście od razu zaczęła panikować że nie ma co na siebie włożyć. A że przy okazji się strasznie wygłupiały udając że są gwiazdami i śpiewając piosenki które właśnie leciały w telewizji czas zleciał im bardzo szybko. Kiedy się ybrały Merc zdałą sobie Sawę że siniak na jej miednicy nie wygląda za ciekawie ale nie mogła ubrać przecież golfu w środku lata. Wychodząc włożyła tylko szybko do kieszeni naszylnik z krzyzykeim który ściągnęła z pechowego drzewa. Na dole czekał na nie już Tom. Billa nie było był w domu razem z kumplami. Merc zwierzyła się Idze że to chyba się skończy nim się zaczęło bo Bill wyraźnie będzie jej unikał i na pewno będzie ogólnie głupia sytuacja.
Cała trójka pojechała do domu bliźniaków. Dziewczyny kiedy weszły do ich pokoju był tam Bill , Andreas, Sam i Uli. Chłopaki wlepili oczy w Ige i Merc i cały czas isę gapili. Tylko Bill nie chętnie spoglądał. Wszyscy zaczeli ze soba swobodnie rozmawiać. Aż w pewnym momencie przytoczono historyjkę z rana kiedy to bliźniacy uratowali Merc przed wpadą
- ale powedz tak szczeże skąd masz ranęchodziłas na drzewo?? – zapytał Tom
- na drzewo odwagi?? No co ty??!! Laska – zddziwił się Andreas
- no ona zawsze robi głupie zeczy – dogryzła jej zła jeszcze Iga
- oj widze że chyba kończyłaś jak każdy z na – zaśmiał się serdecznie Uli pulchniutki blondynek o kręconych włosach i niebieskich oczkach
- nio trochę – powiedziała wreszcie niesmiało
- trochę?? Popatrzcie lepiej na jej plecy i miednicę – powiedział w kurzony Bill
- ej faktycznie ostro przytryniłś – popwarznie zaniepokoił się Sam
- no musiałas wysoko wejść, szkoda że bez skutku.... – zaczął Tom który cały czas obejmowal Ige
- a kto powiedziłą że bez – uśmiechnęła się zawadiacko i sięgnęla do keiszeni strtych jeansów – proszę – pokazała wszystkim wisiorek
- wow – chłopacy aż krzyknęłi - aż nam głupio że laska...ale jak ty to – masakra!!!!
- no teraz możesz założyć może przyniesie ci sczęśccie prz następnym głupim pomysle – odezwał się chamsko Bill po czym wyszedł
- a jemu o co chodzi – zapytał Andreas
- nie wiem – odpowiedział zdziwiony zachowaniem brata Tom
Merc od razu wstała z łózka na którym siedziała i poszła za Billem.
- co jest – zaczęla z wyrzutem
- nic – odpowiedział bezuczuciowo
- przeciez widzę. Od rana odpowiadasz hamsko na wszysko co mówię i robię. Nie iwem oc o ci chodzi. Myślałam że zroumiesz, ale...
To nie o to chodzi ja rozumiem...
- jeśli nie o to to co?? Wytłumacz mi dlaczego taki jesteś bo nie czaje – prawie krzyczała
- bo mnie wkurzyłaś!- tym razem się na nia spojrzała
- wkurzyłam ??!! ciekawe czym?? Wiesz dziwny jesteś i tyle
- wkurzyłaś mnie bo zachowałaś się jak gówniara włażąc na to głupie drzewo!! Przecież prawie się zabiłas!!! Ale ty musiałas udowodnić jaka jestes odważna! To głupota! Dziecinada!! - krzyczał
- ale ja... qrde to moje Zycie no!! Przeciez żyje zreszta jakoś nikt prócz mnie nie ucierpiał więc nie rozumiem....
- wystraszyłaś mnie bałem się – powiedział już spokojniej spuścił głowę
- ja nie wiedzał... to o to ci chodziło?? Tylko o to??
- tak.... – posmutniał i zaczął kierowac się do pokoju
- poczekaj – powiedziała i żuciła mu się na szyje i dała buziaka w poliko
- ej bo się przyzwyczaje
- dziękuję – uśmiechnęła się – i ... i przepraszam – spuściła wzrok
- już dobrze wybaczam
- czekaj jeszcze coś – wyjęła naszyjnik – zapnij mi go rzeby mnie ochronił przed tymi głupimi pomysłami – powiedziała
- spoko – zaczął się śmiać przypiął jej naszyjnik.
Kiedy weszli do pokoju wszyscy już się zbierali
- gdzie idziemy?? – zapytała Merc
- jedziemy do was – uśmiechnął się Tom
...

komentarze [7]

PART 5 =>>> "NAWET NIE PRÓBUJ SIĘ ZAKOCHAĆ MERC" >> poniedziałek, 16 stycznia 2006 18:51:18
komentarze [0]

„Nawet nie próbuj się zakochiwać Merc” „ myślałą całą drogwe. Nie miała pojęcia gdzie ją ciągnął co sobie myślał i wogule o co chodziło!!! Nagle zadzwonił tel

- e!!o e!!o – to była Iigusa
- hej
- co wy tam roooo bicie??
- ej to ja słysze że wy tam coś robicie:/
- a no bo wiesz...tom weź tą ręke...no ej daj mi pogadać
- oj no widze że Se siostra radzisz – zaczęła się smiać Merc
- no bo oni...kurcze ... buhaha no pięknie...
- co się stało??
- no bo Gustav wylał właśnie na Toma red bulla hahahah
- nie śmiej się – zabrzmiał w oddali głos Toma
- ej daj mi ją – powiedział Bill
- no masz
- no co wy tam?? Tom pamiętał o gumkach??
- yyy no pewnie bananowe ma
- ej to moje wziął – zaśmiał się Bill po czym wsadził reke do kieszeni i mina mu zrzedła
- no Obra a wy co tam porabiacie?? – zapytała Igusia
- ehh no wiesz my już trzy zurzylismy i własnie nie daje już rady z tą kobietą – szczerzył zęby
- co??? – wydarła się Merc – dawaj – i wzięła mu tel
- nio siostra siostra – śmiała się Iga – ej.....czaisz Tom się na mnie spuścił!!
- co?? – ej nie no...yyy
- nie wylała mi sok na bluskę – wrr koncze a ty wiesz żeby niespodzianek nie było!!
- no siostra spoko wiesz ale jeszcze go troche pomęcze pa – rozłączyłą się

- ja cie uduszę Bill – zaczęła po chwili
- ej tam żarty
- wiem wiem – powiedziała i póściła do niego oczko – no to gdzie idziemy??
Bill nic nie powiedział tylko chwycił ją za ręke i pociągnął za sobą. Szli tylko chwilę po czym doszli do olbrzymiego budynku. To był chotel w którym często nocowali

- co ty mnie chcesz
- nie no co ty !!
- no żartowałam – uśmiechnęła się

Weszli do windy i pojechali na samą górę. Tam Bill zasłonił jej oczy. Podeszli do barierki na dachu i wtedy.... oczom Merc ukazał się piękny widok. Było już ciemno więc było widać same światła które raz po raz migały dookoła śpącego już parwie miasta

- tu jet....pieknie – wykrztusiła
- wiem kiedyś jak miałem doła przyszedłem tutaj i pisałem piosenkię!
- wow suuuper – usiechnęła się i nie mogła powstrzymać się od dania mu buziaka w poliko.
- no ale szczerez dlaczego mnie tu zabrałeś?? – zgrywała niewiniątko
- a nie wiem jakoś tak wyszło i tyle – powiedział podnosząc ją do góry i sadzając na barierce
- ej a jak ci spadne??
- nie puszcze cie nie bój się - powiedział to tak że ona naprawde pomyślała że nie chce jej puścić że nie musis się bać...
- wiesz to wszysko tutaj się szybko toczy – zaczęła a zza bluzki wyleciał je medalik na końcu którego było pół serduszka
- mogę cie się coś spytać??
- pewnie – uśmiechnęła się
- masz chłopaka??
- yyyy – zrobiło jej się dziwnie
- masz prawda?? A to serduszko..to on ma drugą połówkę...
- to serduszko.. – zaczęła chwytając je w rękę i mocno ściskając – Iga ma drugą połówkę
- co?? To wy jesteście...??
- nie!! Wiesz co – uśmiechnęli się oboje – to na znak wiecznej przyjaźni!
- aha to fajnie...
- niom...miałam chłopaka tam w Polsce przed ywjazdem – zaczęła smutno
- i co??
- i się skończyło...Max – bo tak miał na imię – tam został i po prostu koniec no
- aha a...
- nie chce mi się o tym gadać to była zakręcona historia – powiedzia ła i wywaliła język
- spoko – powiedział cicho przybliżając się do niej
- trzymasz mnie mocno?? – zapytała
- no a co??
- ale bardzo mocno?? – pokiwał głową – i nie puścisz??
- nie
- więyc złap jeszcze mocniej bo jetem cieżka – usmichnęła się dała mu buzi w poliko i wychilła do tyłu tak że jej ciało zwisało z barierki i wszysko widział do góry nogami po czym się podniosła
- ej bałem się
- a ja nie...bo ci zaufałam – uśmiechnęła się i chciała jeszcze coś powiedzieć ale cisza zaczęła jej odpowiadać byli coraz bliżej siebie a ich usta zaczęły się zbliżąć...” nawet nie próbuj się zakochiwać Merc....nawet nie próbuj się zakochiwać” przebiegało teraz przez jej głowę a kiedy ich usta były już bardzo blisko ona... odwróciła głowę
- przeprasz ale nie mogę ... ja cię..
- rozumiem nie muisz już nic mówić – uśmiechnłą się Bill – wracajmy doo nich
- ja naprawdę...- zaczęła się tłumaczyć
- ciii wiem wszysko – puścił do niej oczko i zsadził z barierki – jesteś zimna pewnie przemarzłas – powiedział jej i dał kurtkę
- dziękuję – dała mu kolejnego buziak w poliko
- mmm czy ty mnie aby nie rozpieszczasz?? Hehe

Szli milcząc. Na dole czekał John. Odwiózł ich do reszty króa na nich czekała w szampańskim chumorze. Później wszyscy się porzegnali. Rozjechali do domów. Dziewczyny opowiadały sobie o tym co robiły i cały cza się smiały i wygłupiały. Zmęczony Max miał ich już chyba całkiem dość...ale kto by się oparł takim smiechom...wieczorem zamiast grzcznie iśc spać dziewczyny...wykradły się przez okno i poszły przejś ! pomońmy to ż e był środek nocy a one nie miały pojęcia nawet gdzie są.

- ała przestań – krzyknęła Merc
- o co ci chodzi
- no szczypiesz mnie w....- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa – i tu przrwałą bo poślizgnęła się na jakiejś gałęzi i zjechała z górku która była niedaleko domu Maxa
-z amknij się wariatko – krzyknęł aiga
- spadaj poobijałąm się – zaczęła się smiać. Iga ją pozbierała i poszły dalej przed siebie. Doszły do miejsca gdzie było pełno domów a one nie miały pojęcia jak je przejść...między dwoma była mała szpara więc natychmiast się na nią rzuciły...
- kurde nie mogę jak tu ciasno – darła się Iga
- no trzba było tyle nie jeść – odgryzłą się Merc
- ej wąż – wydarłą się Iga
- głupia jesteś
- boje się masakra to się rusza aaaaaaaaaaa
- wariatko zamknij się bo wszystkich pobudzisz to tylko gałąź

- co wy tu robicie??!!??!!??!! – powiedział męski głos
- aaaaaaaaaaaaa – krzyknęły
- ej spokojnie – okazało się że to był Tom który wyszedł na podwórko domu rzby sobie zapalić
- Jezu ale nas wystraszyłęś- powiedziała jeszcze przerażona Ig
- buhah – zaczęła się pizgać Merc
- yyy ona tak zawsze
- aha
- ej Bill – krzyknął podnosząc głowę do góry – lamusi no wysadź ryj przez okno
- czego rżysz pawianie – wychylił głowe Bill
- mamy gości – pokazał na dziewczyny które własnie próbowały przrzucić się przez ich ogrodznie cały czas przekrzykując się która będzie pierwsza... nagle Merc się poślizknęła podkosiła Igę i obydwie z hukiem glebły na trawę której naszczepcie Bill nie skosił .
- już idę – powiedział smiejąc się chłopak
- widzisz te gwazy – wskazała Iga na niebo
- no co ty cała masa ich – Merc wybełkotała
- no a tom??
- nie tej nie ale tamtą
- no powaznie się pytam
- e no widzę
- no to fajna jest
- ała ale burok z ciebie – śmiała się Merc
W tym momencie Bill zszedł na dół i zobaczył leżące dziewczyny.
- fajnie wyglądacie
- nom może się przyłączycie do nas – zaproponowała Iga
Chłopacy położyli się obok nich i zaczęłi gadać. Gadali o wszystkim. W pewnym momencie Iga leżała na Tomie i byli bardzo zajęci
- ehh ta to zawsze – szepnęła Merc
- no a Tom nie lepsz
- są siebie warci – zaczęli się śmiać. Wtedy Bill spojżał Merc głęboko w oczy.
- ej bo naskarże mami eż mnie rozbierasz wzrokiem
- no dalej nie mógł pohamować smiechu
- dobra – wyjęła telefon z kieszeni i zaczeła wykręcać numer
- o na pewno nie – powiedział i zabrał jej telefon ona wychyliła się by mu go zabrać i nagle leżała na Billu. Miała już w nosie telefon a on go puścił i ją objął – nie puszczę cię
- wiem – szepnęła „ nawet nie próbuj się zakochać Merc” znowu pojawiła się myśl której nie znosił. Patrzyła mu głęboko w oczy i czuła że dłużej nie da rady „ net nie próbuj się zakochać Merc nawet nie próbuj się...” a do cholery z tym” pomyślała i natychmiast złożyła na ustach Billa gorący i namiętny pocałunek....


komentarze [0]

PART 4 => NO TAK TYLKO CO TERAZ?? >> poniedziałek, 16 stycznia 2006 18:50:21
komentarze [0]

Merc weszła do dużego chłodnego pomieszczenia gdzie były bagaże.
„fajny ten bill„ – pomyślała
„ ni egłupia co ty robisz...najpierw Max teraz kolejny... nie nie tym razem! Uspokój się! Za 3 miesiące wracasz do polski i co wtedy kolejne rozstanie??? Oj nie...zresztą oni są sławni akurat by cie tam zechciał... w każdym razie to nie pora na romanse! Będę się tutaj dobrze bawić i nie chce się angażować w żadne związki bez przyszłości!!” myślała
- własnie – powiedziała na głos
- Merc to ty ?? – nagle zjeżali do pomieszczenia Alan i Zack
Wszyscy się zaczeli sciska i witać! Oni też nie wierzyli że to ona dopuki nie zaczeli sobie żartować bo pod tym względem się nie zmieniła a może nawet była jeszcze bardziej szalona. Kiedy wyszli zaczęła się przebierać ubrała czarne baletki na niskim obcasie i i jeansową spódniczkę a do tego bluzkę z rękawem ¾ z napisami w języku angielskim o kolorze brzoskwiniowym. Potem poszła powrotem do pokoju gdzie wszyscy siedzieli. Obiecała sobie że nawet nie spojży na Billa. Jednak gdy weszła do pokoju pierwsze co zobaczyła to własnie jego oczy. I znowu ją zatkało. Ale szybko zauważyła że Iga bardzo się polubiła z Tomem bo siedzieli bardzo blisko siebie i rozmawiali.
- ello to jak sotrzyczko spadamy na miasto co nie??
- no pewnie tylko na ciebie czekałam cały czas – uśmiechnęła się nie mogą oderwać się od Toma
- no Maxi to my lecimy! Tylko jak my się potem....
- słuchaj zrobimy tak mmm ale się odpieprzyłaś no no
- ej nie zmieniaj tematu łosiu
- dlaczego łosiu?? Buu ale niedobra się zrobiłaś
- oj no dalej mów – powiedziała uśmiechając się i uderzając go poduszką którą chwyciła do ręki a która leżała obok Billa
- ehh no dobra..więc tak .. no ej nie bj mnie już
- sorry poniosło mnie – znowu się smiała
- my zaraz jedziemy z chłopakami przygotować scenę na ich jutrzejszy koncert. Więc będziemy tam do późna. Wy spicie na razie u mnie w domu więc tam będą dostarczone wasze bagaże. Macie 3 godziny na zakupy... albo nie – patrzy na zegarek – dwie ! John was zabierze do centrum a potem przywiezie tam gdzie my będziemy ok.??
- Ołki dołki kuzynku!
No się trzymajcie i uważajcie na sibie! Jakby was ktoś podrywał to w żeby bez gadania
- spoko odpowiedziały zgodnie
- pa
No i wyszły
- chłopaki i jak?? – spytał po chwili Max
- jak dla mnie bomba – szczerzył się Tom
- no – ślinił się Georg i Gustav
- ehh fajne no – rozmażył się Bill
- hallo braciszku zejdź na ziemie bo jak nam odpłyniesz to nie przyjadą po ciebie Mercedesem – kielczył się Tom
- bardzo śmieszne wiesz – uśmiechnął się – tylko tak sobie .. no nie ważne

- oj chyba ktoś sobie poflirtował z Tomem – strzeliła uśmiech nr 5 Merc
- no może troche.. ale wiesz no fanjny jest - ciągnęła Iga – a tobie to się chyba Bill spodobał co??
- nie no co ty!! Przestań! Nie prawda
- ej mnie nie oszukasz widziałam jak na niego patrzesz
- to tak bez znaczenia bo...
- chodzi o Maxa tak?? On został w Polsce odpuśc to sobie1 widocznie tak miało być! Teraz jestes tu więc daj wam szanse
- ej ja nawet nie wiem czy ja mu się
- ja ci mó1)ie że on jest twój daj mu tylko szanse
- sam nie wiem to bez sensu
- a tam bez sensu spróbuj! Całe 3 miechy przed nami
- nie wiesz to nie dla mnie1 teraz zrszta sklepy na nas czekają chodź – skończyła temat Merc

Dziewczyny jak zobaczyły centrum handlowe nie miały pojecia gdzie iść! Cały dzień szalały i robił dziwne rzeczy. Goniły się z ochroną machały kamerom i wygłupiały. Kupiły mnóstwo ciuchów i oczywiście kolczyków. Ale czas im się skończył i Max zadzwonił że mają już się zbierać. Wsiadły do samochodu a tam całą drogę John się z nich smiał
- dlaczego się śmiejesz – niemogła sama się powstrzymać Merc
- bo macie w sobie tyle enrgi i robicie takie śmieszne rzeczy że nie mogę się nie smiać
I tak smiali się cała droge przypominając sobie minę ochroniarza który ich goił albo ekspedientki jak zobaczyła Merc w męskich bokserkach... wreszcie dojechali na miejsce gdzie już byli wszyscy chłopacy i całą ekipa z Maxem na czele. Iga się od razu zajął oczywiście Tom co bardzo jej odpowiadało. Nagle obydwoje gdzieś zniknęli. Merc cały czas robiła sobie jaj najpierw z maxem i ekipą a potem z chłopakami z zespołu z którymi coraz lepiej się dogadywała. Nagle zorientowała się że została sama z Billem. Wśrodku mówiła sobie że musi stąd iść że to bez sensu... ale cos kazało jej zostać i to coś wygrało. Zaczęli rozmawiać
- jak ci się ty podoba – zaczął Bill
- no na razie fajnie tylko nie znam jeszcze prawie nikog
- jak to?? Przecież cała ekipa zapomniała o nas i cały czas mówi tylko o tobie i Idze
- no tak kochani są, znam ich od zawsze ale tak to poza nimi i teraz wami – tutaj się słodko uśmiechnęła- nie znam nikogo
- to ja cie wezmę na imprezę jakąś i poznasz kogo będziesz chciała zgoda?? – uśmiechnął się zawadiacko
Merc chciał coś powiedzieć. Ale nie iała pojęci co. Pragnęłam z nim iśc bardziej niż keidy kolwiek ale rozum podpowiadał co innego...nagle zauważyła że w krzakach z sceną cos się rusza
- tam coś jest – pokazała palcem na owe krzaki
- gdzie co??
- tam widzisz?? – podeszła bliżej wkładając tam ręke
- uważaj...
- ojej popatrz- powiedziała wyjmując dwa szczeniaki z krzaków. Były sliczne ale jeszcze bardzo małe. Jeden był chyba chory bo ledwo się ruszał – popatrz jakie śliczne to chyba husky
- no masz racje ciekawe skąd się ty wzięły...pięknie tzn SA piękne
- hej gdzie są wszyscy – usłyszeli Maxa
- trzeba je schować Max nie znos psów – powiedziała po czym obydwa szczeniaki wsadziła sobie pod bluzkę
- o tu jesteście a gdzie reszta ?? – wparował qzyn
- a Iga gdzieś zz tomem a tamci pewnie cos jedzą – zaczął Bill
- a wy co?? – uśmiechnął się Merc dziwnie wyglądasz
- yy
- a my sobie rozmawiamy tak o wszystkim czy się jej tu podoba i wiesz – tajtaj Bill puścił Maxowi oczko żeby ten się domyślił że ma sobie iść
Max mądry chłopak więc poszedł. Merc odetchnęła z ulgą
- dzię..ała!! – krzyknęła nagle
- co się stało??
- jeden z nich mnie podrapał – zajżała pod bluzkę
- bardzo??
- no leci mi krew ale lekko
- daj mi jednego – wziął pieska na ręce
- wiesz temu chyba cos jest – zaszłe nie pewnie
- no torba by z nimi jechać do weterynarza....
Tak tylko ciekawe jak to zrobimy – zapytałą z ironia wpatrując się w chorego pieska
- potzrym go ja zaraz przyjdę
Poszedł szybko za Maxem ale nie było go dosłownie moment.
- dobra John nas zawiezie – uśmiechnął się
- ale jak ty to
- spoko opowiem ci w samochodzie dalej chodz - wizął jednego pieska i poszli w strone samochodu gdzie już siedział John
- nie będziesz miał problemów ?? – powiedziała wsiadając
- spoko wszysko załatwiłem
- no ale co ty im wszystkim powiedziałeś??
- że jedziemy na Radkę – uśmiechnął się szeroko i wywalił język – wtedy zauważyła że ma w nim kolczyk
- no wiesz co .. ważne że skłamałeś w dobrej sprawie – popatrzyła na pieska
- nio – powiedział i znacząco uśmiechnął się do Johna

Na miejscu okazało się że Bill dobrze zna weterynarza i od razu wszysko załatwił. To był po prostu jego wujek. Merc cały czas tylko patrzyła jak ten facet cos robi tym pieskom.
- i jeszcze jedno wujku. Jeden piesek ją podrapał
- gdzie??
- tutaj ale to nic poważnego – pokazała zadrapanie na brzuchu
- oj no nie niewiem. Połóż się zrobmy zastrzyk
- coooooooooooo??????? Nie ja nie chce – przeraziła się
- uspokój się ja poczekam na korytarzu – usmichnął się – nie będzie bolało – powiedział i dał jej buziaka w poliko
- ale
- rzadnego ale kładź się – rozkazał lekaż
Po zastrzyka wyszła z gabinetu trzymając się za tyłek.
- ja cie zabije !!!
- no co to było dla twojego dobra
- ale nic by mi nie było zła jestem na ciebie
- a powiedź bardziej jesteś zła o to co powiedziałem i czy o buziaka?? – pytał powaznie
- nie – zrobiło jej się głupio chyba za bardzo na niego wsiadła- nie jestem zła o byziaka tylko...
- to dobrze uśmiechnął się i dał jej kolejnego
- no kurcze nie przesadzaj bo..
I tutaj wyszedł z gabinetu lekarz troche smutny trzymając jednego szczeniaczka który jeszcze spał
- a gdzie drugi – Merc pobladął
- niestety...
Lekarz mówił dalej ale ona już nie słuchała. Po jej policzku zaczynała płynąć łaza. Kiedy skończył Bill zabrał szczeniaczka popatrzył n Merc i podał go Johnowi
- ej ślicznotko nie płacz! Tak widocznie musiało być- przytulił ją
- przepraszam ale ja...
- rozumiem nie musisz nic mówić
Jak ją przytulał to była tylko chwila ale było jej tak dobrze że smam bała się do tego przyznać.
- masz – podał jej pieska
Potem jak wychodzili ze szpitala objiął ją jedną ręką pocałował w czoło i pocieszał
- jak się czujesz – spytał
- tyłek mnie boli – uśmiechnęła się
Zaczęli się smiać i wszysko było ok. kiedy wsiedli do samochodu ona cały czas się wierciła bo nie mogła znaleźć miejsca żeby wygodnie usiąść. W końcu musiała się lekko położyć tak że miała widok cały czas na Billa. Ale patrzyła na psa.
- jak go nazwiemy??- zapytała nagle nie odrywająć od niego wzroku
- my?? – zdziwił się
- no bo my go uratowaliśmy więc o nasz pies – spojrzała na niego
- wybież coś – uśmiechnął się i go pogłaskał
- może... saper – spojrzał mu w oczy
- dla mnie baba – zaśmiał się
Nagle samochód się zatrzymał.
- dlaczego stoimy – spytała zdziwiona??
- spokojnie – powiedział zabierając sapera z jej rąk i kładąc go na specjalnej poduszcze
- ale co jest – coraz bardziej wpadała w dziwienie
- John zawiecie psa na razie do nas do domu a jutro powiemy Maxowi o wszystkim dziej już jest późno – faktycznie było już szaro na dworze a nawet ciemno
- no dobra ale...- nagle chwycił ją za ręke i wyciągnął z samochodu – co ty robisz??
- to co obiecałełem twojemu kuzynowi – uśmiechnął się
- nie rozumiem
- zabieram cię na randkę – złąpał ją za ręke a w tym czasie John zdążył odjechać...




komentarze [0]

PART 3 => ALE O CO CHODZI?? >> poniedziałek, 16 stycznia 2006 18:48:02
komentarze [1]

Merc podniosła się z łóżka. Była strasznie zmęczona. Nie chciała wyjeżdżać i to nie dawało jej sposobu. To o czym marzyła miało się spełnić ale ją to nie cieszyło....to było straszne!!! No ale musiała. Więc się ubrała. Wiedziała że czeka ją długa podróż więc założyła czarne adidasy do tego czarne bojówki – trochę za durze i do tego białą bluzkę przypominającą starą minimalnie za dużą podkoszulkę z napisem 100% me na plecach do tego jeszcze czarna czapeczka z daszkiem delikatny niedbale zrobiony makijaż i już była gotowa. Włosy oczywiście rozpuszczone – długie i proste. Kiedy już była ubrana spojrzała przez okno – a tam ten sam widok co przez te 18 lat teraz miał się zmienić . to tylko 3 miesiące – myślała a za chwilę - to aż 3 miesiące...
Rodzice zeszli razem z dziewczynami znosząc bagaże – dużo bardzo dużo bagaży. Ona miała w rękach tylko maskotkę – ślicznego biało brązowego pieska i plecak na plecach – czarny cały popisany i porysowany korektorem który przy zamkach miał breloczek z wieżą Eiffla znaczek mercedesa i 3 maskotki.
Na dole przywitała ją Iga a Kuba pomógł włożyć bagaże do samochodu. Merc i Iga się pożegnały z rodzicami wsiadły do samochodu i pojechali.
Dziewczyny przez całą drogę żartowały z Kubą robiąc sobie z dosłownie wszystkiego jaja. Aż wreszcie dojechali na lotnisko. Załadowali bagaże pożegnali się i dziewczyny już były w samolocie.
- denerwujesz się – spytała Iguś
- no trochę...wiesz ja dawno wujka nie widziałam hmm to już będzie jakieś....5 lat
- no nie dziwie ci się..
Resztę drogi dziewczyny podrywały wszystkich chłopaków na pokładzie i ciągle się wygłupiały robiąc sobie żarty z czego się tylko dało. Nie obeszło się oczywiście bez problemów ze strony obsługi ale wszystko się dobrze skończyło. Doleciały wreszcie do Niemiec. Tam miał na nie czekać szofer wujka bo jak się okazało był on chory i miał się nimi zająć kuzyn – Max ale niestety był on menadżerem jakiegoś niemieckiego zespołu i musiał zostać w studiu nagraniowym.

W studiu
- hej Bob nie wiesz czy John pojechał już po Merc i Igę?? – spytał 28 letni wysoki brunet o dosyć postawnej sylwetce ubrany w jeansy i koszulę.
To właśnie był Max kuzyn Merc. Strasznie się lubili mimo różnicy wieku, co więcej on często podziwiał jej upór i zawzięcie i to ile serca potrafiła wkładać we wszytko co robiła a jednocześnie co chwila pakować się w jakieś nowe tarapaty. Jego znajomi też ją znali. I wszyscy bez wyjątków po prostu kochali. Wiedzieli że bywa nieznośna bo każdemu z nich zalazła pod skórę ale zawsze jej wybaczali. Za każdym razem kiedy przyjeżdżała ( a do pewnych świąt bożego narodzenia robiła to bardzo często) spędzali wszyscy każdą wolną chwilę. Zawsze się wtedy dużo śmiali wygłupiali i rozmawiali. Znali jej los i czasem dziwili z jakim uporem dąży do własnych celów i nie ma do nikogo żalu że czasem dostaje po dupie. Nigdy nie chciała niczyich pieniędzy uparcie dążąc do samodzielności jednak cały czas byłe w niej dziecko.... ale to było 5 lat temu. Od tego czasu wysyłali sobie emaile a od czasu do czasu pisali sobie listy. Jednak wiedzieli że ona nie mogła się zmienić każdy ale nie ona . była zbyt uparta i zbyt twarda a jednocześnie delikatna i subtelna. Pamiętali dobrze też jak wyglądała: grube i duże okulary, aparat na zębach. Włosy do ramion ni to kręcone ni proste – strasznie gęste, dosyć duża nadwaga. Zawsze uważali że to nie możliwe że taka osoba kryje się w takim ciele. Ale tak było. Do tego dochodziły za duże nieproporcjonalne usta małe głęboko osadzone oczy lekko odstające uszy i duża szpara między przednimi zębami. Im to jednak nie przeszkadzało bo od chwili kiedy ją poznali ją po prostu uwielbiali.
Ige znał duuużo mnie bo prawie nigdy jej nie widywał. Tylko na świeta natomiast Merc musiał tu bywać częściej.
- to Merc przyjeżdża?? Dlaczego nikt mi nic nie powiedział?? Dlaczego?? Jeju nie mogę w to uwierzyć. Tak dawno jej nie widziałem...naprawdę przyjeżdża?? A ja nie mam dla nic na powitanie.... – zaczął panikować Bob – dla niego była to norma
- tak przyjeżdża tylko...
- pojechał już pojechał – przerwał Maxowi Alan
- to nawet ty wiesz a ja nie...idę szybko przecież musze jej coś kupić no
- spoko Bob jutro wieczorem robimy imrezę niespodziankę
- to dobrze mam trochę czasu...- odetchnął z ulgą choć tylko na chwilę bo zaraz zorientował się że nie ma pojęcia co ma jej kupić
- powinni zaraz tutaj być – nagle wtrącił Zack
- yyy sorki ale o czym wy mówicie?? Bo ja tzn my nic nie czaimy – nagle wtrącił się chłopak w czapce z daszkiem opuszczonych spodniach i dredach siedzący na fotelu zaraz obok Maxa
- nie o czym tylko o kim Merc czyli Mercedes to moja najukochańsza kuzynka której nie widziałem od 5 lat a teraz przyjeżdża na 3 miesiące. Polubicie się jest tak samo zakręcona jak wy
- dokładnie pamiętam jak tu była to gdziekolwiek się pojawiła zaraz robiła wielkie show - wtrącił Alan
- no tak szalała jak nikt ale każdy ją chyba podziwiał za ten jej upór małego świrka – ciagnął dalej Zack
- i do tego urok kochanego aniołka– rozmarzył się Bob
- no ale ...ile ona ma lat i w ogule to...
- fajnie...- wtrącił się chłopak z czarną mangową fryzurą i kolczykiem w brwi
- ej braciszku nie przerywaj mi ... ale jakaś fajna dupa czy co – uśmiechnął się ten w dredach
- no wiecie kiedy ostatni raz tu była to miała aparat okulary i nadwage ale to było dawno a zresztą....
-liczy się przecież charakter a fajnie jak przybedzie nam kolejna osoba do imprezowania – powiedział chłopak który sam maiał lekko ale prawie nie zauważalna nadwagę bluzką z napisem metalika i jakieś dżinsy
- ja tam ide po coś do picia . przynieść wam?? – zapytał czwart członek zespołu który był chyba najmniej zainteresowany tajemniczą Merc
- no zresztą dziewczyny niedługo przyjadą to się przekonacie – uśmiechnął się lekko Max
- dziewczyny?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?! – krzyknęli wszyscy chórem
- no bo ona jeszcze przyjeżdża z siostrą Igą – jest od niej starsza i nie znam jej tak dobrze jest tak samo zjebista!!!

- no to jesteśmy na miejscu – powiedział John uśmiechając się do coraz bardziej przerażonej Merc – jak chcesz to wyjdź już i wejdź tymi dużymi drzwiami do srodka a ja pojedę z Igą i gdzieś zaparkujemy. Max jest w pokoju na którym pisze „RELAX”
- spoko – powiedział wysiadając z czarngo mercedesa. Była strasznie zakłopotana. Nie wiedział a Maxa już tak długo nie w iedział jak to wszysko będzie dalej wygladało.
Szła jednak przed siebie. Chciała się czymś zająć więc wyjęła z kieszeni telefon i jak się okazało że się wyłączył zaczęła bawić się jego baterią. Wtedy podniosła na chwilę głowę bo zobaczyła że ktoś idzie z naprzeciwka. To był Bob. Oczywiście jej nie poznał. Ona stanęła na korytarzu i wykrzyknęła:
- Bob ty stary hultaju nawet się nie przywitasz??
- yyyy – Bob się zaczerwienił
- no wiesz ale żeby Mercedesika nie poznać...poskarże się Maxowi
- jeju to ty ????????????????nie wierze...przecież...ja ty nie no...masakra .ale się zmieniłaś...jesteś...piękna ...no – ledwo wyjąkała po czym padli sobie w ramiona
- dobra dosyc tych czułości na chwile – uśmiechnęła się – gdzie Maxi??
- tam musisz iśc do końca korytarza i te pierwsze drzwi na lewo obok automatu z napojami .... anioł – dodał na koniec
- dzięki
No poszłą. Wtedy zauważyła że jej telefon woła o pin więc zaczęła go wpisywać. Gdy zbliżała się do pokoju z naprzeciwka szedł chłopak z prostymi do ramion włosami całkiem zmayślony. Ona go nie zauważyła więc po chwili na siebie weszli i się zderzyli
- jeju sorki niechciałam – powiedziała parząc na niego
- nic....nic ...nic się nie stało –wydukał
Ona się uśmiechnęła i weszła do pokoju w którym miał być Max. Kiedy otwarła drzwi od razu go zobaczyła i krzyknęła
- witaj Maxi
W tym momencie go zatkało. Przecież to nie mogła być ona... to nie możliwe. A jednak wcześniej do nie dzwonił i pytał się co ma na sobie abu John nie miał problemu z rozpoznaniem jej na lotnisku. A kiedy na niego spojrzała poznał ten blak w jej oczach i wtedy był już pewien. Chłopacy którzy siedzieli na fotelach i kanapie tylko się lampili z otwartymi ustami niedowierzając w to co widzą.
No trzeba tu dodać że prócz blasku i koloru oczu i włosów nie wiele zostało jej z dzieciństwa. Nie nosiła już ani aparatu ani okularów. Byłą bardzo szczupła i miała długie proste włosy. Wygląda jak modelka tylko że była dosyć niska.
- a więc chłopacy – zaczął max po czym na chwile przerwał się spojrzał na nią jeszcze raz aby upewnić się że to na pewno jest ona – to jest...
- chłopaki nie uwierzycie !!! jaką ja laske widziałem!! Normalnie cudo! Taka piękna....- wleciał do pokoju chłopak którego spotkała przy automacie z napojami
Chłopacy się na niego spojżęli a potem wszyscy równoczesnie na nią. On zorientował się że coś jest nie tak a kiedy się obrócił i ją zobaczył poczół się jak kompletny idiota i zrobiła się czerwony na twarzy
- to jest ...- próbował dokończyć Max ale Marc mu przerwała
- jestem Mercedes – powiedziała uśmiechając się bardzo serdecznie do chłopaków – a my się już chyba znamy – powiedziała podchodząc do chłopaka który nadal stał onieśmielony i podając mu ręke – witaj
- cześc jestem Georg – uścisnął jej dłoń ale bardzo delikatnie bo bał się że jej coś zrobi – miała delikatne małe ręce i bardzo długie zadbane p[ace i paznokcie. Trochę mu ulzyło kiedy się uśmiechnęła.
- jestem Tom – zerwał się chłopak w dredach który od razu sczepił jej wspaniały uśmiech tak że zauważyła że ma on w wardze kolczyk
- a ja Gustav – powiedział ten misiowaty
- a ja...- i tataj spojrzeli sobie w oczy – ja jestem Bill
Merc kiedy patrzała mu w oczy zobaczyła coś dziwnego. Były takie piekne i do tego umalowane na czarno. Do tego ta fryzura czarne włosy i kolczyk w brwi...był niesamowity. Taki oryginalny. Pociągał ją. Kiedy podawali sobie ręke nagle „poraził” ich prąd i oboje natychmiast wzięli ręce
- hmm chyba coś miedzy nami zaiskrzyło – zaśmiała się na głos i spojrzała Bilowi w oczy
Wtedy do pokoju weszła Iga ubrana w wysokie szpilki i obcisłe dzinsy oraz białą koszule w niebieskie paski. Jak Topm ją zobaczył to omało nie spadł z oparcia od fotela na którym własnie siedział
Merc się obróciła a wszyscy patrzeli się na Igę. Tylko Bill cały czas jeszcze wpatrywał się w Merc
- no hej siostra widzę że już gotowa. No to ja się ide naszykować ty poznajchłopaków. Zaraz wracam – powiedziała i wyszła z pokoju

komentarze [1]

PART 2 => GDY WSZYSKO SIĘ ZMIENIAĆ ZACZYNA >> poniedziałek, 16 stycznia 2006 18:46:08
komentarze [0]

- co się stało?? – wylecieli na balkon chłopacy jak usłyszeli piski dziewczyn
- nie nic...- zaczęła Merc spoglądając na Ige tak aby jej przekazać że ma nic nie mówić o ich wyjeździe
- aha
- wiecie mam ochote na jakąś impreze...- uśmiechnęła się w dwuznaczny sposób Merc
- tzn??
- wiecie ...jest taki spoko klub niedaleko stąd...
- oszalałaś?? Chcesz z tąd nawiać?? Tak po prostu spieprzyć – wleciała Jajeczko
- nie chcecie to nie ja się dzisja bawie!!!
- my się dzisiaj bawimy siostrzyczki – krzyknęła Iga
No i dziewczyny poszły się naszykować. Wygladały popsuto świectnie. Iga miała na sobie obcisłe dżinsy z haftami i brązową bluzkę z dużym dekoltem do tego perfekcyjny makijaż, sztuczne paznokcie wyprostowane włosy. Merc miała na sobie również szpilki ale z wysokimi to kolan holewkami do tego dżinsy do sięgające lekko za kolana i i długa jasno turkusowa bluzka na naradka przypieta od dołu ozdobnym paskiem. Gdy już miały wychodzić droge zaszli im Max Maciek a nagle również Aguś Dziunia i Jajeczko. Impreza była zarąbista. Wszyscy świetnie się bawili. Merc z Maxem cały czas się ściskali a i Iguś z Maciejem co chwile gdzieś razm znikali. Natomiast Agusia pilnowała Jajeczka bo wiecie Jajeczko jako jedyna z nich miała chłopaka. Więc około 5 rano cała paczka dotarła na ośrodek w którym spali i zasnęli wszyscy razem na dwóch łóżkach w nieco dwuznacznych pozach. Myśle że lepiej nawet nie pisać co robił Agusi łokieć pomiędzy Jajeczka nogami i Dziuni reka na Agusi biuście !! a gdzie mieli ręce Merc i Max chyba nie trzeba pisać :D w każdym razie rano wygladali hmm nieciekawe! Ale szybko doprowadzili się do porządku spakowali i ruszyli w droge powrotną. A tam to tez się dzało szczególnie gdy zatrzymali się w lesie ....
- ehh to była moja najlepsza wycieczka – szepnął Max do ucha Merc gdy przechadzali się jedną ze ścieżek
- tak masz racje było zakebiście...ale....- urwała nagle
- co się dzieje??
- no bo ja...my ... tzn ja i Agusia ... my wyjeżdżamy....za tydzień
- ale kiedyś wrócicie prawda ?? – udawal że nie rozumie
- no tak ale dopiero we wrześniu....
- aha rozumiem....
-przepraszam ja nie chciałam żeby to tak wyszło naprawdę...przepraszam...
Zaczęli się całować. Obydwoje wiedzieli że połączyło ich jakieś uczucie i że muszą to skończyć. Mieli przed sobą ostatni tydzień! Chcieli go wykorzystać jak najlepiej. Znali się już dość długo ale to co do siebie czuli...dobrze wiedzieli co to jest.
Merc nie mogła się pogodzić z tym że jak już znalazła szczęście przy Maxie to teraz tak po prostu wyjedzie...chciała wyjechać ale nie bez niego...tak bardzo chciałam coś zmienić cokolwiek! Zabrać go ze sobą...


Nadszedł dzień na który wszyscy czekali!!! Osiemnastka Merc która została przeniesiona ze względu na jej wyjazd o którym wiedzieli tylko Iguś ( w końcu jechały razem ) i Max...nawet Maciek nie wiedział.
Było 40 osób. Wszyscy rzucali się Merc na szyje życząc jej spełnienia marzeń. Impreza oczywiście była szalona i konkretna %%% . Ich bracia normalnie szaleli mimo przecież że byli już w „poważnym” wieku. Matysa z Olkiem totalnie nosiło. Omało nie powybijali sobie zębów a potem rzucali się nożami nie obeszło się bez kłótni Matysa z Jajeczkiem i wybryków Houston z Dzikim. Śiwy oczywiście zasnął pod stołem a Agusia dylała bez butów wszyscy się bawili świetnie. Max nie ywpuszczał Merc z objęć nawet na chwile. Cały czas ją ściskając. Nagle puścili piosenkę Celine Dion do Tytanika i Max stanął na przeciwko Merc wręczająć jej małe czarne pudełeczk z napisem „KOCHAM CIE „ Merc się na niego spojrzała i płacząć powiedziała „ ja też cie kocham” i wybiegła z sali
- ej co jest??
- no bo ja tak strasznie...jezu nie chce tego kończyć nie chce wyjeżdżać bez ciebie – płakała
A on ja tylko przytilił. Wiedział że to koniec.
- otwórz to pudełeczko – odezwał się po chwili
Wewnątrz była piekna srebrna bransoletka z wygrawerowanym od spodu napisem „ niech chociaż część naszej miłości pozostanie w tobie na zawsze”
Po przeczytaniu tego zaczeli się namiętnie całować po czym wrócili do gości. Merc podeszła do dj i poprosiła o mikrofon zaczeła mówić. Dziękowała wszystkim za wszysko, wspominała i cały czas popłakiwała aż doszła do celu – oznajmiła wszystkim że wyjeżdza. Poczym dołączając do kości bawiła się z nimi do białego rana.

- Merc wstawaj już prawie 12 popołudniu a ty za godzinę jedziesz na lotnisko powiedziała mama wyciągając ją z łóżka....

komentarze [0]

PART 1 =>>> INNA CODZIENNOŚĆ >> poniedziałek, 16 stycznia 2006 18:37:36
komentarze [0]

- boże jak ja nie znoszę tej głupiej budy!!!...pierdole nie idę na fize...- krzyknęła Mersi wchodząc prosto na pana t - nauczyciel od fizyki - yyy...-wymamrotała
- hihi - dobiegały chichoty dziuni zza jej pleców
- czego się głupi szczerzysz- wyszeptała przez zaciśnięte zęby Merc - yy dzień dobry - wydukała nieśmiało
- dzień dobry - burkną nauczyciel
- hahahaha - zaczęła na głos śmiać się dziunia
- co jest bąki?? czego ten łoś się znowu tak pizga?? - zapytała jajeczko
- bo ona...heheheh ...- zaczęła dziunia jednak tak bardzo wczuła się w to co chce opowiedzieć że podczas wymachiwania rękami przywaliła jednej z nauczycielek. Jednak obracając się spojrzała tylko na nią i parskła śmiechem o zdwojonej sile.
- ała – powiedziały równocześnie Aguś Jajeczko i Merc i zaczęły się śmiać
Aż tu nagle zza rogu nadciągła miss Zaworska – znienawidzona nauczycielka szczególnie przez dziunię która jej nie zauważyła i stała do niej plecami cała czerwona ze śmiechu...

Był środek maju. Ludzie nosili letnie ubrania a ogromne słońce ogrzewało nawet najbardziej opustoszałe miejsca małego polskiego miasteczka.
Każdy osobny mieszkaniec marzył już tylko o jednym – wakacjach.
śmiechem
- tralatralatrala...- odbył się dzwięk z któregoś z plecaków i wszystkie dziewczyny rzuciły się aby sprawdzić czy to czasem nie ich telefon. Była to komórka Merc która odsunęła się na bok i zaczęła rozmawiać przez telefon.
- jak myślicie to on?? – zapytała lekko poważniejsza już Dziunia
- może...ale powinna dać sobie spokój on ja tylko rani...ehh stać ją na lepszego..._ z powagą powiedziała Jajeczko – najwyższa z dziewczyn o krótkich włosach i „końskiej” grzywie. Ona z nich chyba potrafiła wykazać się największą dorosłością...chociaż trudno było o jakiej kolwiek dorosłości kiedy mówiło się o nich...
- He..ej laski ja ...wiecie ja musze lecieć – powiedziała Merc spuszczając wzrok
- to on prawda?? – zapytała Aguś która zawsze się martwiła o Merc która ciągle pakowała się w jakieś tarapaty
- tak... ale mam zamiar skończyć to raz na zawsze...ja już mam dość...umówiliśmy się wieczorem ale musze jeszcze wszystko pozałatwiać - ciągnęła – bo wiecie jutro jedziemy na wycieczkę - powiedziała z ogromnym uśmiechem na twarzy
- Ty wiesz trzymaj się tam – przestrzegła Jajeczko
- no pa– powiedziała dając każdej z nich buziaka i idąc szybko w stronę miasta aby kupić potrzebne rzeczy.

Wybiła godzina dziewiętnasta. Merc jak zawsze w pośpiechu wybiegła z domu. Biegnąc lekkim truchtem zbliżała się w stronę boiska. W połowie drogi jednak postanowiła zwolnic. Przecież nic jej już do niego nie ciągnęło. Nie była mu nic winna. Zresztą wcale nie miała ochoty na ta rozmowę.
Ostatnio coraz częściej zastanawiała się nad swoim życiem. Z jednej strony odpowiadała jej to jak jest. Była bezczelna i pyskata w każdym calu. Ludzie alba ja nienawidzili albo kochali.
Kochali...
Właśnie miłość...
Przez prawie 18 lat obchodziła się bez niej. Nie wdawała się w żadne związki. Trzymała tylko i wyłącznie z grupką przyjaciół. Żyła dla siebie i to ja najbardziej niepokoiło. Czasami miała tego zupełnie dość.
Nie marzyła o księciu z bajki, chciała normalnego uczucia. Choć nikt o tym nie wiedziała, wolała być normalną nastolatka niż przebojowa zadymiarą która zawsze popada w kłopoty. Owszem taki styl bycia posiadał zalety, jednak ile czasu człowiek wytrzyma grając w pozory ?
Gdy dotarła na boisko on już tam siedział. Czekał na nią, tak jak wtedy podczas ich pierwszego spotkania. Nie mogła uwierzyć że właśnie on się z nią umówił. Chciała skakać ze szczęścia ale mimo wszystko zachowała skrupuły.
A teraz? teraz nie robił już na niej wrażenia.
Zranił ja. Tak po prostu sprawił że po raz kolejny poczuła się niczyja. Nie mogła mu pozwolić aby robił to nadal.
- ja wiem ostatnio to tak wszystko dziwnie wyszło ale... – zaczął nieśmiało brunet, gdy ta do niego podeszła
- nie, nie chce słyszeć żadnego ale!! Mam tego dosyć! Najpierw mówisz że wszystko będzie dobrze zachowujesz się jak Książe z bajki wiesz wszystko jest dobrze chodzimy za rękę przytulamy się a potem... flirtujesz z każdą laską w klubie myśląc że nie przyjdę a jak się zjawiam od razu wychodzisz totalnie mnie zlewając...wiesz ja już tak dłużej nie chce...jak długo tak można?? Jak długo będziesz mnie zwodził?? twoi kumple pewnie maja mnie już dawno za sukę!! Ale Spoko sama sobie na to zasłużyła...ale teraz już na to dłużej nie pozwolę to... – wybuchła złością
- ej piękna słuchaj ale ja wiem teraz już tak nie będzie już wszystko będzie dobrz.... - tłumaczył się
- nie!! To koniec!! Rozumiesz??? Koniec!! Ja już nie chce więcej cierpieć - wydusiła prawie przez łzy i po prostu odeszła. Nie chciała na niego patrzeć ani nigdy w życiu go więcej spotkać! To co że wszystkie laski o nim marzyły, że wszystkie go chciały! On ja skrzywdziła. Ona nie pozwoli sobie na to. Już nie!

było już późno. Mimo letniej pory na dworze zaczął panować mrok.
Szła po woli. Bez pospiechu i bez emocji. Skończyła to, tak po prostu. Było jej o wiele lżej.
Kochała noc. Tysiące migoczących gwiazd i ona. Jedna, sama pośród ogromu wszechświata. Malutka i niewidoczna. Ale była. Istniała gdzieś pomiędzy przerywanymi oddechami, krzyczała „wypuśćcie mnie”
Gdyby mogła całe życie spędziła by leząc na pobliskiej polanie i patrząc w tą zagadkową otchłań. Jednak nie była jeszcze wystarczająco wolna. Była przywiązana do miejsca które czasami inni ludzie nazywali domem.
W końcu leniwie dotarła pod swoje drzwi.
- a ty do kogo – drzwi otwarł jej Kuba. Starszy brat, który zawsze miał dobry humor i ja rozśmieszał.
- a do Igi – uśmiechnęła się
- a jesteś pewna?? – zaczął się z nia droczyć
- tak jestem pewna – zaśmiała się
- IGA!!! – wydarł się
- co?? – krzyknęła z góry domu gdzie był ich wspólny pokój
- nie ma jej – powiedział zwracając się do Merc
- buhaha very funny – uśmiechnęła się szeroko
- ehh Kuba wpuść ją – krzyknęła Iga wyglądając przez drzwi
- nie, nie wpuszczę – nie dawał za wygraną
- dlaczego??- czarnowłosa zaczęła go podpuszczać
- a bo tak mi się chce
- jasne – zaczęła się przepychać z Kubą który w efekcie przerzucił ją przez ramie i zapytał się co mam zrobić z tym fantem, aż w końcu litując się nad nią zaniósł ją do Igi pokoju i rzucił na łóżko
-należy się 10 zł za transport – wyciągnął do niej dłoń
-psssss na bank - syknęła
- ehh ta dzisiejsza młodzież – zajęczał i wyszedł
- nareszcie – powiedziała Iga zamykając drzwi od pokoju – opowiadaj widziałaś się z nim??
- no....i wiesz...- przerwała na chwilę – ja....
- no wyduś to z siebie – męczyła ja Iga
- ja to wszystko skończyła...uznałam że tak będzie lepiej...
- dobrze zrobiłaś kochana siostrzyczko- powiedziała i uściskały się nawzajem – Teraz trzeba myśleć o jutrzejszej wycieczce – zmieniła temat
Rozmawiały całą noc. Kochały się jak nikt. W końcu były siostrami. Krew z krwi, kość z kości. Chociaż czasem naprawdę trudno było w to uwierzyć.
Iga, średniego wzrostu blondynka o małych zielonych oczach z siostra miała tylko jedna rzecz wspólną – duże i pełne usta. Nawet ich charaktery często diametralnie się różniły. Iga była spokojniejsza i rozważniejsza. Rzadziej pakowała się w kłopoty i ciągle zmieniała chłopaków. Do tego nosiła tylko i wyłącznie buty na obcasie i lubiła mocny makijaż.
Na pierwszy rzut oka były zupełnymi przeciwieństwami. Ludzie często zastanawiali się jak to możliwe ze są najlepszymi przyjaciółkami. A jednak, spędziły ze sobą całe Zycie, dzieląc smutki i radości. Kochały się – tak czysto i bezinteresownie, tak po prostu.

Rano jak zawsze okazało się iż zaspały. Nie było by to taka tragedia gdyby nie fakt iż nie były jeszcze nawet spakowane. Szybko wrzuciły do toreb wszystko co podeszło im pod ręce i ubłagały Kubę aby zawiózł ich na umówione miejsce. Pożałowały tego jak tylko wskoczył do samochodu w samych, kolorowych bokserkach. Reszta domowników nadal smacznie spała.
Na miejscu nikt nie był specjalnie zdziwiony spóźnieniem dziewczyn. Szybko usiadły na końcu autokaru, który ruszył ku celowi ich wycieczki czyli w stronę szklarskiej Poręby.
- ej wiesz Max zerwał z Monią – Iga szepnęła Merc na ucho – Merc ! – potrzasnęła siostrą, która była zasłuchana w muzyce wydobywającej się z jej discmana
- Co ? – odcknłęa się czarnowłosa
- Max nie ma już laski !
- czyli mam go pocieszyć tak ? – spytała poruszając brwiami – nie no żartowałam – obróciła się w stronę okna, obok którego siedziała – ja się już nic nie mieszam...
- Siostra weź się w garść! Przecież to najładniejszy koleś w budzie ! – strofowała ja Iga
- Wygląd nie jest najważniejszy...
- A może mi powiesz że go nie lubisz ? – Merc kiwnęła tylko głową – No właśnie! Przecież jest fajny i do tego leci na ciebie od roku
- no ale.. zapytał
- ej laski macie tam jakąś fajną muzykę – przerwał jej szczupły brunet odwracający się z siedzenia przed nimi
- Max my tylko fajną muzę mamy – odpowiedziała Merc uśmiechając się szeroko o i pokazując plik 13 płyt Cd
- ooo a ta różowa to z jaka muzyka jest – uśmiechnął się chłopak
- a to taka tam muzyka do ruchania – wypaliła Merc
- do czego?????- odwrócił się nagle Maciej, blondyn siedzący obok Maxa
- no tak co się fajnie sex przy niej uprawia – wytłumaczyła bez oporów Merc
- aha....to widzie ż macie ambitne plany – uśmiechnął się
- najambitniejsze – wtrąciła Iguś
- lepiej uważajcie bo one was zgwałcą i co ? weźcie jakieś pasy cnoty załóżcie albo jak...- z ironią powiedziała Jajeczko
- buhaha aż takie straszne nie jesteśmy...no może trochę...ale wiece....lepiej się zabezpieczcie – zaczęła się śmiać Merc
- ehh weź lepiej się prześpij bo tak od rana...no nie wypada – powiedziała ledwo otwierając oczy i przewracając się na drugi bok Aguś
- yyyy a co tam...- dodała Dziunia

dziewczyny od razu złapały kontakt z chłopakami. Całą drogę się wygłupiali i śmiali dosłownie ze wszystkiego.
Kiedy przyszedł czas na postój w końcu się na chwile rozdzielili. W pewnym momencie Merc oświadczyły wszystkim że koniecznie musi za potrzeba i pociągnęła za sobą Igę. Gdy czarnowłosa załatwiła się pośrodku lasu, wyciągnęła siostrę bardziej w głąb. Wtedy to zupełnie przypadkowo natknęły się na chłopaków.
- a wy co śledzicie nas – zapytał zmieszany lekko Max
- nie no co ty - wiesz ten las taki mały... a my z Igusią przygód szukamy ... – uśmiechnęła się Merc nieco podejrzanie
- przygód?? Hmm a jakich to?? – zapytał Max
- no wiesz wrażeń jakiś...
- no dobra ona che żebyś ją zgwałcił zaśmiała się blondynka
- Iga! – wydarła się Merc – ...miało nie być tak bezpośrednio – zaczęła się śmiać
- tak no to popatrz – krzyknął Max objął ja w pasie i zaniósł w głąb lasu
- pięknie a gumki macie ?– krzyknęła za nimi Iga
- chyba cię nie słyszą – wtrącił nareszcie Maciej
- no a co tam nie się zabawią – zaśmiała się
- no to wiesz może my się przejdziemy ?? – zapytał nieśmiało – nie obiecuje od razu gwałtu ale może być miło

No i poszli. Ich spacer był przyjemny i spokojny. A na pewno spokojniejszy od spaceru dwojga szaleńców. Merc jak tylko Max ja puścił rzuciła w niego jakimiś liśćmi a on jej oddał. Ona chciała się odsunąć i potknęła się o konar drzewa i przewróciła na kupke liści a Max na nią. Gdy tak leżeli dziewczyna włożyła mu za bluzkę garść liści a on potargał jej tak starannie uczesane długie ciemne włosy i wtedy...zaczęli przyglądać się sobie z zaciekawieniem, spojrzeli sobie w oczy i ich usta zaczęły się do siebie przybliżać....nagle...usłyszeli krzyk
- ZBÓRKA!!!!JEDŹIEMY
- No i po ptakach – pomyślała Merc.
Ale jeszcze wszystko było przed nimi. Jak wychodzili z lasu natknęli się na Macieja i Igę a za nimi szła cała reszta
- jesu co tu się działo – krzyknęła Jajeczko widząc potarganą Merc z liśćmi dosłownie wszędzie zresztą tak jak Max u którego dodatkowo na koszulce został wsuwka Merc...
- yyy byliśmy się i jakoś tak wyszło no – zaczęła się tłumaczyć
– tak tak my wszystko wiemy – zaśmiała się Agu która się wreszcie obudziła

***

W nocy jak to bywa na wycieczkach, wszyscy się wymieszali i potworzyli pary.
Stało się tak, że akurat Merc i Max znaleźli się w osobnym pokoju zupełnie sami.
- wiesz chyba muszę ci oddać za to w lesie – zaczęła Merc
- oddać?? Ty mi?? Chyba na odwrót
- ee nie prawda – rzuciła go poduszką
- o ty paskudo – zrobił odwet i wylądował a niej
Zaczęli się całować. Tak porostu. Bez zbędnego gadania ani nie potrzebnych tekstów. Po prostu było im dobrze. Z czasem pozwalali sobie na coraz więcej. W pewnym momencie zadzwonił jej telefon, jednak zanim zdarzyła go odebrać, czarnowłosy wyjął jej komórke z rąk
- oddawaj – walnęła go
- nie da rady – schował telefon do tylniej kiszeni i całując ją gładził jej udo
Telefon jednak nieubłagalnie dzwonił. Nagle ktoś wszedł do pokoju. Max się odwrócił myśląc że może to być opiekunka więc Merc szybko włożyła ręke do jego kieszeni i wyjęła telefon. W drzwiach stanęła Aguś która jak zawsze czegoś szukała. Merc przeskoczyła Maxa
- głupolu to moja mam tak dzwoni – zaśmiała się wybiegła na mały balkonik
- Cześ
- Cześć – odezwał się głos w słuchawce – musze i coś powiedzieć. Dzwonił wujek Egon ten z Niemiec..
- wiem który to – pomyślała przecież od 6 lat pisuje sobie z nim listy. Egoistyczny bogaty hrabia ale z sercem...
- więc chce koniecznie abyś przyjechała razem z Iga do Niemiec na całe wakacje. Nie przyjmuje odmowy. Wyjazd za 10 dni. Co ty na to?? Dzwoniłam do Igi rodziców i oni się zgadzają
- yyy – zatkało ją – super strasznie się ciesz
- to dobrze wszystko załatwimy jak wrócisz
- no pa
- pa

- słyszałaś dzwoniła do ciebie?? – wbiegła zdyszana Iga di pokoju
- no słyszałam masakra !! nie wierze- krzyknęła i rzuciły sobie w ramiona. Nie wierzyły żę to się naprawdę dzieje to było piękne ...jadą do Niemiec na ponad 2 miesiące....


komentarze [0]

Archiwum

Credits